Paye napisał(a):Czy podróż do np. Świata dolnego to podróż mentalna? Jeśli tak to jak przejść do świata dolnego kiedy już wysunę ciało mentalne z fizycznego?
Hmmm, właściwie nigdy nie musiałem się zastanawiać, czy to co robię w danej chwili to podróż astralna, mentalna, duchowa, fizyczna. Właściwie to zawsze były wszystkie wymienione. Dla przykładu - dziś odbyłem podróż, która była dla mnie podróżą w przyszłość i przeszłość, była rozmową z duchami (niesamowite jak otwarcie się na duchy lasu wpływa na percepcję), była podróżą astralną, i była też fizycznym przejściem po ścieżce z punktu A do punktu B.
Przepis na podróż do świata dolnego jest banalna w formie. Wprowadzasz się w stan transu lub stan świadomości, gdy twój umysł funkcjonuje podobnie jak w stanie hipnagogicznym, tj nie śpisz, ale wizje są plastyczne. Technika dowolna - bębnienie, Rośliny Mocy (legalne w Polsce, żeby nie było, że kogoś zachęcam

), medytacja, taniec, śpiew, itd. W praktyce zwykle wychodzą kombinacje powyższych. Szukasz przejścia w dół, czyli dziura w ziemi, nora, jaskinia, dół, itp. I schodzisz, zjeżdżasz tak długo, aż znajdziesz się po drugiej stronie lustra. Tfu - w świecie dolnym. Prosisz swoje duchy opiekuńcze lub sprzymierzeńców (jeśli masz) o ochronę i pomoc. Aha, ważny jest też cel podróży.
I vuala - witaj na pokładzie statku Enterprise. Albo elfów, albo co tam chcesz. Bo jak wspomniał już wyjec, ważne jest też posługiwanie się konkretnym zestawem symboli, czyli np. mitologią nordycką, polską, germańską, czy jak proponuje pani Ashe - współczesnego świata (myszka miki, superman, einstein, itp).
Paye napisał(a):To wymaga dużo praktyki i doświadczenia? Nieszkodzi - czasu mam pod dostatkiem
No cóż, bywa że na początku nie będziesz zauważany. A jak ktoś cię zauważy, to np potraktuje jako kolację i wpierdu. Z biegiem lat zdobędziesz swoich sprzymierzeńców i może nawet poznasz okolicę. Kto wie, może za 10 lat trafi ci się inicjacja szamańska, a wówczas zacznie się karuzela.
