Życie bez pieniędzy. Mieć czy być?


Miejsce na rozmowy w tematach nie występujących gdzie indziej na forum, ale mimo to pasujących do niego.

Moderator: Kapelusznik

Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Śr gru 09, 2009 6:38 pm

Życie bez pieniędzy. Mieć czy być?

Idea życia bez pieniędzy pojawiła się w moim życiu. Nie wprowadziłem tego w życie, choć ograniczyłem rolę, jaką pieniądz spełniał w moim życiu. Jeśli jest taka możliwość, wolę "coś za coś", niż pieniądze. Nie sądzę, by w dzisiejszym społeczeństwie udało się pozbyć pieniędzy. Jest zbyt uniwersalną energią i bez nich nie mielibyśmy kapitalizmu. Tym niemniej zastanawiam się, czy udałoby się stworzyć system, który nie opierałby się na żadnym środku płatniczym. Na razie to utopia.

http://wiadomosci.onet.pl/1588546,2678,1,kioskart.html
http://biznes.onet.pl/Zycie_bez_pienied ... rasa-detal

.
Ostatnio edytowano Cz gru 10, 2009 2:53 am przez Dream, łącznie edytowano 1 raz
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 115

Dołączył(a): Cz sie 13, 2009 1:02 pm

Post Śr gru 09, 2009 7:20 pm

Jeżeli "środkiem płatniczym" nie nazwać usług i pewnych przedmiotów, to tak. Wymiana "energii" uzyskanej podczas pracy musi trwać. Drwal może sie zajmować jednocześnie budowaniem domów i zdobywaniem jedzenia, ale lepiej żeby zrobił to, co robi dobrze, na przykład narąbał drewna dla sąsiada piekarza i dostał za to chlebek. Wiem, Ameryki nie odkryłem, ale zawsze jakiś punkt zaczepienia przy rozpoczęciu dyskusji.

Nie sądzę, by w dzisiejszym społeczeństwie udało się pozbyć pieniędzy.

Cywilizacja jest od nich uzależniona. I nic dziwnego. Z pieniędzmi jest jak z prądem elektrycznym - każdą niemal energie można na energie elektryczną zamienić, i energie elektryczną na niemal każdą inną. Drwal przerabia swoją prace na pieniądze, pieniądze wymienia na chleb i inne potrzebne rzeczy.
Szukam. discovery44 to mój pan a Promhyl Studies sux

Post Śr gru 09, 2009 7:24 pm

Człowiek bardziej ceni siebie i innych gdy wymianie nie towarzyszą pieniądze.Na pewno lepszy jest kontakt z człowiekiem, jeśli wiesz np że niczego nie zrobi tylko dlatego, że mu zapłacisz – ale musisz też dać mu coś lub chociażby sprawić wrażenie, że zasługujesz na ten dar.

Znałam dziewczynę, która 20 lat zjeździła po świecie, nocowała w jakiś komunach, klatkach schodowych itd i wg niej kombinowanie jak żyć bez pieniędzy to też jest ciężka praca. Tylko inne wartości wchodzą w grę. Np trzeba znać wielu ludzi, żeby z nimi wymieniać usługi.

Zmiany się nie da przeprowadzić szybko o ile w ogóle to możliwe. Można tworzyć własne alternatywne społeczeństwo. Ale na pewno jeśli ma się pod opieką inne osoby, np rodzinę, to dąży się do tego, by mieć jakieś pieniądze w formie zabezpieczenia chociażby.
Avatar użytkownika

Mecenas Sztuki
Mecenas Sztuki

Posty: 946

Dołączył(a): Pt kwi 18, 2008 1:42 pm

Lokalizacja: z Gór

Post Śr gru 09, 2009 8:32 pm

Hmm.. dziwi mnie to podejście do pieniędzy. To poprostu przedmiot który ułatwia nam handel. Kiedyś skóry, żelazo itd.. były drogie. Współcześnie zostały zamienione na pieniądze. Dzięki temu łatwiej je przewozić gromadzić i przedewszystkim są UNIWERSALNE. Nie każdy musi chcieć twój chleb, ale jak zaproponujesz mu 3zł wtedy inaczej to wygląda. Pieniądze to przedmioty jak wszytko inne, NARZĘDZIE. Jak ich użyjemy, jaką energię w nie wpakujemy zależy tylko od nas (no prawie) ;)
Życie bez pieniędzy... ja tu widzę regres. Chyba że wybierzesz życie w zamkniętej grupie osób lub samotne. Koniec końców wrócimy do handlu czy to będzie skóra, wino, metal.. to ciągle będzie aktualny środek płatniczy ;)
Każdy jest, kowalem własnego losu
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 195

Dołączył(a): Śr paź 28, 2009 12:41 am

Post Śr gru 09, 2009 8:33 pm

Temat ten "przemyśliwałem" nie raz i ostatnio taka mnie naszła myśl, że życie bez pieniędzy, gdzie wymiana towarów i usług byłaby bezpośrednia - to cofnięcie się ekonomicznie w czasie. Po to pieniądz został wynaleziony, aby takich wymian można było dokonywać łatwiej.
Pieniądz to - coś jak pisał wyżej @Whedaus - zamrożona energia ludzkiej pracy. Nie łatwo było by wymienić drewno na chlebek, bo trzeba by ustalić ile tego chleba można dać za ile drewna, piekarnia potrzebuje go non stop (drewna) do pieca, a drwal raz na kilka dni (bochenek). Więc albo musiało by być więcej drwali, albo kopa drewna za bochenek.

Myślę, że pieniądz to naturalna ewolucja w ekonomii. Kiedyś uniwersalnym pieniądzem było złoto, teraz jest dług. Czy to jest zdrowe, to już inna kwestia. Ciekaw jestem co będzie w przyszłości.
Fajnie o tym pisze niejaki Robert Kiyosaki - a na tej stronce można poczytać o jego najnowszych przemyśleniach w tym kierunku: http://www.conspiracyoftherich.com/pl
odwaga, wytrwałość, uśmiech
Natężenie świadomości
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Śr gru 09, 2009 8:48 pm

noezb napisał(a):Pieniądze to przedmioty jak wszytko inne, NARZĘDZIE.

No nie zupełnie. Pieniądz to nie przedmiot. Dziś zresztą większość pieniędzy nawet nie istnieje w rzeczywistości, tylko wirtualnie. Poza tym pieniądz sam w sobie nie ma wartości realnej, tylko umowną. Można go użyć jako zakładki, albo rozpałkę do pieca. Jego wartość jest całkowicie zależna od ustroju. Dziś już niczego nie kupisz za marki, za kilka lat zniknie złotówka. Będą miały wartość, o ile ludzie (numizmatycy) nie uwarzą, że jakąś mają. Jest ogólna umowa, że te papierki, blaszki i cyferki na monitorze mają wartość, i wszyscy się na to zgadzają.

Sam pieniądz ułatwia życie, tyle że człowiek ma zbyt wielką potrzebę posiadania. Ilość posiadanych pieniędzy jest dla człowieka potencjalnym posiadaniem przedmiotów, lub świadomością, że może coś dostać. To trochę dziecinne. Dzieci tak mają, że mówią "ja chcę". Człowiek dorosły większości rzeczy nie potrzebuje, a chce.

RainMonk napisał(a):Myślę, że pieniądz to naturalna ewolucja w ekonomii.

Więc tym samym można domniemywać, że po pieniądzu przyjdzie coś innego. Nie koniecznie środek płatności, ale może system, który będzie funkcjonował bez pieniędzy. Nowa ekonomia, nastawiona np. nie na zysk firm, tylko rozwój społeczeństwa.
Ostatnio edytowano Śr gru 09, 2009 8:50 pm przez Dream, łącznie edytowano 2 razy
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 115

Dołączył(a): Cz sie 13, 2009 1:02 pm

Post Śr gru 09, 2009 8:49 pm

A w "Wiosce" (film) można sobie popatrzeć na rezerwat w którym życie działa bez pieniędzy.
Szukam. discovery44 to mój pan a Promhyl Studies sux
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Śr gru 09, 2009 8:52 pm

siedem bram napisał(a):Człowiek bardziej ceni siebie i innych gdy wymianie nie towarzyszą pieniądze.Na pewno lepszy jest kontakt z człowiekiem, jeśli wiesz np że niczego nie zrobi tylko dlatego, że mu zapłacisz – ale musisz też dać mu coś lub chociażby sprawić wrażenie, że zasługujesz na ten dar.

Niekiedy ludziom trudno coś przeliczyć na pieniądze. Np. ile jest warte życie uratowane przez strażaka? A przecież dostaje określoną kwotę pieniędzy. Poza tym w bezpośrednich kontaktach ludzie często funkcjonują bez pieniędzy.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze
Avatar użytkownika

Mecenas Sztuki
Mecenas Sztuki

Posty: 946

Dołączył(a): Pt kwi 18, 2008 1:42 pm

Lokalizacja: z Gór

Post Śr gru 09, 2009 9:08 pm

Dream napisał(a):No nie zupełnie. Pieniądz to nie przedmiot. Dziś zresztą większość pieniędzy nawet nie istnieje w rzeczywistości, tylko wirtualnie. Poza tym pieniądz sam w sobie nie ma wartości realnej, tylko umowną. Można go użyć jako zakładki, albo rozpałkę do pieca.

Być może przedmiot to złe określenie ale dalszy sens wypowiedzi podtrzymuję. Dream mówisz że może to być papierek pod rozpałkę i że to my mu nadajemy wartość. A czym jest skóra zdjęta ze zwierzęcia bez garbarza i jego umiejętności? :> Ona też ma swoją wartość tak samo pieniądzę. To, że mamy pieniądze wirtualne to tylko dzięki naszemu postępowi technologicznemu i jakby niepatrzeć zapotrzebowaniu. Kiedyś nie było takich wielkich firm jak powiedzmy MCdonalds. Być może wtedy wystarczył skarbczyk do pomieszczenia tego ale nie dzisiaj ;)

Sam pieniądz ułatwia życie, tyle że człowiek ma zbyt wielką potrzebę posiadania. Ilość posiadanych pieniędzy jest dla człowieka potencjalnym posiadaniem przedmiotów, lub świadomością, że może coś dostać.

Nic nowego zmienił się tylko podmiot a mianownik pozostał ten sam - chciwość, żądza czy jak to woli. Oczywiście chęć posiadania dóbr nie zawsze wiąże się z negatywnością.
Każdy jest, kowalem własnego losu

Post Śr gru 09, 2009 9:17 pm

Dream napisał(a):Niekiedy ludziom trudno coś przeliczyć na pieniądze. Np. ile jest warte życie uratowane przez strażaka? A przecież dostaje określoną kwotę pieniędzy.


Strażak w sumie za każdym razem ryzykuje życiem. Wątpię by jakakolwiek płaca mogła to wynagrodzić.
Poza tym ktoś uratowany przez kogoś często czuł że ma wobec niego nie pisany dług. Często w baśniach jest ten motyw.
Co można powiedzieć o ludziach którzy oddają za darmo szpik? Komuś może to uratować życie, a nawet nie bedzie wiedeział dzięki komu żyje..


Poza tym w bezpośrednich kontaktach ludzie często funkcjonują bez pieniędzy.

Tak i osobiście uważam że rzeczy, których nie da się po prostu kupić za pieniądze są cenniejsze. To jak z warsztatami i przynależnością do różnych ugrupowań magicznych.


Mnie bardziej martwi inna rzecz tj nadprodukcja towarów oraz nie poszanowanie dobra wspólnego. W skrócie to troche szkoda, że nie ma w Polsce wielu free shopów czyli miejsc organizowanych np w alternatywnych pubach gdzie znosi się rzeczy w dobrym stanie, które już nie są potrzebne. I każdy może brać wg potrzeb. Na im większą skalę byłaby zakrojona taka sieć wymiany tym mniejsze byłoby pragnienie posiadania pieniędzy. Ludzie mniej czasu spędzaliby w pracy a więcej na robieniu rzeczy płynących z ich serca, np czas z rodziną, przyjaciółmi, hobby.
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Śr gru 09, 2009 9:34 pm

noezb napisał(a):A czym jest skóra zdjęta ze zwierzęcia bez garbarza i jego umiejętności?

Ze skóry mogę zrobić buty, torbę, kurtkę, bęben. Pieniędzmi mógłbym sobie wytapetować pokój, ale nie podoba mi się wzór. W pokoju stoi kilka kg jednogroszówek. Służy jako nie-wiadomo-co. ;P
noezb napisał(a):Oczywiście chęć posiadania dóbr nie zawsze wiąże się z negatywnością.

Kiedy nie?


To jest trochę jak kręcenie się w kółko. Musze zarabiać by zaspokoić swoje potrzeby. Mam potrzeby, więc oddaję część swojego czasu (często więcej niż połowę życia na jawie). Chcę mieć potrzeby, więc rezygnuję z połowy życia.

Nie mam potrzeb, nie muszę pracować.
Można pójść na kompromis i pracować minimum, redukując potrzeby. Żyję tak od lat. Pracy zarobkowej poświęcam może 1-2 godz. dziennie (średnio, bo nigdy nie pracuję na godziny - czasem cały tydzień mam wolny, czasem pracuję kilka godz w ciągu dnia). Mogę "mieć" wszystko co chcę, bo chcę tego, co mogę mieć.

Poza tym wiele rzeczy nauczyłem się robić samemu, więc nie muszę ich kupować, gdy je chcę.
Ostatnio edytowano Śr gru 09, 2009 10:53 pm przez Dream, łącznie edytowano 1 raz
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 115

Dołączył(a): Cz sie 13, 2009 1:02 pm

Post Śr gru 09, 2009 9:36 pm

W pokoju stoi kilka kg jednogroszówek.

At apropo umownej wartości pieniądza, rzuce pewną ciekawostką. Mianowicie za 10 000 jednogroszówek (100 złociszy) dostaniemy na skupie 160 złociszy. Oczywiście niszczenie pieniędzy w naszym kraju jest nielegalne i nikt tego nie kupi, a stopienie grosiwa lub wywiezienie za granice przy "normalnych" ilościach sie nie opłaca. Jeżeli wprowadzą euro i PLN przestaną być naszą walutą to teoretycznie będzie można grosze sprzedać, ale kto je kupi?
Szukam. discovery44 to mój pan a Promhyl Studies sux
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 195

Dołączył(a): Śr paź 28, 2009 12:41 am

Post Śr gru 09, 2009 9:49 pm

Proponuję aby przyjrzeć się pomysłom Kurosakiego (link podałem wyżej), nie jest głupcem w tych klockach - i pieniądz traktować jak energię, którą można skumulować, kontrolować jej przepływ i się uniezależnić.

To naprawdę działa. To jak praca z każdą inna energią. :)
odwaga, wytrwałość, uśmiech
Natężenie świadomości
Avatar użytkownika

Mecenas Sztuki
Mecenas Sztuki

Posty: 946

Dołączył(a): Pt kwi 18, 2008 1:42 pm

Lokalizacja: z Gór

Post Śr gru 09, 2009 10:57 pm

Dream napisał(a):Ze skóry mogę zrobić buty, torbę, kurtkę, bęben. Pieniędzmi mógłbym sobie wytapetować pokój, ale nie podoba mi się wzór. W pokoju stoi kilka kg jednogroszówek. Służy jako nie-wiadomo-co.

Dałem najbliższy przykład, pozatym musisz mnieć te umiejętności, jeśli nie to nic nie zrobisz. Będziesz musiał za to czymś zapłacić.

Dream napisał(a):Kiedy nie?

Kiedy dzięki temu bogactwu pomagasz ludziom (też najłatwiejszy przykład)

Dream napisał(a):Nie mam potrzeb, nie muszę pracować.
Można pójść na kompromis i pracować minimum, redukując potrzeby. Żyję tak od lat. Swoją pracą zarabiam średnio 400 zł/miesiąc. Pracy zarobkowej poświęcam może 1-2 godz. dziennie (średnio, bo nigdy nie pracuję na godziny - czasem cały tydzień mam wolny, czasem pracuję kilka godz w ciągu dnia). Mogę "mieć" wszystko co chcę, bo chcę tego, co mogę mieć.

Nie każdy może mieć na to ochotę. Nie każdy chce poświęcić swoje życie jako szaman, mag, etc.. Nie uważam że ktoś stracił połowę życia tylko dlatego, że dzięki pieniądzom otworzyły mu się "furtki" dzięki którym spędził NAPRAWDĘ szczęśliwe życie. Myślisz, że taka osoba nie rozwijała się wewnętrznie? Wyglądałoby na to, że tylko ludzie"biedni" mogą się rozwijać. Przecież sam fakt posiadania potrzeb nawet takich błahych a sprawiających nam przyjemność nie przekreśla nas jako ludzi uduchowionych. Wręcz przeciwnie mając bogactwo, wiedzę , doświadczenie i wysoki poziom rozwoju. Moim zdaniem ta osoba będzie lepiej kierować tym co zrobić z tą całą kasą. Jak dla mnie to co napisałeś to iście na łatwizne.

Żeby przeżyć i się nie rozlecieć z braku witamin itd.. musi cię być stać na jedzenie. Jeżeli jesteś sam to musisz gdzieś harować w pracy która niekoniecznie ci się podoba. NIe lepiej zainwestować w wiedzę finansową i postarać się zdobyć na tyle pieniędzy aby do końca życia(powiedzmy 80 lat) móc robić to co się kocha? POwiedzmy poświęcić się szamanizmowi w twoim przypadku? Nie jest powiedziane, że gromadząc pieniądze MUSISZ gromadzić potrzeby. Choć wielu tak robi i się im nie dziwie, niestety część z nich traci głowę i dalej są w takiej samej sytuacji. Większa pensja=większe potrzeby=większe wydatki= BRAK KASY

Jest to jednak tylko ich wina...
Każdy jest, kowalem własnego losu

Post Śr gru 09, 2009 11:10 pm

Zależy co jest wyborem decyzji by nie poświęcać się zarabianiu pieniędzy w tradycyjny sposób. Jeśli w tym czasie który ludzie zwykle spędzają w pracy robi się coś innego, wartościowego, to to zawsze procentuje. I rozumiem, że ktoś nie chce iść do pracy bo ma jakiś większy plan więc chwilowo pracuje nad czymś darmo lub pół darmo. Ale jest to rozwojowe, więc potem będzie można wymieniać zdobytą wiedzę lub umiejętności.

Np ktoś pisze książkę, więc pracuje tylko by przetrwać. Ale jeśli ta książka zapewni mu niekoniecznie pieniądze ale np wpływowe kontakty, to można powiedzieć, że opłaci się.
Jeśli ktoś nie wie,co iwłaściwie i po co miałby robić w czasie gdy nie pracuje, to lepiej by szedł do pracy.
Dream:
Sam pieniądz ułatwia życie, tyle że człowiek ma zbyt wielką potrzebę posiadania. Ilość posiadanych pieniędzy jest dla człowieka potencjalnym posiadaniem przedmiotów, lub świadomością, że może coś dostać. To trochę dziecinne. Dzieci tak mają, że mówią "ja chcę". Człowiek dorosły większości rzeczy nie potrzebuje, a chce.


Nadmierna konsumpcja nie jest wcale związana z bogactwem. Wielu ludzi konsumuje na kredyt. A z kolei mając pieniądze mozna żyć bardzo skromnie, wszystko ładując w wieloletnie inwestycje.

noezb:
Żeby przeżyć i się nie rozlecieć z braku witamin itd.. musi cię być stać na jedzenie. Jeżeli jesteś sam to musisz gdzieś harować w pracy która niekoniecznie ci się podoba.


Są alternatywne sposoby pozyskiwania rzeczy niezbędnych do życia, nie mam na myśli kradzieży. Poznawanie ich jest rodzajem fajnej zabawy : > Na zgniłym zachodzie ; > jest ruch społeczny w którym ludzie grzebią w śmietnikach w miastach i odzywiają się tylko tym, co tam znajdą. Jest to żywność w opakowaniu jeszcze. Robią to nie tyle z głodu i braku pracy tylko właśnie żeby było alternatywnie. (angielski artykuł http://www1.broward.edu/~nplakcy/docs/d ... diving.htm) Co do witamin i innych takich - jest mnóstwo roślin, które z powodzeniem zastępują witaminy, a zwykle się je lekceważy. Np pietruszka, pokrzywa itd.
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Cz gru 10, 2009 12:05 am

noezb napisał(a):Dałem najbliższy przykład, pozatym musisz mnieć te umiejętności, jeśli nie to nic nie zrobisz. Będziesz musiał za to czymś zapłacić.

Wiem że to przykład. ;) A ja na tym samym przykładzie pokazałem, że pieniądz nie jest przedmiotem. Nie chodziło że JA coś potrafię zrobić ze skóry, ale że KTOŚ może coś z niej zrobić.
Proszę, cytat pana Kiyosaki:
"Rządy i banki usiłują kontrolować gospodarkę poprzez drukowanie i pożyczanie pieniędzy, które tworzone są z niczego. Są to więc pieniądze, dla których pokryciem nie jest coś, co ma pewną wartość, ale "pełna wiara i zaufanie" do Stanów Zjednoczonych. "
noezb napisał(a):Nie każdy chce poświęcić swoje życie jako szaman, mag, etc..

To nie jest kwestia tego, że ktoś jest magiem albo szamanem, tudzież ascetą. To kwestia świadomości, czego potrzebujemy i czego chcemy. Jedno z drugim często się nie pokrywa.
noezb napisał(a):Nie uważam że ktoś stracił połowę życia tylko dlatego, że dzięki pieniądzom otworzyły mu się "furtki" dzięki którym spędził NAPRAWDĘ szczęśliwe życie.

Wyjaśnię jeszcze raz. Ktoś, kto na jawie spędza 16 h i pracuje 8 h, poświęca połowę swojego życia na zarabianie pieniędzy. Człowiek, który pracuje przy produkcji wieszaków nie wykonuje swojej pracy ku chwale ludzkości, ale żeby zapłacić rachunki, wychować dzieci, mieć ubezpieczenie itd. Połowę swojego życia poświęca na zaspokojenie swoich potrzeb. Clear?
Będąc w Wawie poznałeś człowieka, którego miesięczne rachunki sięgają tysięcy, jeśli nie 10 tyś. Dla człowieka który zarabia 1,5 tyś to astronomiczna suma. A to tylko klasa średnia. Teraz weź pod uwagę to, że by zaspokoić swoje potrzeby musi poświęcić o wiele więcej niż ja. Posiada więcej, ale też więcej traci. Potencjalnie, bo ja mogę swój czas spędzić na dłubaniu w nosie i gapieniu się w tv. Coś za coś.
noezb napisał(a):Myślisz, że taka osoba nie rozwijała się wewnętrznie? Wyglądałoby na to, że tylko ludzie"biedni" mogą się rozwijać.

Nie jestem aż tak naiwny. ;)
noezb napisał(a):Przecież sam fakt posiadania potrzeb nawet takich błahych a sprawiających nam przyjemność nie przekreśla nas jako ludzi uduchowionych.

Oczywiście że nie. Zależy od potrzeb. Jeśli twoją potrzebą jest opłacenie kolejnego miesiąca na serwerze gry online, i uważasz, że to cię kształci duchowo, to twoja sprawa. ;) Jeśli natomiast kupujesz jedzenie, które możesz sobie sam wyhodować, wówczas sam wybierasz sposób, w jaki chcesz je zdobyć. Ja tylko twierdzę, że pieniądze to nie są niezbędne do życia.
noezb napisał(a):mając bogactwo, wiedzę , doświadczenie i wysoki poziom rozwoju. Moim zdaniem ta osoba będzie lepiej kierować tym co zrobić z tą całą kasą.

Ok, niech będzie taka ikona, którą przedstawiłeś. Jeśli ta osoba nie musi rezygnować ze swojego życia i jednocześnie nie pasożytuje na innych (co chyba stałoby w sprzeczności z "wysokim poziomem rozwoju" duchowego, bo chyba taki miałeś na myśli), to wówczas żyje nie dla pieniędzy. Kiedy piszę, że nie rezygnuje z życia, mam na myśli to, że nie musi pracować więcej niż ja. Bo korzyść z takiego życia musiałaby być dla mnie przynajmniej na zero.
noezb napisał(a):Jak dla mnie to co napisałeś to iście na łatwizne.

Tzn. co jest pójściem na łatwiznę? Rezygnowanie z potrzeb, których nie POTRZEBUJĘ?:>
noezb napisał(a):Żeby przeżyć i się nie rozlecieć z braku witamin itd.. musi cię być stać na jedzenie.

Nie musi. Jestem w stanie zapewnić sobie sam wystarczającą ilość pożywienia nie korzystając z żywności kupionej. Nie muszę tego udowadniać. Zrobił to już Thoreau.
noezb napisał(a):Jeżeli jesteś sam to musisz gdzieś harować w pracy która niekoniecznie ci się podoba.

To zastanawiające, że ludzie wciąż wierzą w to, że muszą pracować, by przeżyć. Mieliśmy taki program w socjalizmie. W kapitalizmie dodatkowo wprowadzono program sukcesu. Po co? Czy zastanawiałeś się kiedyś ile czasu poświęca człowiek na zapewnienie sobie przeżycia w kulturze tzw. prymitywnej? Polecam "Dziesięć czółen", tak dla ciekawości. ;)
Aha, żeby uprzedzić - nie propaguję życia w jaskini.
noezb napisał(a):NIe lepiej zainwestować w wiedzę finansową i postarać się zdobyć na tyle pieniędzy aby do końca życia(powiedzmy 80 lat) móc robić to co się kocha?

Nasz wspólny znajomy powiedział kiedyś "Jeśli chcesz rozbawić bogów, opowiedz im o swoich planach". Zacytuję jeszcze wypowiedź Siedem Bram z innego tematu. Wyrwane z kontekstu, ale pasuje: "dobrze się czuje z każdą ilością pieniędzy." Pytanie podchwytliwe - mowa o człowieku bogatym czy o biednym?
noezb napisał(a):Nie jest powiedziane, że gromadząc pieniądze MUSISZ gromadzić potrzeby.

To po co więcej pieniędzy?
Zalezy, co sie robi w pracy, w ktorej zwykle spedzamy ok 35 - 40 godzin w tygodniu, czyli wiekszosc zycia. Jesli to jakas pasja, to spoko,nie ma watpliwosci. Ale jesli to zajecie kompletnie nie zwiazane z tym co chcemy robic? Mozna sie zastanowic czy to nie jest marnotrastwo zycia.

No właśnie o to mi chodzi. Jak dla mnie stanie przy taśmie byłoby sygnałem, że coś tu jest nie tak.


Noezb, zadawałeś sobie pytanie dlaczego nie jesteś bogaty? Ja tak. Polecam. :)
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post Cz gru 10, 2009 12:12 am

jeszcze wrzucę takiego off topa (ale na temat)

Freeganie nie są żadną oficjalną organizacją, choć mają swoją stronę (www.freegan.info), która pomaga im się organizować do wspólnych działań i akcji. Freegan łączy filozofia antykonsumeryzmu, polegająca na uznaniu prawdy mówiącej, że konsumpcja niszczy środowisko naturalne i szkodzi społeczeństwu. (...) Najważniejsze jest, według freegan, świadome konsumowanie, a właściwie ograniczenie konsumpcji do minimum – tylko w ten sposób można oddolnie przeciwstawić się polityce żarłocznego kapitalizmu, wymuszając jednocześnie zmiany na górze.

Freeganie wybierają więc życie bez kupowania. Opierają się nieustannym udoskonaleniom w elektronice i zmieniającej się ciągle modzie. Sami naprawiają wszystkie przedmioty codziennego użytku, korzystając z nich możliwie jak najdłużej. Wymieniają się nawzajem przedmiotami i ubraniami, zbierają surowce wtórne, segregują śmieci (których starają się produkować jak najmniej). Nie latają samolotami, nie używają samochodów – podróżują rowerami, czasem używają samochodów napędzanych alternatywnymi źródłami energii. Wreszcie coś, co wzbudza największe kontrowersje, czasem nawet obrzydzenie: freeganie żywią się tym, co znajdują w śmietnikach. Nie są to jednak gnijące resztki pożywienia. Większość freegan jest zdania, że żywiąc się w śmietnikach, jada lepiej niż kiedykolwiek przedtem. Na wysypiskach bardzo często lądują nadzwyczajne frykasy: owoce z tropikalnych krajów, egzotyczne ryby i owoce morza, wyszukane wędliny i tym podobne. Supermarkety i restauracje, zwłaszcza te ekskluzywne i drogie, wyrzucają ogromne ilości jedzenia już wtedy, kiedy zbliża się termin ich przydatności do spożycia. A to znaczy, że w śmietnikach lądują tony jedzenia, które jak najbardziej nadają się do spożycia. Freeganie organizują ogromne uczty, na które zapraszają dziennikarzy. W ten sposób chcą pokazać światu, że problem marnotrawienia żywności jest ogromny.

W USA już około ośmiu tysięcy kobiet należy do nieformalnego ugrupowania, którego celem jest niczego nie kupować. Wymieniają się między sobą ubraniami i zabawkami dla dzieci, sprzętami AGD. W praktyce
okazało się, że bez kilku rzeczy nie potrafią się obejść: bez środków czystości, leków i części wymiennych do sprzętów codziennego użytku, przede wszystkim tak ważnych dla freegan rowerów.

Freeganie starają się też propagować ideę squattingu, czyli zajmowania i zamieszkiwania pustostanów. W efekcie właściwie nie potrzebują pieniędzy. Mieszkają za darmo, przemieszczają się za darmo, jedzą za darmo, a to znaczy, że nie muszą pracować. Pracują więc mało albo wcale, swój wolny czas poświęcając na działalność charytatywną lub wolontariat. Pracują na rzecz społeczeństwa i uświadamiania ludzi, jak wiele dla świata mogą zrobić sami. Co ważne, większość freegan to ludzie wykształceni, w przeszłości nierzadko zajmujący eksponowane stanowiska. Wybór freegańskiej filozofii życiowej to wybór przemyślany, a nie życiowa konieczność. Zainteresowanym polecam blog pewnej kanadyjskiej dziennikarki, która przez rok uwalniała się od przymusu kupowania i od uzależnienia od prądu itp.: www.greenasathistle.com.

Wizja świata w przyszłości według freegan to małe, lokalne systemy ekonomiczne, w których ludzie pracują mało i spędzają ze sobą dużo czasu. Niektórzy mają nawet nadzieję, że ludzkość wróci do epoki preagrarnej, wierząc że symbolem i źródłem ludzkiej cywilizacji może być jedynie epoka zbieracka.


http://www.kafeteria.pl/przykawie/obiekt.php?id_t=677

http://www.rp.pl/artykul/86283.html
Avatar użytkownika

Mecenas Sztuki
Mecenas Sztuki

Posty: 946

Dołączył(a): Pt kwi 18, 2008 1:42 pm

Lokalizacja: z Gór

Post Cz gru 10, 2009 1:39 am

Dream oboje mamy rację, to jest temat rzeka i można by dyskutować bez końca. odniosę się tylko do:

Dream napisał(a):noezb napisał:
NIe lepiej zainwestować w wiedzę finansową i postarać się zdobyć na tyle pieniędzy aby do końca życia(powiedzmy 80 lat) móc robić to co się kocha?


Nasz wspólny znajomy powiedział kiedyś "Jeśli chcesz rozbawić bogów, opowiedz im o swoich planach". Zacytuję jeszcze wypowiedź Siedem Bram z innego tematu. Wyrwane z kontekstu, ale pasuje: "dobrze się czuje z każdą ilością pieniędzy." Pytanie podchwytliwe - mowa o człowieku bogatym czy o biednym?


Nie o to mi chodziło. To bardziej miałoby wyglądać tak. Skupić się na "pracy" przez 5 lat zarobić tyle żeby nie pracować przez resztę życia , żyjąc na normalnym poziomie. Co do Pytania. Ilość pieniędzy na koncie nie czyni cię bogatym, jesteś bogaty gdy wiesz co znimi zrobić aby ten stan utrzymać.


Dream napisał(a):Noezb, zadawałeś sobie pytanie dlaczego nie jesteś bogaty? Ja tak. Polecam.


Składa się na to wiele czynników, brak umięjętności i chęci to były główne. Obecnie moim celem jest osiągnąć wolność finansową do czterdziestki. I dla mnie to wygląda tak, że będe wchodził do sklepu i nie będe patrzył na ceny, a razcej nie będe musiał. To też znaczy dla mnie, że kupię sobie dom nad jeziorkiem otoczony lasem na odludziu i wiele innychspraw których nię będe wypisywał a które staną się dla mnie dostępne... .

Znikam na dzisiaj bye bye ;)
Każdy jest, kowalem własnego losu
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Cz gru 10, 2009 3:07 am

noezb napisał(a):Skupić się na "pracy" przez 5 lat zarobić tyle żeby nie pracować przez resztę życia , żyjąc na normalnym poziomie.

Nie chciałbym do końca życia nic nie robić. Zanudziłbym się na śmierć. Jaki jest dla ciebie normalny poziom? Dla mnie ten, na którym aktualnie jestem, choć wiosną chcę zmienić kilka rzeczy.
noezb napisał(a):I dla mnie to wygląda tak, że będe wchodził do sklepu i nie będe patrzył na ceny, a razcej nie będe musiał.

Kuzyn mojej żony tak ma. Zarabia teraz ok. 15 tyś/m. Muszą wynajmować nianię do dzieci, bo sami nie mają czasu ich wychowywać. Raczej nie zamieniłbym czasu z dziećmi na markowe ciuchy. :)
noezb napisał(a):To też znaczy dla mnie, że kupię sobie dom nad jeziorkiem otoczony lasem na odludziu

Ja jednak wolę zbudować sobie dom. Sprawi mi to większą frajdę, niż zarabianie na kupno.
noezb napisał(a):Składa się na to wiele czynników, brak umięjętności i chęci to były główne.

Może inwestujesz swoją energię nie tam gdzie trzeba? Runa naudiz mówi o przeznaczeniu, czasem jako biedę. Bieda jest wtedy, gdy nie wykorzystujemy swojego potencjału, idąc pod prąd swojego przeznaczenia.
Patrząc na statystyki i to, że większość ludzi mieszka w slamsach stwierdzam, że ludzkość nie wykorzystuje swojego potencjału.

siedem bram napisał(a):W praktyce
okazało się, że bez kilku rzeczy nie potrafią się obejść: bez środków czystości, leków i części wymiennych do sprzętów codziennego użytku, przede wszystkim tak ważnych dla freegan rowerów.

Czym myli się nasi przodkowie? Nie wszyscy byli brudasami. Niektórzy dbali o higienę. Przyzwyczailiśmy się do chemikaliów, ale nie są nam potrzebne.
W tym roku pokazano mi, że można być się popiołem. Popiół jest też świetny do mycia naczyń. Popiół wchodzi w reakcję z tłuszczem wiążąc go. Wystarczy zmyć wodą. Oczywiście czysty popiół. ;)Dość powszechna choroba wśród kobiet jaką jest egzema spowodowana jest właśnie przez środki czystości.
Sam w ramach eksperymentu myłem się czystą wodą źródlaną. Byłem czysty. Są też naturalne środki przydatne do prania, choć ja akurat ich nie znam (a chciałbym). Nie trzeba kupować.

Swoją drogą do śmietników nie przekonałem się. Jakoś to poniżej mojej godności, choć właściwie sam jadłem śmieciarskie jedzenie (Junk Food). Wolę własnoręcznie wyhodowaną kalarepę niż ananasa ze śmietnika.

Też zwróciłem uwagę na nadprodukcję. Argumentem są oczywiście miejsca pracy. To błędne koło. Zmniejszając produkcję zmniejsza się liczbę roboczogodzin,a co za tym idzie - pensje. Jednak mniej konsumując, zmniejsza się też ilość potrzebnych pieniędzy.

Czego jednak nie rozumiem i jest to dla mnie totalnym aburdem, a propos pieniędzy, to zjawisko płacenia za ziemię. Mój brat kupił kawałek ziemi. Ktoś wcześniej przyszedł i powiedział "ta ziemia od tej rzeki do tamtego kamienia jest moja". Potem powiedział "mogę oddać wam kawałek tej ziemi, jeśli mi zapłacicie pieniędzmi". Ciekaw jestem kiedy ludzie pozbędą się instynktu terytorialnego. Doszło do tego, że w Polsce nie ma ziemi, która nie byłaby czyjaś, tzn ktoś nie przypisywałby sobie praw do jej własności. Jak nie człowiek, to państwo (kolejny abstrakcyjny twór, w końcu państwo to nie to samo co naród).
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze
Avatar użytkownika

Mecenas Sztuki
Mecenas Sztuki

Posty: 946

Dołączył(a): Pt kwi 18, 2008 1:42 pm

Lokalizacja: z Gór

Post Cz gru 10, 2009 3:45 am

Dream napisał(a):noezb napisał:
Skupić się na "pracy" przez 5 lat zarobić tyle żeby nie pracować przez resztę życia , żyjąc na normalnym poziomie.


Nie chciałbym do końca życia nic nie robić. Zanudziłbym się na śmierć. Jaki jest dla ciebie normalny poziom? Dla mnie ten, na którym aktualnie jestem, choć wiosną chcę zmienić kilka rzeczy.

Nie powiedziałem nic. Wiesz, że chodziło mi o pracę która nic by ci nie dawała oprócz pieniędzy.
Dream napisał(a):Kuzyn mojej żony tak ma. Zarabia teraz ok. 15 tyś/m. Muszą wynajmować nianię do dzieci, bo sami nie mają czasu ich wychowywać. Raczej nie zamieniłbym czasu z dziećmi na markowe ciuchy.

Widzisz i oto chodzi. Oni mają dużo pieniędzy, ale żyją na takim samym poziomie jak przy wypłatach powiedzmy jakie mieli gdy zaczynali pierwszą pracę. Nie wielkość wypłaty świadczy o prawdziwym bogactwie czy stan konta. O tym już mówiłem.
Dream napisał(a):Może inwestujesz swoją energię nie tam gdzie trzeba? Runa naudiz mówi o przeznaczeniu, czasem jako biedę. Bieda jest wtedy, gdy nie wykorzystujemy swojego potencjału, idąc pod prąd swojego przeznaczenia.
Patrząc na statystyki i to, że większość ludzi mieszka w slamsach stwierdzam, że ludzkość nie wykorzystuje swojego potencjału.

Nie jestem idealny i faktycznie jestem świadom ilekroć skupiam się na rzeczach banalnych. Ale pozwalam sobie na to. KIedy postanowie to zmienić? Nie mam pojęcia... to nie jest robota do zrobieniaw jedną noc ;)

Dream napisał(a):siedem bram napisał:
W praktyce
okazało się, że bez kilku rzeczy nie potrafią się obejść: bez środków czystości, leków i części wymiennych do sprzętów codziennego użytku, przede wszystkim tak ważnych dla freegan rowerów.


Czym myli się nasi przodkowie? Nie wszyscy byli brudasami. Niektórzy dbali o higienę. Przyzwyczailiśmy się do chemikaliów, ale nie są nam potrzebne.
W tym roku pokazano mi, że można być się popiołem. Popiół jest też świetny do mycia naczyń. Popiół wchodzi w reakcję z tłuszczem wiążąc go. Wystarczy zmyć wodą. Oczywiście czysty popiół. ;)Dość powszechna choroba wśród kobiet jaką jest egzema spowodowana jest właśnie przez środki czystości.
Sam w ramach eksperymentu myłem się czystą wodą źródlaną. Byłem czysty. Są też naturalne środki przydatne do prania, choć ja akurat ich nie znam (a chciałbym). Nie trzeba kupować.

Swoją drogą do śmietników nie przekonałem się. Jakoś to poniżej mojej godności, choć właściwie sam jadłem śmieciarskie jedzenie (Junk Food). Wolę własnoręcznie wyhodowaną kalarepę niż ananasa ze śmietnika.

Też zwróciłem uwagę na nadprodukcję. Argumentem są oczywiście miejsca pracy. To błędne koło. Zmniejszając produkcję zmniejsza się liczbę roboczogodzin,a co za tym idzie - pensje. Jednak mniej konsumując, zmniejsza się też ilość potrzebnych pieniędzy.

Czego jednak nie rozumiem i jest to dla mnie totalnym aburdem, a propos pieniędzy, to zjawisko płacenia za ziemię. Mój brat kupił kawałek ziemi. Ktoś wcześniej przyszedł i powiedział "ta ziemia od tej rzeki do tamtego kamienia jest moja". Potem powiedział "mogę oddać wam kawałek tej ziemi, jeśli mi zapłacicie pieniędzmi". Ciekaw jestem kiedy ludzie pozbędą się instynktu terytorialnego. Doszło do tego, że w Polsce nie ma ziemi, która nie byłaby czyjaś, tzn ktoś nie przypisywałby sobie praw do jej własności. Jak nie człowiek, to państwo (kolejny abstrakcyjny twór, w końcu państwo to nie to samo co naród).



Zgadzam się, nieraz się nad tym zastanawiałem. Mimo wszytko wydaje mi się że wtedy śmiertelnośc była już większa, a wieku 30 lat byłeś już o kondycji dzisiejszego "dziadka". Wiesz zapewne, że z czasem zmienia się nasze genetyczne przystosowanie do środowiska.
Ewoluujemy lub Mutujemy (niepotrzebne skreślić) ;)
Każdy jest, kowalem własnego losu

Post Cz gru 10, 2009 3:50 am

Dream:
Swoją drogą do śmietników nie przekonałem się. Jakoś to poniżej mojej godności, choć właściwie sam jadłem śmieciarskie jedzenie (Junk Food). Wolę własnoręcznie wyhodowaną kalarepę niż ananasa ze śmietnika.

Ja ze śmietnika też póki co nie jadam. Ale sprawdza się pomysł proszenia restauracji i handlarzy o to, co się nie sprzedało. Znajomi dogadali się z właścicielem jednego z dużych hipermarketów i mimo, że to nielegalne, zostawiał im żywność, którą miał wyrzucić.
Czym myli się nasi przodkowie? Nie wszyscy byli brudasami. Niektórzy dbali o higienę. Przyzwyczailiśmy się do chemikaliów, ale nie są nam potrzebne.
W tym roku pokazano mi, że można być się popiołem. Popiół jest też świetny do mycia naczyń. Popiół wchodzi w reakcję z tłuszczem wiążąc go. Wystarczy zmyć wodą. Oczywiście czysty popiół. ;)Dość powszechna choroba wśród kobiet jaką jest egzema spowodowana jest właśnie przez środki czystości.
Sam w ramach eksperymentu myłem się czystą wodą źródlaną. Byłem czysty. Są też naturalne środki przydatne do prania, choć ja akurat ich nie znam (a chciałbym). Nie trzeba kupować.

Korzeń mydlnicy powinien działać jak mydło, może w praniu też, choć nie próbowałam.
Chemikaliów jakiś jednak używam, ale bardzo oszczędnie.
Z popiołem to strasznie fajne, ale musiałabym chyba przynosić go z lasu w woreczku, bo w mieszkaniu nie mam jak rozpalić ogniska. Szkoda w sumie.
W kosmetykach stawiam na jakość więc większość robię sobie sama, hehehe, i wiem że nie ma tam całego syfu w rodzaju uboczne produkty z przetwarzania ropy naftowej itd.

Poza tym, kiedy musze liczyć się z groszem, to dokonuje lepszych wyborów. Np czytam opinie konsumentów i w ten sposób uczę się czegoś.

Punkt widzenia bardzo się zmienia. Najfajniejsze jest chyba jak się zmieni kilka razy pod rząd, wtedy człowiek wie, że nic nie jest pewne. Zauważyłam wśród znajomych, gdy po raz pierwszy zdarzyło im się zarobiać przyzwoite pieniądze, jak zachłysnęli się tym : > Sama miałam taki okres pracując w UK i wtedy wierzyłam, że moim celem jest kasa i jakaś tam kariera, a teraz mam inaczej i już w to nie wierzę ; >
Czego jednak nie rozumiem i jest to dla mnie totalnym aburdem, a propos pieniędzy, to zjawisko płacenia za ziemię. Mój brat kupił kawałek ziemi. Ktoś wcześniej przyszedł i powiedział "ta ziemia od tej rzeki do tamtego kamienia jest moja". Potem powiedział "mogę oddać wam kawałek tej ziemi, jeśli mi zapłacicie pieniędzmi". Ciekaw jestem kiedy ludzie pozbędą się instynktu terytorialnego. Doszło do tego, że w Polsce nie ma ziemi, która nie byłaby czyjaś, tzn ktoś nie przypisywałby sobie praw do jej własności. Jak nie człowiek, to państwo (kolejny abstrakcyjny twór, w końcu państwo to nie to samo co naród).

Dobra inwestycja. Mnie wkurza np to, ze nie można wszędzie rozbić namiotu w PL, a np w krajach Skandynawskich nie ma z tym takiego problemu, rozbijasz się na czyjejś prywatnej posesji i już. (Są jakieś ograniczenia czasowe i przestrzenne ale i tak)

Btw istnieje coś takiego jak banki czasu, czyli ludzie się wymieniają usługami bez udziału gotówki. I wspaniałe nasze państwo stwierdziło, że taką wymianę też możnaby opodatkować, podobnie z wymianą pomocy między sąsiadami itd też (fajnie nierealne) : >
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Cz gru 10, 2009 4:04 am

siedem bram napisał(a):Ale sprawdza się pomysł proszenia restauracji i handlarzy o to, co się nie sprzedało. Znajomi dogadali się z właścicielem jednego z dużych hipermarketów i mimo, że to nielegalne, zostawiał im żywność, którą miał wyrzucić.

No tak, to co innego. Pół roku jadłem takie jedzenie ze sklepu ze zdrową żywnością. Ktoś kto tam pracował przynosił różne rarytasy, które się nie sprzedały i traciły ważność. Niestety właściciel w końcu stwierdził, że woli wyrzucić niż dać pracownikom i w końcu kazał wyrzucać do śmietnika.

siedem bram napisał(a):Btw istnieje coś takiego jak banki czasu, czyli ludzie się wymieniają usługami bez udziału gotówki. I wspaniałe nasze państwo stwierdziło, że taką wymianę też trzeba opodatkować, podobnie jak każdą wymianę między sąsiadami:>

No cóż, w niektórych miejscach płaci się nawet za powietrze.

Co do podatków to za feudalizmu płaciło się dziesięcinę, czyli 1/10 swoich zbiorów. Dziś płaci się ok, połowy pensji, czyli normalnie powinien dostawać 2x więcej. Do tego fiskusy, vaty, akcyzy. Oczywiście mówi się, że to konieczne, bo bez tego byśmy zginęli. Ale fakt faktem, jeśli ktoś nie ma pieniędzy, nikt mu ich nie ukradnie. :D No ale zawsze można ukraść życie, np wmawiając, że naszym obowiązkiem jest umrzeć za coś tam (np. w obronie ustroju, państwa), a jak nie to do piachu.
Takim samym złodziejstwem jest podatek dochodowy.
Dziwne że to funkcjonuje.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post Cz gru 10, 2009 4:24 am

Dream napisał(a):Co do podatków to za feudalizmu płaciło się dziesięcinę, czyli 1/10 swoich zbiorów. Dziś płaci się ok, połowy pensji, czyli normalnie powinien dostawać 2x więcej.


W czasach prehistorycznych człowiek pracował około 3 godzin dziennie, a teraz mamy cywilizację i..

Do tego fiskusy, vaty, akcyzy. Oczywiście mówi się, że to konieczne, bo bez tego byśmy zginęli. Ale fakt faktem, jeśli ktoś nie ma pieniędzy, nikt mu ich nie ukradnie. :D No ale zawsze można ukraść życie, np wmawiając, że naszym obowiązkiem jest umrzeć za coś tam (np. w obronie ustroju, państwa), a jak nie to do piachu
.

Chociażby dostajesz kiepską opiekę medyczną, a jak chcesz mieć lepszą musisz płacić.
Takim samym złodziejstwem jest podatek dochodowy.
Dziwne że to funkcjonuje


Trzeba firmę zarejestrować w innym kraju : )

Czym myli się nasi przodkowie? Nie wszyscy byli brudasami. Niektórzy dbali o higienę.


Cóż, po pewnym zastanowieniu się doszłam do wniosku, że jednak, wg naszych kryteriów, byli brudasami : ) Jeszcze w latach 70-tych ludzie myli się raz na tydzień. A na przykład w XVII wieku kąpiel brano tylko z większej okazji, bo wierzono, że jak za często to może osłabić. Poza tym nie czesano włosów, więc robił się kołtun, do którego miano nabożny stosunek (siedlisko sił witalnych, hehehe)
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Cz gru 10, 2009 5:29 pm

siedem bram napisał(a):W czasach prehistorycznych człowiek pracował około 3 godzin dziennie, a teraz mamy cywilizację i..

Dzisiaj też tak można by, tylko system nie pozwala.
Ludzie tak się przyzwyczaili do stopniowej rezygnacji z życia, że nie potrafią wykorzystać sensownie nawet tych wolnych chwil które im zostały.

siedem bram napisał(a):Cóż, po pewnym zastanowieniu się doszłam do wniosku, że jednak, wg naszych kryteriów, byli brudasami : ) Jeszcze w latach 70-tych ludzie myli się raz na tydzień. A na przykład w XVII wieku kąpiel brano tylko z większej okazji, bo wierzono, że jak za często to może osłabić. Poza tym nie czesano włosów, więc robił się kołtun, do którego miano nabożny stosunek (siedlisko sił witalnych, hehehe)

To zależy od kultury. Wikingowie np. byli prawdziwymi czyściochami na tle ówczesnej Europy chrześcijańskiej. Każdy obowiązkowo miał swój grzebień więc o kołtunach nie było mowy. No chyba że u jakichś słowiańskich chłopów. Zacytuję pewną wypowiedź: "W późnośredniowiecznych miastach europejskich w wielu przypadkach jedna łaźnia przypadała na jeden kwartał kamienic (inna sprawa, że oferowała również usługi niekoniecznie związane z higieną). Że bardzo popularną rozrywką na terenach Polski była łaźnia parowa. Albo że wikingowie myli się prawie codziennie a najmniej raz w tygodniu zmieniali wszystkie łachy."
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Wed

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 117

Dołączył(a): So wrz 19, 2009 10:27 pm

Lokalizacja: tutejszy

Post N gru 13, 2009 12:07 am

Temat max!
"Gdybym nie miał rodziny, nie pracowałbym dla obcego człowieka ni godziny"

Ile kapitału na kuli ziemskiej z tego co jest w obrocie, jest potrzeba by funkcjonowała , gospodarka światowa?
Ile? No.....


2%


reszta to kapitał spekulacyjny!

Te 98% kapitału spekulacyjnego musi prowadzić różne działania, to min te działania spowodowały, tak wielką konsumpcje, to nie potrzeby ludzi, ale prowadzona od wielu tal indoktrynacja spowodowała w Nas takie zmiany, takie zmiany dotyczą naszych bliskich, itd itd

Co ja biedny moge zrobić by walczyć z tymi 98% kapitału światowego? No co?
Jedynie moge pamietać na swojej drodze o szacunku do Ziemi, ostrożnie wybierać, gdzie stawiam swoje stopy, jeśli kupowanie rzeczy w szmateksie jest świadomym wyrazem szacunku dla Ziemi to to właśnie robie, jeśli mam coś kupić - bo jestem już od pokoleń uwikłany w ten propagandowy burdel - to zawsze robie to z dużą rozwagą.

Idąc swoją drogą używaj pieniedzy, ale rób to ze świadomością, że są to strzały zabijające inne stworzenia.
Tak do końca nie jest pewne w, których wojnach po, której stronie walczyli nasi przodkowie
Następna strona

Powrót do OFF TOPIC

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


cron



Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.125s | 13 Queries | GZIP : Off