:: choroby psychiczne ::


Miejsce na rozmowy w tematach nie występujących gdzie indziej na forum, ale mimo to pasujących do niego.

Moderator: Kapelusznik

Post Cz sie 28, 2008 7:21 pm

:: choroby psychiczne ::

Jak mają sie choroby psychiczne do wszystkich tych "wyższych spraw", którymi się zajmujemy?
I nie mam tu na myśli tego, że praktyki, powiedzmy okultystyczne, wpływają negatywnie na zdrowie psychiczne. :>
Chodzi mi o to jakie jest Wasze spojrzenie na te sprawy.
Z punktu widzenia osób zajmujących się energią itp.
Lekarze twierdzą (wielu), że podłoże ch.p. leży w mózgu, genach i doświadczeniach z dzieciństwa.
Co uważacie na ten temat? Jakie jest według Was podłoże chorób psychicznych?
Pytam, bo dotyczy to mnie osobiście.

Post Cz sie 28, 2008 7:24 pm

ja uważam, że podłożem większości chorób psychicznych jest cywilizacja i pęd do odcięcia człowieka od natury. Czyli odcinanie ludzi od tego co prawdziwe i zastępowanie tego plastikiem i papką w TV. Coś takiego nie ma podstaw by być zdrowym psychicznie :P

Post Pt sie 29, 2008 11:20 am

Nocny_Wyjec napisał(a):ja uważam, że podłożem większości chorób psychicznych jest cywilizacja i pęd do odcięcia człowieka od natury. Czyli odcinanie ludzi od tego co prawdziwe i zastępowanie tego plastikiem i papką w TV. Coś takiego nie ma podstaw by być zdrowym psychicznie


Ano tak, chociaż mogą być różne przyczyny, prawda? Karma też się do tego wlicza.
by the way, nocny_wyjec, nie sądzę, że dzisiejsza cywilizacja jest taka temu winna. Wszystko zależy od tego, gdzie się urodziło, w jakiej tradycji i te pe.
Do czego zmierzam - czasami sądzę że niektórzy ludzie nie powinni robić krzywdy swoim dzieciom i rodzić je.
Raczej to jest też część tego, co się pakuje dziecku do głowy i co ono samo kombinuje. Bo na głupotę lekarstwa nie ma.

Post Pt sie 29, 2008 11:35 am

saliva napisał(a):Raczej to jest też część tego, (...) co ono samo kombinuje. Bo na głupotę lekarstwa nie ma.

czyli twierdzisz, że choroby psychiczne są wynikiem kombinowania i własnej głupoty dzieci?? ... :shock:

Post Pt sie 29, 2008 11:41 am

Nie do końca. Zauważ, że Nocny_Wyjec dopatruje się jakichś ogólnych przyczyn w naszej kulturze, ja natomiast patrzę na wychowanie.
Ergo, jeśli dziecku się nakładzie do głowy syfu, to wybacz, ale znam taką rodzinę, w której dziewczyna ma coś podobnego do autyzmu(a w każdym razie jak się z nią widzę to tak wygląda) tylko dlatego, bo ma pokręconą rodzinę. Nie możemy wykluczyć czynników, jakby to powiedzieć, familijnych ;) Jeżeli dziecka się nie nauczy, że coś jest niebezpieczne, to może być tak, że oparzy się i już nie wstanie.
Poza tym, fakt faktem, mało to ludzi skończyło w psychiatrykach, bo nie umieli sobie poradzić z tym, co wywołali? O to mi chodzi.
btw, nie wiem, czy wiecie, ale 9/10 ludzi w szpitalach tego typu właśnie ma wbitę z Chrystusem.
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 556

Dołączył(a): Pt cze 20, 2008 1:35 pm

Lokalizacja: Kraków

Post Pt sie 29, 2008 11:41 am

Myśle że wariujesz wtedy kiedy nie jesteś w stanie przyjąć rzeczywistości takiej jaką jest. I tu Wyjec ma rację bo skoro karmią cię kłamstwami z tv, plastikową papka i wykrzywionym obrazem rzeczywistości to nie ma szans na przyjęcie prawdziwego świata bez uszczerbku na zdrowiu. To samo tyczy się okultów gdy za dużo poznasz bez rozwoju duchowego, który tworzy swoistą tarczę i pozwala przyjmować świat takim jaki jest kończysz śliniąc się w kącie. :nosze:
"Ten, który walczy z potworami powinien zadbać, by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas." F.Nietzsche

Gdy uczeń jest gotowy nauczyciel sam się znajdzie

Post Pt sie 29, 2008 11:56 am

hm. najbardziej zgodziłabym się z Djembe, ale rozumiem też postawę NW i S.
ale właściwie jak wytłumaczyć, że ktos wychowany w normalnym domu (w sensie, bez papki katolickiej i na dość wysokim poziomie świadomości duchowego rozwoju rodziców, z prawem wyboru, wolności, samopoznania bez schematów ...) na pewnym etapie swojego życia zaczyna mieć pewne zaburzenia i mimo, ze ma ich świadomość, nie potrafi sobie z nimi poradzić?
domyślam sie, że Wy mówicie o skrajnych przypadkach śliniących się w kątach, autystycznych psychopatów na silnych lekach psychotropowych, ale jest przecierz wiele rzeczy uważanych przez lekarzy za ch.p., które są o wiele lżejsze, a jednak też się je tak nazywa. i również leczy się je w szpitalach psychiatrycznych. to nie musi być totalna wariacja i brak kontaktu z otoczeniem albo chrzanienie od rzeczy.

Post Pt sie 29, 2008 12:03 pm

Ale nie wiem teraz o czym mówicie - bo takie sprawy jak depresje, czy zaburzenia osobowości, to nie są choroby psychiczne. Też z nerwicami sprawa nie jest taka prosta, chociaż te bardzo ciężkie, w które już wchodzą obsesje i urojenia można zakwalifikować. Jednak mam wrażenie, że wy mówicie właśnie o tej kategorii zaburzeń nastroju i osobowości - które owszem - mają uwarunkowania społeczne, rodzinne, a często też metaboliczne (chora tarczyca potrafi z człowieka zrobić wariata).
Jednak jest cała gama innych chorób psychicznych które mają podłoże genetyczne (czyli można powiedzieć, że rodzinne, ale na głębszym poziomie - zwykły psycholog tego nie sprawdzi), jak np. schizofrenia, zwiazane ze zmianami w mózgu, po urazach lub na skutek chorób, czy zniszczenia chemią, a są też choroby o nieznanej etymologii.
Są też naturalnie choroby psychicznie powstałe na skutek określonych sytuacji, których psychika danego człowieka nie wytrzymała.

Witch, może byś powiedziała o jakiego typu choroby psychiczne Ci chodzi, bo jak widzisz to temat-rzeka i bez sprecyzowania nic konkretnego się raczej nie dowiesz...
Ostatnio edytowano Pt sie 29, 2008 12:04 pm przez zjawa realna, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 556

Dołączył(a): Pt cze 20, 2008 1:35 pm

Lokalizacja: Kraków

Post Pt sie 29, 2008 12:03 pm

Ten sam mechanizm tyczy się lekkich zaburzeń. Rzeczywistość cie przerasta i zaczynają sie objawy. Dlaczego wariuje osoba duchowo rozwinięta? Naprzykład bo ma bloki i nie może zaakceptować części siebie. Możliwości tak na prawdę są setki.
"Ten, który walczy z potworami powinien zadbać, by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas." F.Nietzsche

Gdy uczeń jest gotowy nauczyciel sam się znajdzie

Post Pt sie 29, 2008 12:08 pm

witch. napisał(a):ale właściwie jak wytłumaczyć, że ktos wychowany w normalnym domu (w sensie, bez papki katolickiej i na dość wysokim poziomie świadomości duchowego rozwoju rodziców, z prawem wyboru, wolności, samopoznania bez schematów ...) na pewnym etapie swojego życia zaczyna mieć pewne zaburzenia i mimo, ze ma ich świadomość, nie potrafi sobie z nimi poradzić?

A my tu mamy wróżyć z awatara? Przecież przyczyn może być mnóstwo.
Takie rzeczy mogą mieć nawet źródło w jakimś zdarzeniu do 7 pokolenia twoich przodków. A mogą wynikać z genetyki, a mogą z zaburzeń hormonalnych, czy czegoś jeszcze innego. A mogą to być też np. rozwojowe zaburzenia osobowości, których się nabawiłaś w wieku do 2 r.ż.

Post Pt sie 29, 2008 12:26 pm

celem tematu nie było pytanie o to skąd się wzięły moje problemy.
byłam ciekawa jaka jest według osób zajmujących się takimi rzeczami jak na forum, przyczyna ch.p.
podałam własny przykład, ponieważ ogólny wniosek wyszedł taki, ze główną przyczyną jest rodzina i najbliższe otoczenie, a z własnego doświadczenia wiem, że nie zawsze. bo może być "normalna", a i tak problem się u kogoś pojawia.
teraz już rozumiesz co miałam na myśli?

Post Pt sie 29, 2008 12:37 pm

Aha, no wiem. I trochę odpowiedzi ci już dałam. Są pewne zależności, jeśli chodzi o symptomy i przyczyny, ale to i tak lepiej indywidualnie sprawdzać.
Polecam ustawienie rodzinne (hellingerowskie), bo na nich wychodzi najwięcej jeśli chodzi o przyczyny różnych zaburzeń.

Post Pt sie 29, 2008 1:09 pm

saliva napisał(a):Nie do końca. Zauważ, że Nocny_Wyjec dopatruje się jakichś ogólnych przyczyn w naszej kulturze,

Gdzie ja to napisałem? Dopatruje się przyczyn w kulturze? W żadnym wypadku, kultura to korzenie, ja mówię że to brak korzeni jest nie zdrowy :> Cywilizacja, TV i podobne ogłupiacie są nie zdrowe, oderwanie od kultury i natury. I nie TV jako narzędzie tylko to co w nim jest puszczane. Są czasem mądre rzeczy do znalezienia w TV...

Post Pt sie 29, 2008 5:15 pm

Nocny_Wyjec napisał(a):Gdzie ja to napisałem? Dopatruje się przyczyn w kulturze?


Znaczy ja mówiłem, o czym Ty powiedziałeś :P Widocznie źle to ująłem.

Post Pt sie 29, 2008 5:43 pm

Podłożem problemów psychicznych może byc brak zaufania. Chowasz w sobie wszystkie problemy, a szczególnie te urojone, nazbiera sie tego syfu i masz- depresja, rozdwojenie jaźni... Znaczy hmm, niekoniecznie to choroby, ale jak są nieleczone, to chorobami się stają. No i jeszcze jak ktoś wpadnie w deprechę i sobie nie radzi, to czasem wychodzi z tego nawet obsesyjne szukanie śmierci(samobójstwa)...
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 272

Dołączył(a): N mar 02, 2008 8:34 pm

Lokalizacja: Podlasie

Post Śr wrz 03, 2008 1:57 am

witch. napisał(a):ale właściwie jak wytłumaczyć, że ktos wychowany w normalnym domu (w sensie, bez papki katolickiej i na dość wysokim poziomie świadomości duchowego rozwoju rodziców, z prawem wyboru, wolności, samopoznania bez schematów ...) na pewnym etapie swojego życia zaczyna mieć pewne zaburzenia i mimo, ze ma ich świadomość, nie potrafi sobie z nimi poradzić?


kwestia neuroprzekaźników. Zaburzenia w produkcji i wydzielaniu dopaminy i gotowe.

zjawa realna napisał(a):Ale nie wiem teraz o czym mówicie - bo takie sprawy jak depresje, czy zaburzenia osobowości, to nie są choroby psychiczne.


W tej chwili odchodzi sie od używania określenia choroba psychiczna - mówimy o zaburzeniach psychicznych. Depresja jak najbardziej zaburzeniem jest (oczywiście depresja a nie emo dół).

zjawa realna napisał(a):Są też naturalnie choroby psychicznie powstałe na skutek określonych sytuacji, których psychika danego człowieka nie wytrzymała.


depresja egzogenna jest skutkiem traumy. Trauma (i palenie trawki) może też uaktywnić schizofrenie.

Najgorsze są te choroby wynikające z obciążeń rodzinnych - takiego obciążenia zwykle nie można sie pozbyć (pracują na to pokolenia) a wynikające z niego choroby są najbardziej dokuczliwe.

Post Śr wrz 03, 2008 2:13 am

Gerich napisał(a):Najgorsze są te choroby wynikające z obciążeń rodzinnych - takiego obciążenia zwykle nie można sie pozbyć (pracują na to pokolenia) a wynikające z niego choroby są najbardziej dokuczliwe.


Są najgorsze, ale można się pozbyć, albo chociaż załagodzić skutki posługują się np. metodą ustawień rodzinnych.
Bywa, że pomagają też dosyć proste rytuały. (pisze o tym art. to nie dlugo bedzie obszerniej na ten temat)

Post Śr wrz 03, 2008 8:51 pm

Djembe napisał(a):Myśle że wariujesz wtedy kiedy nie jesteś w stanie przyjąć rzeczywistości takiej jaką jest.


Jeśli chodzi o osoby które zajmują się okultyzmem i duchowością to właśnie to zdanie najbardziej do mnie przemawia. Sam miałem chwile w których zaczynałem wariować. Przyczyną były religie i zagłębianie się w teorie o Bogu. Skończyło się to na skrajnym ateizmie i braku wiary w życie po śmierci (trwało to niecały tydzień). Ale wtedy zacząłem myśleć tak jak napisał
Djembe i postanowiłem nie przejmować się tym co będzie. Teraz w stosunku do religii jestem obojętny, i bardziej podobają mi się nanteistyczne filozofie dalekiego wschodu.

Ciekawi mnie za to pojęcie szaleństwa. Niechcę nikogo obrażać ale chyba każdy kto zagłębia się w ezoterykę ma czasem odpały (nawet ten nudny Bardon ;) ), gdybym powiedział komuś "normalnemu" co mnie interesuje i jakie są moje poglądy na świat to też pewnie uznaliby mnie za wariata ;) , chociaż wg mnie mogłem mówić z sensem. Ludzie chyba za bardzo przyzwyczaili się do tego co ich spotyka na codzień.
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 556

Dołączył(a): Pt cze 20, 2008 1:35 pm

Lokalizacja: Kraków

Post Śr wrz 03, 2008 8:58 pm

Trymon napisał(a):Ludzie chyba za bardzo przyzwyczaili się do tego co ich spotyka na codzień.


Bardziej przyzwyczaili się do złudzenia i zaakceptowali je. Znacznie trudniej zaakceptować to co dzieje się naprawdę
"Ten, który walczy z potworami powinien zadbać, by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas." F.Nietzsche

Gdy uczeń jest gotowy nauczyciel sam się znajdzie

Post Śr wrz 03, 2008 9:15 pm

Ja jestem całkowicie normalny.
Co do ludzi jakich się spotyka na ulicach w większości.
Dacie wiarę, że oni uważają, że człowiek myśli tylko mózgiem? Co poniektórzy jeszcze uznają narządy płciowe ale bywa że za to przepraszają... i wyrażają się o tym myśleniu jako złym :> Ogarnijcie jaki film ;P

Post Śr wrz 03, 2008 9:59 pm

Nocny_Wyjec napisał(a):Ja jestem całkowicie normalny.


Chodziło mi raczej o to jak społeczeństwo ocenia ludzi o skrajnie odmiennych poglądach :)
Chociaż prawdziwe szaleństwo też jest często spotykane a nawet stanowi podstawę np. w takiej Dyskordii.

Nocny_Wyjec napisał(a):Co do ludzi jakich się spotyka na ulicach w większości.
Dacie wiarę, że oni uważają, że człowiek myśli tylko mózgiem?


Tego ich nauczono. Nauka stara się wyjaśnić wszystko i znajduje niezbite dowody dla prostych ludzi. Tam gdzie ich niema wrzuca się religię, albo logiczną niewiadomą. Ja mam tą (nie)słabość że interesuję się historią i często śmiałem się np. z takich egipcjan co ślepo wierzyli w bajeczki kapłanów. Ale wtedy pojawiło się pytanie czy za tysiąc lat to z nas nie będą się śmiać.

Djembe napisał(a):Bardziej przyzwyczaili się do złudzenia i zaakceptowali je. Znacznie trudniej zaakceptować to co dzieje się naprawdę


Przypomina to trochę film braci Wachowskich albo opowiadanie Lema o światach w cylindrze (maszynie). Ludzie w cylindrach byli tylko impulsami elektrycznymi ale szczerze wierzyli że to co się dzieje w ich świecie jest prawdziwe, a tak naprawdę było tylko eksperymentem szalonego naukowca który bawił się w boga :P

Post Śr wrz 03, 2008 10:24 pm

Nocny_Wyjec napisał(a):Ja jestem całkowicie normalny.

Nie lubię pojęcia normalny. I nie piję tu konkretnie do Ciebie. ;)
Właściwie to kwestia tego co się ustali za normy.

A żeby nie wzbudzać podejrzeń schizofrenii od trawki albo emo pseudo depresji ;), to pisząc o sobie miałam na mysli zaburzenia odżywiania i nerwicę natręctw.

pozdrawiam :)

Post Cz wrz 04, 2008 6:11 am

Trymon napisał(a):
Nocny_Wyjec napisał(a):Co do ludzi jakich się spotyka na ulicach w większości.
Dacie wiarę, że oni uważają, że człowiek myśli tylko mózgiem?


Tego ich nauczono. Nauka stara się wyjaśnić wszystko i znajduje niezbite dowody dla prostych ludzi. Tam gdzie ich niema wrzuca się religię, albo logiczną niewiadomą. Ja mam tą (nie)słabość że interesuję się historią i często śmiałem się np. z takich egipcjan co ślepo wierzyli w bajeczki kapłanów. Ale wtedy pojawiło się pytanie czy za tysiąc lat to z nas nie będą się śmiać.

Cyba nie tego ich uczono. Mnie uczono, że na to jak człowiek funkcjonuje m wpływ cała masa czynników (pomiędzy wieloma są np Adrenalina i hormony. Czemu nastolatki myślą jak myślą? Czemu się buntują? - To między innymi też hormony.) . Uczono mnie tego na biologii i chemii. To co ludzie mówią to hipokryzja i ignorancja. Człowiek wierzy w to co chce wierzyć... chce wierzyć, że pozjadał wszystkie rozumy i jest czymś więcej niż małpa, wiec w to wierzy.
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Cz wrz 04, 2008 11:57 pm

Choroby psychiczne są zaburzeniem w konstytucji psychicznej, to już wiemy. Wiemy też, że etiologia konkretnej choroby może być zupełnie różna w zależności od typu tej choroby. Czym innym jest schizofrenia, która powstała w wyniku zaburzeń procesów chemicznych mózgu, albo urazów fizycznych, a czym innym problem z ogarnięciem wiedzy, która spadnie na delikwenta. Z szamańskiego punktu widzenia każda choroba jest lekcją i powinna być traktowana jako proces. Dlatego też szamani nie leczą tylko fizyczne (czy też psychiczne, jeśli mówimy o chorobach psychicznych) objawy, ale też leczą ducha. Poza tym nie zawsze choroba jest chorobą w tradycyjnym rozumieniu. Bywa, że stan, który dla obserwatora jest chorobą, jest oznaką przemiany (np halucynacje, zmiany osobowości podczas inicjacji psychiatra nazwałby zaburzeniem postrzegania, splątaniem, etc). Podobnie rzecz się ma z dysocjacją osobowości. Rozpad osobowości w psychiatrii jest chorobą. Lekarze to leczą, gdy normlanie jest to proces, który właściwie przeprowadzony tworzy nową jakość.

witch. napisał(a):miałam na mysli zaburzenia odżywiania i nerwicę natręctw.

Te dwie choroby są objawem, nie samą chorobą. Wskazuję, że istnieje problem, który trzeba rozwiązać. Aby leczyć tak skomplikowane zaburzenia (w końcu nerwicę natręctw nie nazwałbym chorobą psychiczną) trzeba by sięgnąć w głąb duszy i ducha. Zresztą w psychoterapii robi się to, tylko że ogranicza do sfery psyche, a nie rusza pneumy.
Poza tym polska psychiatria kliniczna jest na niskim poziomie. Miałem tę wątpliwa przyjemność obserwować chorych psychicznie i jak ich leczono. Zdecydowanie nie nazwałbym tego leczeniem, a jedynie szarlatanerią i kuglarstwem chemicznym.
Jeśli korzystasz z poradni psychologicznej lub jakiejkolwiek formy psychoterapii, nie wyleczysz tego bez własnego zaangażowania. To od ciebie zależy, czy chcesz trwać w tym stanie, czy nie. Podobnie się rzecz ma z depresją. Pomijając depresje wywołane zaburzeniami chemicznymi (np brakiem odpowiednich składników odrzywczych) w większości przypadków jest to stan zawieszenia, który odpowiada pacjentowi, ale oszukuje sam siebie i swojego lekarza. Lekarze grają w tą grę, bo tego nauczyli się na studiach i nic nie da powiedzenie pacjentowi, że może wyzdrowieć, tylko sam tego nie chce. Oczywiście mam na myśli przewlekłe depresje, które trwają latami, a które nie mają podłoża fizycznego.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post Pt wrz 05, 2008 12:04 am

Dreamcatcher napisał(a):Poza tym polska psychiatria kliniczna jest na niskim poziomie. Miałem tę wątpliwa przyjemność obserwować chorych psychicznie i jak ich leczono. Zdecydowanie nie nazwałbym tego leczeniem, a jedynie szarlatanerią i kuglarstwem chemicznym.

Co nie znaczy, że to nie może być skuteczne. Znam pare osób, którym takie "kuglarstwo chemiczne" pomogło.
witch. napisał(a):A żeby nie wzbudzać podejrzeń schizofrenii od trawki albo emo pseudo depresji Wink, to pisząc o sobie miałam na mysli zaburzenia odżywiania i nerwicę natręctw.

Akurat te problemy można skutecznie wspomagać lekami, ale musi to iść w parze z porządną psychoterapią. Witch, jak chcesz mogę Ci polecić w Warszawie dobrych lekarzy i terapeutów (napisz na pw).
Dreamcatcher napisał(a):Jeśli korzystasz z poradni psychologicznej lub jakiejkolwiek formy psychoterapii, nie wyleczysz tego bez własnego zaangażowania. To od ciebie zależy, czy chcesz trwać w tym stanie, czy nie. Podobnie się rzecz ma z depresją

A to jest podstawa każdej terapii, każdego uzdrawiania.
Następna strona

Powrót do OFF TOPIC

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


cron



Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.182s | 11 Queries | GZIP : Off