:: choroby psychiczne ::


Miejsce na rozmowy w tematach nie występujących gdzie indziej na forum, ale mimo to pasujących do niego.

Moderator: Kapelusznik

Avatar użytkownika

Marcowy Zając
Marcowy Zając

Posty: 421

Dołączył(a): So gru 15, 2007 3:08 am

Lokalizacja: z Pogranicza

Post Pt wrz 12, 2008 3:25 pm

Właściwie to już po innych moich terapiach zauważyłam znaczne zmiany w relacjach z innymi członkami rodziny, więc sama wiem, że przede wszystkim należy się skupić na sobie. Ale czasem jeszcze mam taką słabość, że chciałabym im pomóc w ich problemach, szczególnie kiedy widzę jak bardzo są powtarzalne :P

A z tych ustawień, o których piszesz zjawo, korzystało parę osób z rodziny mojego boyfrienda i byli pod dużym wrażeniem... może jeszcze do tego wrócę jak mnie najdzie ;)
Deep into that darkness peering, long I stood there, wondering, fearing, doubting, dreaming dreams no mortal ever dared to dream before /Edgar Allan Poe/

Post Pt wrz 12, 2008 3:26 pm

zjawa realna napisał(a):Zauważyłam, że większość osób na psychologię idzie właśnie dlatego, że ma jakieś problemy z własną psychiką


No bo to tak jest. Kolezanka po medycynie opowiadala, ze w dzieciecym szpitalu psychiatrycznym wszystkie dzieciaki mowia, ze jak dorosna to beda psychiatrami - szok. Ja z reszta w pewnym momencie tez poczulem "powolanie" by zostac psychoterepeuta - a jak w koncu mi sie w glowie troche lepiej poukladalo, to jakos mi przeszlo :tongue:=+;P
To chbya dziala tak, ze jest to wyprojektowywanie wlasnej potrzeby spotkania "uzdrowiciela" - inni potrzebuja pomocy i to ja im pomoge...

A studia psychologiczne to chbya niestety zbyt czesto ucza jak zyc z problemem, a nie jak zniego wyjsc.
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Pn wrz 15, 2008 2:19 am

zjawa realna napisał(a):No a tu już się nie zgadzam. Zauważyłam, że większość osób na psychologię idzie właśnie dlatego, że ma jakieś problemy z własną psychiką - przeważnie nerwice, zaburzenia osobowości, zaburzenia emocjonalne, a bywa że lekką wersje autyzmu (w jednym szpitalu dzieciecym pracuje autystyczna pani psycholog), ewentualnie mają przerosniete ego, zafascynowali się NLP i chcą mieć władzę nad duszami ludzi Wink (przerysowalam troche;) ). Poza tym na psychologie idą niedojrzali ludzie zaraz po maturze - nie wszyscy dojrzewają.

No tak, zjawo, ale tego typu nerwice, problemy z kontaktami z ludźmi, zaburzenia osobowości, to nie jest jakiś tam obłęd, ciężka depresja czy schizofrenia. Nie o takich problemach pisałem. Takie problemy ma większość ludzi, którzy myślą samodzielnie na jakimś tam etapie rozwoju. W końcu nie jestem aż tak naiwny, by sądzić, że są ludzie o idealnej psychice, tacy sterylni psychologowie. :tongue:=+;P Wspominając o typie psychologa, który wzbudza moje zaufanie miałem na myśli człowieka, który, powiedzmy, chorował ileś tam lat na depresję, ma za sobą epizody psychotyczne, próby samobójcze, potem wychodzi z tego i postanawia iść na psychologię i leczyć innych. Takich psychologów jest bardzo mało, a w szamanizmie to jest normalne. A że na psychologię trafiają ludzie z osobistymi problemami to nic dziwnego. Tacy ludzie trafiają też na AWF, ASP, czy filologię. Powiedziałbym, że zaburzenia osobowości to plaga XX w., choć nie znam statystyk :P

zjawa realna napisał(a):Jest taka ogólna zasada - nie można ratować własnych rodziców, ponieważ jest to poważne naruszenie porządków - wyjściem poza swoje kompetencje, jako dziecka. Tak samo niedobrze jak rodzice zwierzają się ze swoich problemów małżeńskich, czy seksualnych dorosłemu dziecku - to nie sprawa ich dzieci.

Ale ta metoda chyba też uznaje wyjątki od ustanowionej reguły? Bo przyznam, że bywałem w takich "zakazanych" sytuacjach i nie było to żadne naruszenie porządków a efekt był uzdrawiający. No, chyba że faktycznie mój przypadek to wyjątek od reguły.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post Pn wrz 15, 2008 2:42 am

Dreamcatcher napisał(a):
zjawa realna napisał:
Jest taka ogólna zasada - nie można ratować własnych rodziców, ponieważ jest to poważne naruszenie porządków - wyjściem poza swoje kompetencje, jako dziecka. Tak samo niedobrze jak rodzice zwierzają się ze swoich problemów małżeńskich, czy seksualnych dorosłemu dziecku - to nie sprawa ich dzieci.

Ale ta metoda chyba też uznaje wyjątki od ustanowionej reguły? Bo przyznam, że bywałem w takich "zakazanych" sytuacjach i nie było to żadne naruszenie porządków a efekt był uzdrawiający. No, chyba że faktycznie mój przypadek to wyjątek od reguły.

Hmm, a jestes pewien ze to bylo dobre rowniez dla ciebie ?- to bywa zdradliwe, chociaż nie jest wykluczone.
Moja mama bardzo chetnie stawia mnie w takiej roli doradcy/powiernika - kiedys mnie to bardzo mocno obciazalo - teraz juz nie - nauczylam sie traktowac swoją matkę "normalnie" - tj. jako zwyklego czlowieka z krwi i kosci, a nie jako swoja matke.
Zdarzylo mi sie tez pare razy angazowac sie w uzdrawiajace akty wzgledem kogos z moich dziadkow (co jest w odpowiednich granicach jest naturalne i jest ok) - nigdy aż tak mocno nie obrywalam, nie bralam tyle na siebie, co wlasnie w tych przypadkach. A z drugiej strony, teraz robię znacznie więcej dla mojej babci i już nie obciąża mnie to ani trochę.

Więc powiem tak - działa to identycznie jak w przypadku większości zasad magicznych, psychologicznych i duchowych - działają zawsze, chociaż istnieje możliwość ich przekraczania.
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Pn wrz 15, 2008 2:59 am

zjawa realna napisał(a):Hmm, a jestes pewien ze to bylo dobre rowniez dla ciebie ?- to bywa zdradliwe, chociaż nie jest wykluczone.
Moja mama bardzo chetnie stawia mnie w takiej roli doradcy/powiernika - kiedys mnie to bardzo mocno obciazalo - teraz juz nie - nauczylam sie traktowac swoją matkę "normalnie" - tj. jako zwyklego czlowieka z krwi i kosci, a nie jako swoja matke.

Nie było to dla mnie obciążające, bo nie traktowałem ich problemu jako swojego. Wszedłem raczej w rolę takiego przyjaciela, który miał doradzić, bo nie było z kim pogadać o tym szczerze. Zresztą może to trochę faktycznie inaczej to wyglądało, podobnie jak u ciebie. Ja robiłem im coś na zasadzie wizyty u psychoterapeuty, tyle że zamiast narzędzi psychologii korzystałem z run więc z góry przyjąłem na siebie rolę powiernika i spowiednika, a nie osoby, która ma rozwiązać problem.
Ale chyba offtop się zrobił z tą metodą Hellingera.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze
Avatar użytkownika

Marcowy Zając
Marcowy Zając

Posty: 421

Dołączył(a): So gru 15, 2007 3:08 am

Lokalizacja: z Pogranicza

Post Pn wrz 15, 2008 1:07 pm

zjawa realna napisał(a):
Dreamcatcher napisał(a):
Jest taka ogólna zasada - nie można ratować własnych rodziców, ponieważ jest to poważne naruszenie porządków - wyjściem poza swoje kompetencje, jako dziecka. Tak samo niedobrze jak rodzice zwierzają się ze swoich problemów małżeńskich, czy seksualnych dorosłemu dziecku - to nie sprawa ich dzieci.
Ale ta metoda chyba też uznaje wyjątki od ustanowionej reguły? Bo przyznam, że bywałem w takich "zakazanych" sytuacjach i nie było to żadne naruszenie porządków a efekt był uzdrawiający. No, chyba że faktycznie mój przypadek to wyjątek od reguły.
Hmm, a jestes pewien ze to bylo dobre rowniez dla ciebie ?- to bywa zdradliwe, chociaż nie jest wykluczone.
Moja mama bardzo chetnie stawia mnie w takiej roli doradcy/powiernika - kiedys mnie to bardzo mocno obciazalo - teraz juz nie - nauczylam sie traktowac swoją matkę "normalnie" - tj. jako zwyklego czlowieka z krwi i kosci, a nie jako swoja matke.
Cos w tym jest... ja mam podobna relacje z moimi rodzicami, wlasciwie z wiekszoscia mojej rodziny. Dopoki traktowalam ich zgodnie z rola (ojciec, matka itp) to bylo bardzo... niedobrze . W momencie, kiedy wszelkie zaslony opadly, a szablony "relacyjne" sie oczyscily i zobaczylam w nich po prostu ludzi z krwi i kosci, wszystko zaczelo sie poprawiac. Z tym, ze ja autentycznie nie moge juz powiedziec, ze odnosze sie do moich rodzicow jak do rodzicow... czasem wrecz traktuje ich tak, jakby byli dziecmi... :roll:
Deep into that darkness peering, long I stood there, wondering, fearing, doubting, dreaming dreams no mortal ever dared to dream before /Edgar Allan Poe/
Avatar użytkownika

Mecenas Sztuki
Mecenas Sztuki

Posty: 946

Dołączył(a): Pt kwi 18, 2008 1:42 pm

Lokalizacja: z Gór

Post Pn wrz 15, 2008 1:19 pm

Lilith napisał(a):Z tym, ze ja autentycznie nie moge juz powiedziec, ze odnosze sie do moich rodzicow jak do rodzicow... czasem wrecz traktuje ich tak, jakby byli dziecmi...


Ja mieszkam i utrzymuje kontakt tylko ze starszym bratem i mam podobnie, widze w nim duzego dzieciaka i tak go traktuje, jak chce poszukac dowodu ze wiek nie swiadczy o czlowieku to patrze na mojego brata :P
Każdy jest, kowalem własnego losu

Post N gru 14, 2008 3:05 pm

depresja jest :faja: rodzajem półapki zastawionej przez strażników ,czasami przez mistrzów(zen o tym mówi) w celu obalenia ego i jego projekcji tkj.)majaki( to poczucie pustki jest tak bolesne. zero kreacji,ułuda przecież o nas samych odżywia nasze ja[ma-ja](ja-ma)SPRAWDZIAN SIłY WOLI KU auto-terra-PI.. KAżDY ZNAS STOCZYł WALKę NA PUSTKOWIU?????????? NIE MAM NA CELUZWRUCENIA WASZEJ UWAGI LICZę NA KONFRONTACJę DOśWIADCZEń TOPUR 77 07 12
Avatar użytkownika

Mecenas Sztuki
Mecenas Sztuki

Posty: 946

Dołączył(a): Pt kwi 18, 2008 1:42 pm

Lokalizacja: z Gór

Post N gru 14, 2008 8:21 pm

Wysłany: Nie Gru 14, 2008 1:05 pm Temat postu:

depresja jest :faja: rodzajem półapki zastawionej przez strażników ,czasami przez mistrzów(zen o tym mówi) w celu obalenia ego i jego projekcji tkj.)majaki( to poczucie pustki jest tak bolesne. zero kreacji,ułuda przecież o nas samych odżywia nasze ja[ma-ja](ja-ma)SPRAWDZIAN SIłY WOLI KU auto-terra-PI.. KAżDY ZNAS STOCZYł WALKę NA PUSTKOWIU?????????? NIE MAM NA CELUZWRUCENIA WASZEJ UWAGI LICZę NA KONFRONTACJę DOśWIADCZEń TOPUR 77 07 12


Tak sobie czytam twoje posty i zastanawiam sie co toba kierowalo gdy je pisales. Niewazne..
Prosilbym jednak abys postaral sie zachowac podstawy ortografii i stylistyki. Ciezko zrozumiec twoj przekaz. Wylacz capslocka.
Wybacz ale czytajac twoje posty pogubilem sie i zaczalem zastanawiac sie czy jakis spamBot nie zawital na forum. I kto to ten Topur 77??
Każdy jest, kowalem własnego losu

Post Cz gru 03, 2009 8:44 pm

zjawa realna napisał(a):
zjawa realna napisał:
Jest taka ogólna zasada - nie można ratować własnych rodziców, ponieważ jest to poważne naruszenie porządków - wyjściem poza swoje kompetencje, jako dziecka. Tak samo niedobrze jak rodzice zwierzają się ze swoich problemów małżeńskich, czy seksualnych dorosłemu dziecku - to nie sprawa ich dzieci.


To tylko wg metody hellingera, ktora nie jest dla mnie jakims wielkim objawieniem duchowym, a jedynie tym czym jest – metoda. Ten system ma takie zalozenia, co ma sens w czasie ustawien ale nie przenosilabym wszystkich regul ustawien bezposrednio w zycie. Mam dobry kontakt z rodzicami wiec na starosc chce im pomoc, to dla mnie zwykly ludzki odruch. Oczywiscie, ludzie maja roznych rodzicow, niektorzy pewnie nie zasluguja na pomoc. Ale to sie powinno ocenic we wlasnym sercu a nie ogladajac na jakies teorie czy systemy. No i dodatkowo, Hellinger jest z zachodniej Europy, gdzie realia wygladaja inaczej. 20 latkowie przechodza na wlasne utrzymanie, emeryci zwiedzaja swiat. Jakby w mojej rodzinie byl nadmiar kasy to niewyklucozne, ze rodzice by zafundowali sobie eksluzywny dom starcow na Karaibach i tyle bym ich widziala : >

dream napisał(a):Wspominając o typie psychologa, który wzbudza moje zaufanie miałem na myśli człowieka, który, powiedzmy, chorował ileś tam lat na depresję, ma za sobą epizody psychotyczne, próby samobójcze, potem wychodzi z tego i postanawia iść na psychologię i leczyć innych. Takich psychologów jest bardzo mało, a w szamanizmie to jest normalne


Mysle, ze problem moze polegac na tym, ze jak ktos mial proby np samobojcze, to juz jest wg niektorych terapeutow skreslony do konca zycia bo uwazaja, ze zawsze jest ryzyko nawrotu choroby. Taka osoba, o ile nie utajni swojej historii, moze miec trudnosc z przyjeciem na studia psychoterapeutyczne.

Mowie o psychoterapeutach bo psychologowie sa poddawani mniejszym rygorom i zdarza sie ze podczas rozmowy usiluja sprzedac wlasne poglady. Saliva wspomina o psychologu, ktory chcial wzywac ksiedza, co jest wg mnie gleboko nieprofesjonalne : / A porada, jaka moja mama uzyskala od pani psycholog to zeby "czesciej mnie bic" (???!)
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Cz gru 03, 2009 9:56 pm

Metoda Hellingerowska jest mocno schematyczna, i niewiele ma wspólnego z szamanizmem. Choć niektórzy robią kompilacje. Ja na Hellingera reaguję tak, że zawsze pojawia się kojot, który psuje całą zabawę, robiąc z ustawień... zabawę. :P
Poza tym ja ze swoją matką rozmawiam też na intymne tematy i nigdy nie widziałem, żeby coć z tym było nie tak. Wręcz przeciwnie - można wyjść ze swoich ról społecznych i rozmawiać jak człowiek z człowiekiem.


siedem bram napisał(a):Mysle, ze problem moze polegac na tym, ze jak ktos mial proby np samobojcze, to juz jest wg niektorych terapeutow skreslony do konca zycia bo uwazaja, ze zawsze jest ryzyko nawrotu choroby.

Według psychologii niby tak, ale z punktu widzenia szamanizmu jest wręcz odwrotnie. To mniej więcej tak, jakby przejść chorobę i uodpornić się na nią.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post Cz gru 03, 2009 10:10 pm

Dream napisał(a):Metoda Hellingerowska jest mocno schematyczna, i niewiele ma wspólnego z szamanizmem. Choć niektórzy robią kompilacje. Ja na Hellingera reaguję tak, że zawsze pojawia się kojot, który psuje całą zabawę, robiąc z ustawień... zabawę. :


bardzo ciekawe ; )

Dream napisał(a):
siedem bram napisał(a):Mysle, ze problem moze polegac na tym, ze jak ktos mial proby np samobojcze, to juz jest wg niektorych terapeutow skreslony do konca zycia bo uwazaja, ze zawsze jest ryzyko nawrotu choroby.

Według psychologii niby tak, ale z punktu widzenia szamanizmu jest wręcz odwrotnie. To mniej więcej tak, jakby przejść chorobę i uodpornić się na nią.


No dokladnie. Zgadzam sie. Zreszta szamani bywali jednostkami od dziecinstwa nadwrazliwymi a rozne psychotyczne stany w okresie mlodzienczym to byla norma i czesc treningu.
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Cz gru 03, 2009 10:26 pm

A poza tym w kulturach przez zachodnią nazywanych prymitywnymi choroby psychiczne z tego co mi wiadomo to było zjawisko marginalne. Więc jak ktoś miał nierówno pod sufitem, to wiadomo było, że to człowiek wyjątkowy, często nietykalny.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Pt gru 04, 2009 8:27 am

Ale się czepię jeszcze Hellingera, bo strasznie bawi mnie to czepianie się.
Tak sobie dziś jeszcze wymyśliłem, dlaczego Hellinger jest dla mnie taki zamknięty w formę. Tu chodzi o to, że to przecież Niemiec. Ta niemiecka dokładność, precyzja, sumienność. Ta pruska dyscyplina. I to wkurzało zjawę, bo nie potrafiła zapanować nad kojotem, który właściwie jest przeciwieństwem Hellingera.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post Pt gru 04, 2009 3:30 pm

Nie bylo mnie tam ale na ile kojarze tradycyjne hellingerowskie ustawienia oraz praktyki rytualne w roznych szamaneriach to z opisu kojotowego zajscia czaje, ze forma jednego zostala pomieszana z forma drugiego i mhm, pewna elastycznosc jest zawsze wskazana, zwlaszcza jak ktos twierdzi ze to "szamanskie ustawienie hellingerowskie" czyli mamy hybryde: jakies bebny, patchworki, medytacje itd. W takim eklektyzmie nie powinno dziwic, ze ktos bedzie mial swoja jazde. Dobrze ze nie turlales sie w popiole i nie przemawiales glosami wezy ; )
Poprzednia strona

Powrót do OFF TOPIC

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości





Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.183s | 13 Queries | GZIP : Off