Drumla
Gram na drumli od 2,5 roku i jest mi z nią całkiem dobrze. Świetnie nadaje się do wprowadzania w odmienny stan świadomości, bo można grać na niej rytmicznie a zarazem jest tak zmienna, jakby patrzyło się w ogień. Zresztą z tego co pamiętam tradycyjnie uważa się, że drumla powstała od uderzenia pioruna w sosnę, przez co powstała drzazga, na której człowiek nauczył się grać. Tradycyjne drumle są drewniane, choć najczęściej spotyka się metalowe.
Zaletą drumli jest też to, że można na niej grać w każdych warunkach, o ile łapki nie są zbyt zgrabiałe od mrozu. Nie nasiąka wilgocią, jest mała i mieści się w kieszeni. Można zabierać ją wszędzie i grać też praktycznie wszędzie. Czasem żałuję, że nie mam czterech łapek, żeby drumlić i bębnić jednocześnie.
Jak coś nagram, to może wrzucę na shamanikę.




