Mokosza: Ta, która wije ludzkie losy


Dyskusje o wierzeniach naszych przodków i o tym, co wiemy o nich dzisiaj.

Moderator: Kapelusznik

Post Pt paź 02, 2009 8:20 pm

Mokosza: Ta, która wije ludzkie losy

Za książką Jana Suligi "Święty Krąg Polski"

U podnoża Widełek-Zamczyska (Łyśca) położona jest wieś Makoszyn, której nazwa pochodzi od imienia bogini Mokoszy. Badacze uznają tę boginię za bóstwo Słowian wschodnich i spierają się co do jej funkcji. Jedni widzą w niej boską istotę niższego rzędu, gdyż w źródłach pisanych występuje ona zazwyczaj w towarzystwie wodnych demonów – wił i rodzanic, inni, jak chociażby Aleksander Gieysztor, uznają ją za relikt prastarego kultu Wielkiej Bogini, którego relikty zachowały się w wierzeniach pogańskich Polaków. „Wiadomo (...) o Polakach – powiada Jan Długosz – że (...) czcili mnóstwo bogów i bogiń, mianowicie Jowisza, Marsa, Wenerę, Plutona, Dianę i Cererę (...). Wenerę nazywali Dzidzileylą i mieli ją za boginię małżeństwa, więc też upraszali ją o błogosławienie potomstwem (...). Dianie (...), uważanej według wierzeń pogańskich za niewiastę i dziewicę zarazem, matrony i dziewice [ oddawały cześć przez składanie ] przed jej posągami wieńców (...). Cerera zaś uważana była za matkę i boginię urodzajów, których dostatku kraj potrzebował, [ przeto ] te dwie boginie: Diana w ich języku Dziewanną zwana i Cerera zwana Marzanną cieszyły się
szczególnym kultem i szczególnym nabożeństwem”. Według Aleksandra Brucknera imię Dzidzileyla wywodzi się od prasłowiańskiego deti-lela – „kołysząca, bawiąca dzieci” ( od det’, deti – dziecko, dzieci, i lel, lelać, lulać – kołysać, usypiać ). Włodzimierz Szafrański przyjmuje z kolei, że była ona „opiekunką dziadów”, lub lepiej – „piastunką dziadów” (ded-lela ), czyli zmarłych. Jedno drugiego nie wyklucza, ponieważ długoszowa Dzidzileyla mogła zarówno „kołysać” dzieci, jak i tych, którzy umarli. Byłaby zatem boginią
zaiste niezwykłą, towarzyszącą człowiekowi przy narodzinach, w dniu zaślubin i w chwili zgonu, tj. w trzech najważniejszych momentach jego egzystencji. Ze śmiercią i narodzinami związana była także Marzanna ( od prasłowiańskiego merti, mor – śmierć, umierać, mar – morzyć snem, śnić, mrznoti – zamarzać, ścinać lodem; ale też: maź – nasiąknięta wodą gleba, i mazać się – płakać, ronić łzy, szlochać ). Etymologia
jej imienia dowodzi, że Długosz nie mylił się, utożsamiając ją z rzymską Cererą, która podobnie jak grecka Demeter była boginią urodzaju, zamierania natury i królową podziemi. Dziewanna natomiast wzięła swoje
imię od prasłowiańskiego dewa, diwica – dziewczyna, dziewica oraz diw – cud, coś zdumiewającego, i diwa – boginka. Jej korelacja z dziewiczą Dianą – boginią łowów, Panią Zwierząt i, o paradoksie, opiekunką
rodzących matek sytuuje ją w opozycji do Marzanny, a jednocześnie wskazuje na – jeśli
tak można rzec - „funkcyjną kontynuację” polskiej Cerery ( o ile przyjmiemy, że Dziewanna uosabiała budzącą się do życia naturę ). Na związek Mokoszy z Dzidzileylą, Marzanną i Dziewanną wskazuje kilka faktów. Jej sanktuarium zlokalizowane było w miejscu zwanym Widełkami, co oznacza, iż czczono tam „Boginię-Wiję” ( bądź „Wiłę” ) – „Tą, która wije nić ( sznur ) ludzkiego Ŝycia” ( tj. Dzidzileylę ). Imię Mokosz bierze początek od prasłowiańskiego mokr’ - mokry, mokrz – mocz ( stąd „moczyć” – oddawać urynę ),
„mazać” ( „namaszczać” ), z mać oznaczającym zarówno matkę, jak i maciorę, lochę, samicę dzika. Niektórzy wywodzą je od sanskryckiego moksza – wyzwolenie, uwolnienie ( chyba tylko w sensie „uwalniania wody z lodowych okowów” wczesną wiosną ). W zapisie Mokosz/Makosz kojarzy się ono z
makiem, jeszcze w XIX wieku używanym na polskich wsiach do usypiania dzieci i odprawiania magicznych rytuałów poświęconym zmarłym. Aczkolwiek więc o Mokoszy vel Makoszy ( bo chyba pod takim
kultowymi imionami oddawano jej cześć na Widełkach ) nie wspomina żaden polski dziejopis, można identyfikować ją z wszystkimi boginiami opisanymi przez Długosza i widzieć w niej troistą Macierz Wszechrzeczy - jedno z naczelnych bóstw łysogórskiego kompleksu sakralnego opiekujące się zarówno żywymi, jak i umarłymi. Ci ostatni nazywani byli „dziadami” i kojarzyli się świętokrzyskim wieśniakom z
deszczowymi chmurami. Powiadano o nich, że kiedy chmury wychodzą oznacza to, iż „dziady wyłażą”, lub że „zadziadziało się”. Nazywano ich też płanetnikami, „którzy tam (tj. w chmurach – uwaga J.W.S ) robią grad i deszcz, i w tym celu muszą chmury przeciągać na chmurach”. Wierzono ponadto, że płanetnicy są „zupełnie do ludzi podobni, powstają bowiem z dzieci zmarłych bez chrztu; ubierają się w długie białe sukmany, tylko twarze mają czarne jak murzyni. Zwykle, gdy wielkie deszcze spuszczą i bardzo w
chmurach zawichrzą, piorun goni za niemi aby ich pozabijać, oni zaś co tchu uciekają i kryją
się w drzewach. A ponieważ nie mogą popuścić sznurów od chmur, strasznie się wtedy mordują”.
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 331

Dołączył(a): Pn paź 25, 2010 10:19 pm

Lokalizacja: Zielone płuca Polski

Post Cz gru 23, 2010 10:23 pm

Re: Mokosza: Ta, która wije ludzkie losy

ze naszego słowiańskiego panteonu Mokosz jakoś najbardziej mnie yy pociąga? Może dlatego że ogólnie mam słabość do żeńskich bóstw :D
Stare Bóstwa podobno śpią...

Powrót do MITOLOGIA SŁOWIAŃSKA

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


cron



Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.138s | 14 Queries | GZIP : Off