Pielgrzymka


Przeróżne doświadczenia duchowe, które was poruszyły, zaskoczyły, lub którymi chcecie się po prostu podzielić z kimś.

Moderator: Kapelusznik

Post Pn wrz 08, 2008 10:48 pm

Pielgrzymka

Na pewnej konfenencyjce w Bialymstoku (Zjawa tez tam byla ;) ) pod koniec rozgozala ciekawa dla mnie dyskusja, ze pielgrzymki (jakkolwiek rozumiane jest to w roznych kulturach) zwykle przynosza zmiane w czlowieku. Nie rozumiem tego do dzis ale spodobal mi sie ten pomysl, a pragnalem, zeby pewne sprawy we mnie ulegly zmianom.

Wiec 3 lata temu miedzy swietami a sylwestrem poszedlem sobie na taka "pielgrzymke" w Bieszczady i w fatalnych warunkach pododowych wylazilem na Tarnice (w sniegu doslownie po pachy, a momentami wyzej). Jakos tam wylazlem i myslalem, ze to juz - schodzac zabladzilem (moje slady glebokosci poltora metra zdazylo zawiac w jakas godzinke), na dotatek zgubilem mape (co w sumie i tak nie mialo znaczenia, bo nic nie bylo widac) - musialem isc w lodowatym strumieniu (bo przez snieg mialem takie tempo, ze i w 2 dni nie doszedlbym do drogi) - jak sie posliznalem i upadlem w tym strumieniu to przemoczylem spiwor, wiec wizja nocy w lesie rownala sie raczej totalnej katastrofie...
No w kazdym razie jakos poznym wieczorem dolazlem do drogi, okazlo sie, ze bylem w Wolosatem i blisko bylo schronisko, gdzie spotkalem fajnych ludzi i w ogole bylo zajefajnie.
Nastepny rok przyniosl w moim zyciu zmiany ktorych pragnalem -stopniowo i ciagle zycie podsuwalo mi sytuacje dzieki ktorym cos sie we mnie odnajdywalo i przebudowywalo - wymagalo to ode mnie odwagi i zaufania, ale jakos te odwage i zaufanie juz w sobie mialem.

A Wy macie jakies pielgrzymoskie doswiadczenia?

PS
Ja antropomorfizuje Gory troche i poczulem wtedy, ze jakby Gory chcialy (np zwichnalbym kostke) to bym tam zostal na amen (w dolinkach nawet na 112 nie dalo sie zasiegu zlapac). Ale Gory tak naprawde wtedy tylko chcialy dodac mi sil. Szczerze mowiac to czuje sie ze mimo tego przeczolgania (a moze wlasnie raczej dzieki niemu) to Gory czule poglaskaly mnie po glowce ;)

Zdrowia
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Wt wrz 09, 2008 4:47 am

Łażenie po górach może silnie oddziaływać na całe życie, jeśli potraktować to właśnie jako pielgrzymkę. Wkładasz w to siły (często wszystkie, bo zgubienie się albo zmiana pogody na szlaku to faktycznie może być kwestią życia lub śmierci) i jeśli dokonasz rojekcji wędrówki na szlaku na swoją wędrówkę przez życie, to można w ten sposób nieźle się oczyścić i pozbyć wielu bloków. Poza tym duchy gór są bardzo potężne, przez co transformacja jest naprawdę widoczna. Zresztą nigdy nie jestem alpinistą. Ktoś, kto wspina się profesjonalnie może coś więcej powiedzieć o przeżyciach tego typu. Tym niemniej w pelgrzymkach dobre jest właśnie oczyszczenie, ofiarowanie własnego bólu, hartowanie ducha, wola dojścia i samo doświadczenie drogi.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post Śr wrz 10, 2008 9:49 am

Dla mnie niesamowite (i niezrozumiale) jest to, ze zmiany jakie we mnie potem zachodzily byly takie jakich potrzebowalem/pragnalem. I dzialy sie w duzym stopniu same - nie byla to jakas trudna praca nad soba - wystarczalo dodac tylko troche odwagi do tego co przynosilo mi zycie (a wczesniej pewne sprawy byly dla mnie w praktyce nieosiagalne).
Zdrowia!
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Śr wrz 10, 2008 2:47 pm

Jeśli wejdzie się w bezpośredni kontakt z duchami gór, to zmiany mogą być na prawdę wielkie. Sam tego doświadczyłem.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post Pt wrz 19, 2008 5:57 pm

Chiropter, "dzialy sie same" bo wysilek wlozyles juz wczesniej - pokonujac trudny szlak... To bylo magiczne dzialanie ktore przynioslo konkretne efekty. Z punktu widzenia magii - co za roznica czy odpalisz sigil czy pokonasz w jakiejs intencji ciezka trase? To drugie nawet mysle jest skutecnziejsze, bo wkaldasz w to wiecje wysilku. Po drugie, sam motyw pokonywania drogi, ejst bardzo symboliczny, czyz nie?

Bdw ja czesto podobnie podchodze do chodzenia po gorach. Taka pielgrzymka ma dla mnie cos z ofiary, ale ejst czesto takze testem i swoistym catharsis.
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Pt wrz 19, 2008 7:34 pm

Strzygon napisał(a):ejst czesto takze testem i swoistym catharsis.

O tak, pamiętam wejście na Śnieżkę w zeszłym roku po cięższym szlaku. Super się po tym czułem, zwłaszcza, gdy stawiając ciężkie kroki skupiałem się na swoim życiu, czyli tej symbolicznej drodze.
Temu samemu służy modlitwa podczas pielgrzymki, albo mantra.
Podobają mi się np te pielgrzymki w Tybecie, gdzie pielgrzym pokonuję drogę długościami własnego ciała.
Tu można np poczytać o tym - http://www.cheo.nast.pl/tybet/tybet.php

Powrót do INNE

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość





Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.186s | 15 Queries | GZIP : Off