Mój pierwszy Ezo-kryzys ;]


Przeróżne doświadczenia duchowe, które was poruszyły, zaskoczyły, lub którymi chcecie się po prostu podzielić z kimś.

Moderator: Kapelusznik

Post N paź 03, 2010 6:37 pm

Mój pierwszy Ezo-kryzys ;]

Pewnie każdy ten stan przechodził,pewnie nie jeden raz.Ja obecnie jestem w trakcie.Nagromadzenie informacji spowodowało totalny bajzel w mej przecudnej urody łepetynie :D Normalnie kuźwa nie ogarniam już tego wszystkiego,im więcej czytam tym bardziej...normalnie nie mogę :D

Ciekawy jestem jak u Was przebiegał ten proces zamotania,czym był spowodowany i czego nie mogliście przemielić i jakoś tego wszystkiego...przyswoić,żeby móc spokojnie pójść dalej.
Ja przykładowo postanowiłem sięgnąć do źródła,do gnozy i natrafiłem na Lucusia ;) Skubaniec jest o tyle fascynujący że wymyka się wszelkimi sposobami próbom ogarnięcia go.Z jednej strony biblia nie znała tej postaci do czasu gdy zaczęto tłumaczyć ją(biblię,nie postać) na łacinę,z drugiej istoty lucyferyczne opisane przez Prokopiuka doskonale pasują do biblijnej wersji Lucysława ;) ... Gryzie mnie to bo czuję że ewidentnie ktoś nie mówi mi całej prawdy.Wszyscy nie moga mieć racji.

Post N paź 03, 2010 10:24 pm

Re: Mój pierwszy Ezo-kryzys ;]

Wszyscy nie moga mieć racji.

Ale napewno wszyscy mogą się mylić :P

Post Wt paź 05, 2010 9:38 pm

Re: Mój pierwszy Ezo-kryzys ;]

:gwizdze: Ja poczekam na moment kiedy Cię rozwali ten mętlik informatyczny (wydaje mi się,że o nim napiszesz z pewnością) bo stajesz się bombą zegarową :>

Post Śr paź 06, 2010 1:02 pm

Re: Mój pierwszy Ezo-kryzys ;]

:> Bardzo zabawne,baaardzo.Ciekawe co zamiarujesz gdy mnie już"rozwali",masz jakiś plan? :patyk: Będziesz mnie sklejać? :D

Wracając do Lucyfera,wydaje mnie się że zbytnio uprościłem sprawę.Chodzi o to że Lucyfer mitologiczny nie miał nic wspólnego z biblijną wersją "nosiciela fałszywego światła".To czym był Lucyfer i to czym dzisiaj jest Chrystus to to samo.Tyle że biblia w pewnym momencie zrobiła z Lucyfera diabła a to co symbolizował przypisała Chrystusowi.Lucyfer był nie obecny w biblii do czasu tłumaczenia jej na łacinę.Oczywiście z jednej strony,z drugiej mamy lucyferyczne istoty,eh.

Post Śr paź 06, 2010 1:07 pm

Re: Mój pierwszy Ezo-kryzys ;]

Najpierw musi do tego dojść :> a później się zobaczy :pijacy:
Na razie wijesz się jak owad w sieci, nosi cię i wodzi na pokuszenie... :lol:

Nosi mnie, wodzi mnie
Na pokuszenie mnie nosi
Po ogródku wodzi mnie, po lesie i po asfalcie
W środę, piątek i niedzielę
Nawet wcale nie wiem, po jaką cholerę
Nosi mnie i wodzi mnie na pokuszenie
A może to tylko pospolite ruszenie?
Zbieram kaczeńce i półszlachetne kamienie
Ale dalej mnie nosi
Rzucam się, miotam się
I tak mnie wodzi że idę przed siebie
A tu puste kieszenie
Więc jeszcze bardziej wodzi mnie - nic tutaj nie zmienię
Kiedyś zbierałem znaczki i etykiety zapałczane
Nawet w sobie się zbierałem
A teraz wodzi mnie, nosi mnie na pokuszenie
Nawet po wodzie mineralnej
Wodzi mnie i kusi mnie
Zwłaszcza nad ranem
I amen w pacierzu.
Choć mówię do siebie - i nie wódź mnie na pokuszenie
Nosi mnie, wodzi mnie.
Słońce po bożemu wstaje a ziemia dziwna mi jest
Bo mnie nosi i wodzi koło kiosku "Ruchu"
Przy telewizorze, o Boże,
A nawet przy stole też mnie nosi
I wodzi
W radiu coś mówią, że mnie nosi i wodzi
W telewizji nawet mówią i pokazują więc tęskno mi
Bo mnie nosi i wodzi
Na zatracenie i na pokuszenie
Po całym domu i po strychu też mnie nosi...
Tylko czekać jak mnie rozniesie.

~ Adam Ziemianin

Post Śr paź 06, 2010 2:46 pm

Re: Mój pierwszy Ezo-kryzys ;]

W takim razie nie musisz długo czekać,stało się :ogien: Podjąłem decyzję-spakowałem wszystkie książki i wyniosłem na strych.Zauważyłem że każda ze stron(nie ważne o jaki konflikt chodzi,historyczny,filozoficzny,ezoteryczny)zawsze potrafi przedstawić dowody swej racji i pomyłki strony przeciwnej.Co z tego wynika?Jedna wielka dezinformacja,jakby komuś zależało na tym żeby ludzi odciągnąć od istotnej sprawy,niech marnują całe życie na weryfikowanie danych i nie kończące się obalanie i potwierdzani jakiejś tezy.To wszystko śmierdziało mi już od dłuższego czasu(mam na myśli konkretnie ezoterykę,religię,filozofię)więc na dzień dzisiejszy uważam że wszyscy się mylą i nikt nie ma racji.Muszę tylko pozbyć się jakoś z głowy wszystkich tych teorii które wydawały mi się bliskie.Odrzucam każdą ewentualność,każdy system jest błędny i...lżej mi :D Biorę się za Pratchetta :nauka: zobaczymy co będzie dalej.


Twój ruch Dziewuchno ;)

Dziewanna napisał(a): Na razie wijesz się jak owad w sieci, nosi cię i wodzi na pokuszenie... :lol:


"Biegam po łące,wyrywam skrzydełka biedronce".
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post Cz paź 07, 2010 12:00 am

Re: Mój pierwszy Ezo-kryzys ;]

heh, czyzby przeginka z teoria? a co z praktyka? w praktyce sie sprawdza co ma sens a co nie. zycie pokazuje i weryfikuje. jak sie ma za duzo ksiazek a za malo własnego wglądu w różne kwestie to nie dziwne ze tak sie dzieje. chyba u kazdego kto chce na powaznie rozwijac sie w magicznym kierunku itp przychodzi taki moment ze sie odklada ksiazki i zaczyna samemu szukac...

Post Cz paź 07, 2010 12:58 am

Re: Mój pierwszy Ezo-kryzys ;]

Bo ja wiem czy przegiąłem z teorią...za bardzo chciałem ugruntować sobie podstawy chyba,zresztą teraz i tak nie ma to większego znaczenia bo teorie te czy inne poszły w kąt.Wszyscy kłamią i tego się trzymam ;) Z praktyką też nie szalałem jakoś strasznie,małe kroczki,małe cele,coś tam się udało a więc wiem że działa.Mnie po prostu za bardzo interesuje mechanizm,np żeby wywołać zwidy i halucynacje wystarczy odciąć się od rozpoznawalnych przez mózg bodźców.Włączamy radio,ustawiamy biały szum,zamykamy oczy i po pewnym czasie mózg sam zacznie tworzyć "byty astralne".Czym innym jest medytacja?Tym samym tylko że w mistycznej otoczce.Jeśli będę zaprogramowany na spotkanie ducha to go spotkam,bo tego oczekiwałem.Duch będzie tylko wytworem mojego umysłu.Dlatego postanowiłem się oczyścić ze wszystkich programów i dogmatów,jeżeli mimo wszystko odwiedzi mnie byt...tzn że nie jestem wystarczająco odcięty od sugestii :D a czarostwo i to że działa to zupełnie insza inszość.Pewnie jakiś fizyczny mechanizm który działa równie skutecznie z magicznymi kręgami i siglami co bez nich.To akurat przetestowałem sam i wiem że tak się da,czyli otoczka jest tylko wisienką.Trochę się zawiodłem na okultyzmie :D bo liczyłem na większą głębie i konkrety a tu tak płytko w sumie.Tony mistyki żeby przykryć nimi garść konkretów.

Post Cz paź 07, 2010 11:34 am

Re: Mój pierwszy Ezo-kryzys ;]

Myślę,że masz za dużo oczekiwań i wyobrażeń w stosunku do niektórych dziedzin ezoteryki, a za mało kontaktów z realną stroną życia.
Ezoteryczna strona nie powinna stanowić świata odrębnego tylko odnajdywać w świecie realnym wówczas ma uzasadnioną rację bytu.
Bo sztuka dla sztuki nie ma sensu tak samo wg mnie z ezo nie ma sensu jeżeli nie służy czemuś np. wyższemu celowi.
Właściwie to prawie to samo co powiedziała Belladona.

Post Cz paź 07, 2010 12:10 pm

Re: Mój pierwszy Ezo-kryzys ;]

Nie,chodzi mi o ezoterykę ogólnie.Momentami za dużo lania wody.Rzeczy które można rzeczowo wytłumaczyć są na siłę "umraczniane",tzn ja tak to odczułem.Nie podoba mi się to że musiałem tracić tyle czasu i pieniędzy na dojście do czegoś co można było streścić w kilku słowach.Celowe działanie moim zdaniem,żeby zarobić na sprzedaży 100 książek zamiast jednej konkretnej.Sztuka dla sztuki nie ma sensu???Nie gadam z Tobą materialistko ;) tak poz tym to masz rację :D

Post Cz paź 07, 2010 2:16 pm

Re: Mój pierwszy Ezo-kryzys ;]

Minister Bytu napisał(a):Nie podoba mi się to że musiałem tracić tyle czasu i pieniędzy na dojście do czegoś co można było streścić w kilku słowach.Celowe działanie moim zdaniem,żeby zarobić na sprzedaży 100 książek zamiast jednej konkretnej.

A jak brzmialoby te kilka slow? :>

Masz szanse wydac najbardziej oplacalna ksiazke i zarobic kupe kasy ;)

Post Cz paź 07, 2010 2:32 pm

Re: Mój pierwszy Ezo-kryzys ;]

Mistree napisał(a): A jak brzmialo by te kilka slow? :>

"Polski tylko tyś królową Ma-ry-jan " :D
Zależy o co pytasz,na każdy temat można by odpowiedzieć w kilku słowach w sumie.
Przykładowo klątwa,polega na ciągłym oszukiwaniu.Zmusza się ludzi do wiary w klątwę by mieć możliwość ją potem zlikwidować.Zmusza się ludzi do tworzenia "wampirów", by mieć możliwość obrony przed nimi.Manipulowano ludźmi i manipuluje się nadal.Manipulacja jako taka istnieje i może komuś zaszkodzić gdy ktoś da sobie zasugerować wampira bądź jakieś inne zagrożenie.

Post Cz paź 07, 2010 3:22 pm

Re: Mój pierwszy Ezo-kryzys ;]

W tych kilku zdaniach nie tylko temat o klatwie ale prawie caly 'ciemny astral' udalo ci sie uchwycic:> ;)

Post Cz paź 07, 2010 4:03 pm

Re: Mój pierwszy Ezo-kryzys ;]

:D Jasny chyba też.Teraz zajrzyj do sklepików internetowych i zobacz ile masz "mądrych" książek pisanych przez "fachowych doświadczonych"okultystów ;) bez pomocy których nie poradzisz sobie z klątwą.Całe tomy opasłych ksiąg z recepturami na turbomistyczne eliksiry ochronne.Nic tylko kuźwa o pomstę do Dajmosa wołać :czarodziej:

http://www.youtube.com/watch?v=XpGzqVhO ... re=related ezotarcza na ezoterrorystów ;)

Post Cz paź 07, 2010 6:38 pm

Re: Mój pierwszy Ezo-kryzys ;]

Minister Bytu napisał(a)::D Jasny chyba też.

Juz bys chcial:P

Minister Bytu napisał(a):Teraz zajrzyj do sklepików internetowych i zobacz ile masz "mądrych" książek pisanych przez "fachowych doświadczonych"okultystów ;) bez pomocy których nie poradzisz sobie z klątwą.Całe tomy opasłych ksiąg z recepturami na turbomistyczne eliksiry ochronne.

Ja nie bardzo rozumiem po co sie zajmowac takimi rzeczami jak klatwy, wiec po takie ksiazki w ogole nie siegam. W magii interesuja mnie bardziej aspekty tworcze niz te destruktywne...

Post Cz paź 07, 2010 6:48 pm

Re: Mój pierwszy Ezo-kryzys ;]

Ja Ci zaraz powiem po co.Po to żeby w razie czego żaden kuglarz nie mógł Ci zaszkodzić.Chcesz wiedzieć jak się bronić?Poznaj metody ataku.Tako rzecze Ministrustra :czarodziej:

Post Cz paź 07, 2010 7:31 pm

Re: Mój pierwszy Ezo-kryzys ;]

Myślę,że "porządne" książki ezo rzadko są pisane/podpisane otwarcie przez ich twórców. Jeżeli ktoś wielkim znawcą deklaruje się i wydaje książkę to z pewnością będzie to dla kasy, bo to jest na topie, ładnie brzmi i sprzedaje się jak ciepłe bułeczki. :maruda:

Minister nie jestem materialistką :P tylko podchodzę praktycznie.

Post Cz paź 07, 2010 7:40 pm

Re: Mój pierwszy Ezo-kryzys ;]

A po co komu chcialoby sie mi zaszkodzic? Naprwde juz nie ma lepszych rzeczy do roboty?:> Ok. juz siedze cicho, bo jeszcze wywolam wilka z lasu ;)

Ale tak bardziej serio, to przyszlo mi do glowy, ze moze jest bezpieczniej paradoksalnie pozostac bezbronnym? Tak sie zastanawiam nad sciezka magii w ogole i czy nie lepiej by bylo po prostu ominac cala destrukcje i przejsc do rzeczy, koncentrujac sie na tym co nas naprawde inspiruje a nie tylko rozprasza,czerpiac z mocy to co dla nas najlepsze?

Post Cz paź 07, 2010 7:56 pm

Re: Mój pierwszy Ezo-kryzys ;]

...miało być o kryzysach i rozterkach ;) Właściwie to co wydawało mi się jakiś czas temu kryzysem dziś odbieram jako sukces :D No nic,nie ma to jak uwolnić głowę od cudzych teorii.Mentalna sraczka czasem jest potrzebna :D

Po co ktoś miałby Ci szkodzić?Dla sportu,z zawiści,z głupoty.Po co ktoś np na ulicy napada na drugą osobę?Albo okrada?Czemu sąsiad lubi gdy masz gorszy samochód niż on? :D Z ludźmi trzeba ostrożnie bo to jest rasa dziwna :patyk:

Bezbronność to tylko zachęta dla frustratów żeby Ci dokopać,chcesz być workiem treningowym dla psychola?Bezpieczna jest nietykalność.Wtedy niech sobie w Ciebie rzucają klątwami aż im się znudzi. :czarodziej:

Po drugie,który mag(taki z prawdziwego zdarzenia)będzie rzucał klątwy?Chyba tylko pokemon jakiś któremu się wydaje,takich jest niestety najwięcej w sieci i przeciwko temu robactwu trzeba mieć tarczę :D Jeśli przypadkiem odkryją u Ciebie dajmy na to "podpięcie" to już koniec z Tobą ;) Nic Cię nie uratuje tylko ich moc może Cię ewentualnie uchronić.Więc odnoś się do nich z należytym szacunkiem i paś ich EGO aż im nosem pocieknie nadmiar. :D

Post Cz paź 07, 2010 9:55 pm

Re: Mój pierwszy Ezo-kryzys ;]

Albo zrobić mętlik komuś w głowie, narzucić tok myślenie, pranie mózgu itp po prostu...

Post Pt paź 08, 2010 5:03 am

Re: Mój pierwszy Ezo-kryzys ;]

Minister Bytu napisał(a):...miało być o kryzysach i rozterkach ;) Właściwie to co wydawało mi się jakiś czas temu kryzysem dziś odbieram jako sukces :D No nic,nie ma to jak uwolnić głowę od cudzych teorii.Mentalna sraczka czasem jest potrzebna :D

Najwidoczniej strawiles to co nie nalezy ;)

Minister Bytu napisał(a):Po co ktoś miałby Ci szkodzić?Dla sportu

Warto sie zastanowic nad karate, jest bardziej efektowne ;)

Minister Bytu napisał(a):chcesz być workiem treningowym dla psychola?

Moge, bo mnie to nie rusza:P

Nie wchodze w tego typu fazy, jestem dojrzala ;) Mnie interesuje jak pokierowac magia w zyciu, zeby odnalezc milosc znowu i zaufanie do najglebszej czesci siebie... Czy ktos tutaj zna sie na takiej magii?(pytanie retoryczne :> )

Chyba powinnam zmienic watek:>
Avatar użytkownika

Szalony Kapelusznik
Szalony Kapelusznik

Posty: 754

Dołączył(a): So gru 05, 2009 11:17 am

Pochwały: 1

Post Pt paź 08, 2010 3:50 pm

Re: Mój pierwszy Ezo-kryzys ;]

I a piat od nowa problem Lampki.

Wystarczy naprawdę troszkę poszperać by samemu zrozumeic o co w tym biega.
Gdziekolwiek bym nie dotarła, będę zawsze we właściwym miejscu i czasie przeznaczonym.

http://www.ezodar.blogspot.com/
http://www.ezodar.pl

Post Pt paź 08, 2010 4:35 pm

Re: Mój pierwszy Ezo-kryzys ;]

Nie obraź się Wierzbo ale pisząc że coś wiesz ale nie powiesz... :prosze: Podziwiam :D Czemu nie napiszesz o tym za czym innym każesz szperać?Przecież po to jest forum by jak najwięcej na nim znaleźć tak?Więc wypowiedz się konkretnie bo takie enigmatyczne "prawda was wyzwoli" niczego nie wnosi ,nieprawdaż ? ;) Konkrety.O co w TYM chodzi?
Avatar użytkownika

Szalony Kapelusznik
Szalony Kapelusznik

Posty: 754

Dołączył(a): So gru 05, 2009 11:17 am

Pochwały: 1

Post Pt paź 08, 2010 6:15 pm

Re: Mój pierwszy Ezo-kryzys ;]

Czasem wiedza podana na tacy nic nie wnosi. Znasz juz dwie strony medalu o panu Lampce. Teraz pora otworzyć umysł i pozwolić by spłynęła na Ciebie wiedza ze Źródła. Ja Ci nie pwoeim bo ty sam to powinieneś poznać.
A od siebie i z wiedzy tylko zdobytej czytając oraz z wysnutych wniosków własnych powiem Ci tyle, ze w Biblii nie ma słowa o Lampce zwanym Luciem. Tekst, który mówi o synu Jutrzenki poświęcony jest tyranowi bodajże Nabuchodonozorowi, ale juz teraz nie pamiętam czy właśnie o nim. Na pewno dotyczył któregos z Tyranów, a sam tekst zreszta był odezwą do Tyrana i rodzajem powiedzenia mu, co go czeka.
Natomiast ojcowie Kościoła chrześcijańskiego dorobili historię o upadłym archaniele Lucyferze, który nawet nie ma imienia Hebrajskiego. Sam zaś szatan to znaczy po prostu pzreciwnik i jest raczej nazwą funkcji adwersarza Boga, a nie imieniem jakiegoś diabła. Z pism teologicznych wynika, ze prawdopodobnie upadłym aniołem, który stał się szatanem, adwersarzem Boga, był poteżny ksiażę aniołów Samale, którym jedynie Michael mógł się równać.
Mit Lucyferiański wywodzi sie natomiast z mitu Prometejańskiego, wiec poczytaj sobie o Prometeuszu i zauważ ileż w nim podobieństw do Lucia.
Jeden ukradł ogień Bogom by dac go ludziom, drugi niesie tym ludziom światło. I obaj za to zostali potępieni. Niestety ludzie maja w naturze krzyzowac tych, których kochają, ;)
Dziś dla większości Lampka stał sie symbolem antychrześcijaństwa, satanizmu, zła i mroku demonicznego wszelkiej maści, o zgrozo młodzi "adepci" magii przywołują nawet Nieistniejącego w swych pseudorytuałach.
Tymczasem Lampka to symbol potępianego pzrez wiele religii oswiecenia i dążęnia do prawdy. Prawdy ponad podizałami religijnymi.
A sama gnoza, jako droga ku oświeceniu odszukuje Boga w sobie, nie w pismach i religiach. Tam bowiem, w naszej duszy kryje się prawda i swiatło, które religie wszelkiej maści spychają do roli złego upadłego.
Gdziekolwiek bym nie dotarła, będę zawsze we właściwym miejscu i czasie przeznaczonym.

http://www.ezodar.blogspot.com/
http://www.ezodar.pl

Post Pt paź 08, 2010 6:27 pm

Re: Mój pierwszy Ezo-kryzys ;]

Nie zrozumieliśmy się :D ja myślałem że Ty tak ogólnie o ezo,spoko.W takim razie dodam że Lucyfer jako taki istniał i miał swoje atrybuty które przeją Chrystus.Ot mitologiczne zwierze ;) Dziwnie wygląda cała ta sprawa z Lucianem i istotami lucyferycznymi.Skro lucyferyczne ustrojstwa odnoszą się do biblijnego opisu a opis biblijny jest spreparowany tzn że ustrojstwa lucyferyczne też są kłamstwem.Po drugie,prawdziwy Lucyfer biblijny(tzn ten który reprezentuje to co zawsze reprezentował a nie to co mu wciśnięto do gardła)to nie kto inny a Chrystus właśnie.Z trzeciej strony,gdyby założyć że lucyferyczne istoty są faktem a nie wymysłem,wtedy każdy prorok chodzący po ziemi to jedna z tych istot.Tak mnie się zdaje w tym momencie,może niebawem zmienię zdanie :D
Następna strona

Powrót do INNE

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość





Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.233s | 15 Queries | GZIP : Off