Doświadczenie z Pogranicza ;)


Przeróżne doświadczenia duchowe, które was poruszyły, zaskoczyły, lub którymi chcecie się po prostu podzielić z kimś.

Moderator: Kapelusznik

Avatar użytkownika

Marcowy Zając
Marcowy Zając

Posty: 421

Dołączył(a): So gru 15, 2007 3:08 am

Lokalizacja: z Pogranicza

Post Pt sie 22, 2008 8:36 pm

Doświadczenie z Pogranicza ;)

Chciałabym wam opisać dość niesamowitą "wizję", której doświadczyłam krótko przed podróżą po Francji. Piszę wizja, bo było to na pograniczu jawy i snu, etap hipnagogów i innych fantasmagorii i halucynacji, które pojawiają się już dość samoistnie i nie są wynikiem naszej świadomej zabawy wyobraźnią. Czasem są one bez ładu i składu, ale czasem przybierają postać niesamowitych wizji naładowanych pierwotnymi symbolami... i właśnie czegoś takiego doświadczyłam tej nocy...

Znalazłam się nagle w jakimś kamiennym kręgu oświetlonym przez księżyc, wokół mnie stały inne kobiety. Nie widziałam ich twarzy, nie wiedziałam kim są, ale czułam z nimi ogromną więź. Pomiędzy naszymi dłońmi i głowami nagle zaczęły przeskakiwać fioletowe płomienie, najpierw sporadycznie, później coraz częściej... chwyciłyśmy się za ręce i zaczęłyśmy wirować w kręgu (pamietam dokładne uczucie tego, iż kręcimy się w lewo i jakby jednocześnie w kręgu i wokół własnej osi), a fioletowa energia unosiła się między nami, wokół nas i w środku okręgu jak coraz gęstsza mgła. Wtedy nagle znalazłam się w środku kręgu, za chwilę znów wirowałam z innymi kobietami, później znów byłam w środku... te przeskoki powtarzały się do momentu, gdy uświadomiłam sobie, że jednocześnie i tworzę ten krąg i jestem w jego centrum... jestem częścią i tworzę krąg, który otacza mnie, znajdującą się w jego centrum... przez głowe przeleciała mi myśl czy każda z nas tego w ten sposób doświadcza... Jednak w momencie, kiedy tak już naprawdę poczułam że jestem w obu tych miejscach naraz, nagle mnie gdzieś wyrzuciło... nagle poczułam, że nie jestem w swoim ciele, ale że tak naprawdę nigdzie nie jestem... otaczała mnie pustka i cisza... mnie... nie byłam nawet pewna czy to byłam ja... to było bardziej "moje" istnienie zawieszone w niebycie. Tak niesamowite to było i tak mnie zaskoczyło, że nie udało mi się tego zbyt długo utrzymać... wprawdzie trwało to zawieszenie znaczną chwilę, ale gdy tylko zaczęłam się koncentrować na tym, żeby ten stan utrzymać, to oczywiście zaczęłam się otrząsać z tego stanu... za chwilę już mogłam poczuć ciało, poruszyć ręką, stwierdzić że leżę w łóżku i że już tam nie wrócę... szok... coś wspaniałego...

Czy to była zapowiedź intensynej wewnętrznie podróży czy nie (poczułam jakbym tam na ziemiach francuskich przeszła coś w rodzaju transformacji... znowu...), było to coś niesamowitego i... pierwotnego ;)

Obrazek
Deep into that darkness peering, long I stood there, wondering, fearing, doubting, dreaming dreams no mortal ever dared to dream before /Edgar Allan Poe/

Post So sie 23, 2008 8:18 pm

What can i say? ;)
Jak na to aptrze, to glebokie i piekne przezycie. Ciesze sie, ze ci sie zdarzylo.
A bdw ten stan jendosci z pustka i ciemnoscia - jest jednym z najpiekneijszych doswiadczen jakie znam. Przynajmniej dla mnie.

Post N sie 24, 2008 2:02 am

To min. bylo to, czego się boi twoje ego - swiadomosc niedualna w ktorej juz nie ma na niego miejsca.
Bardzo ciekawie cie do tego zaprowadzila ta wizja pozornego paradoksu - masz teraz oglad tego na czym koany polegają - właśnie na wybijającej mocy tego typu "sprzecznosci". W momencie kiedy już zrozumiesz zyskujesz nową świadomość.

aha - takich stanow nie zatrzymasz dzialajac, predzej nie-dzialajac. to czyste bycie. w praktyce oznacza to, ze najlepiej po prostu obserwowac - nie odpychac, nie zatrzymywac, nie intepretowac, nie oceniac.

No a poza tym jak to Strzygon już zauważył, to stan piekny i cieszyc sie ze sie przydażyl :)
No i pamietać, że teraz już wiesz jak to wyglada, masz dobry punkt odniesienia :)
Avatar użytkownika

Marcowy Zając
Marcowy Zając

Posty: 421

Dołączył(a): So gru 15, 2007 3:08 am

Lokalizacja: z Pogranicza

Post N sie 24, 2008 6:34 am

Strzygon, tak... doświadczenie wspaniałe... takie prawie... ostateczne ;)

zjawa, to łączenie sprzeczności i paradoksów to jest to, co od jakiegoś czasu "przerabiam". Na początku, zaraz po zdarzeniu które ten proces wywołało, czułam to bardzo mocno, ale później to poczucie zaczęło trochę słabnąć. Może w tej wizji w pewien sposób wróciło, przypominając że jeszcze do końca nie jest "przerobione". Mam zresztą wrażenie, że faktycznie podczas tej podróży te częściowo poukrywane sprzeczności i skrajności powyłaziły na wierzch, krzycząc wręcz o moją uwagę. Jak po dobroci człek nie rozumie, to trzeba mu najwyraźniej zafundować jazdę bez trzymanki :D

W ogóle ostatnio niesamowity czas mam, dużo "przypadków" i "zbiegów okoliczności", które z nóg mnie zwalają... no i wewnątrz znowu remament ;)
Deep into that darkness peering, long I stood there, wondering, fearing, doubting, dreaming dreams no mortal ever dared to dream before /Edgar Allan Poe/

Post N sie 24, 2008 1:04 pm

ha! widzisz? mówiłam, że nie ma się czego bać ;)
Avatar użytkownika

Marcowy Zając
Marcowy Zając

Posty: 421

Dołączył(a): So gru 15, 2007 3:08 am

Lokalizacja: z Pogranicza

Post Pt sie 29, 2008 2:28 am

zjawa realna napisał(a):ha! widzisz? mówiłam, że nie ma się czego bać ;)

Zobaczymy, zobaczymy... :>
Deep into that darkness peering, long I stood there, wondering, fearing, doubting, dreaming dreams no mortal ever dared to dream before /Edgar Allan Poe/
Avatar użytkownika

Marcowy Zając
Marcowy Zając

Posty: 421

Dołączył(a): So gru 15, 2007 3:08 am

Lokalizacja: z Pogranicza

Post Pt kwi 03, 2009 7:56 pm

Na początku stycznia tego roku doświadczyłam czegoś podobnego do tego co opisałam w pierwszym poście, więc dorzucam:

W nocy przed zaśnięciem przy zastosowaniu swoich technik, które mają na celu wprowadzić mnie w inny stan świadomości, w pewnym momencie usłyszałam z oddali bicie w bębny wraz z towarzyszącymi im zaśpiewami (coś w rodzaju Indian Chanting). Wraz ze zbliżaniem się tego dźwięku czułam, że wpadam w trans i odpływam w inną rzeczywistość (to też fajny moment, który umiem już świadomie rozpoznać i zarejestrować, kiedy następuje przeskok do innego stanu świadomości). Tylko że wtedy nagle sytuacja zmieniła się zupełnie, bo znalazłam się w jakimś ponurym kamiennym budynku (wyglądał jak jakiś stary kościół czy klasztor), w którym była chyba dwójka dzieci, ale szczególnie zapamiętałam małego, najwyżej 10letniego chłopca o jasnych włosach. Podszedł do nich jakiś mężczyzna (możliwe, że jakiś duchowny) i próbował coś im zrobić, ale nie zrozumiałam czy miał dobre czy złe intencje. Wiedziałam, ze chodzi o jakieś egzorcyzmy, ale nie wiedziałam czy ten mężczyzna chce pomóc czy
zaszkodzić. W każdym razie dzieci były przestraszone... Nagle po obu stronach mężczyzny pojawiły się jakieś świetliste, jaśniejące postacie, wygladające jak anioly i dosłownie porwały go do góry – tylko nie byłam pewna czy razem z ciałem, czy tylko jego duszę... towarzyszył temu jednak przeraźliwy krzyk przerażonych dzieci, odbijający się jeszcze echem wśród tych kamiennych ścian, który i mnie przeszył na wskroś jakimś dziwnym strachem i wyrzucił mnie stamtąd... znalazłam się spowrotem w "naszej" czasoprzestrzeni.

Oprócz takich dłuższych "wizji" miewam jeszcze takie krótkie przebłyski, ale zazwyczaj nie rozumiem ich znaczenia do momentu kiedy dzieje się już coś, co mi o nich przypomina. Tak było np. z takim "fleszem", który miałam kilka dni po tej wizji w klasztorze: usta młodego mężczyzny pod bardzo dziwnym kątem... jakbym patrzyła na nie pod bardzo ostrym kątem z góry i widziałam właśnie tylko usta i taki cwaniacki zarost, ale oczu już nie. Wypowiedział tylko jedno słowo: “Death”, a grymas ust miał taki, jakby z ogromną przyjemnością i rozsmakowaniem wydawał wyrok śmierci...

Jakiś tydzień później dowiedziałam się o śmierci mojej koleżanki z grupy, ze szkoły, następnego dnia przed moją pracą rowerzysta wpadł pod ciężarówkę i zginął na miejscu, czułam jakby śmierć chciała mi o sobie przypomnieć. Swojego czasu byłam z nią bardzo "związana" i tak jakby o niej zapomniałam ostatnimi czasy... a od tego zdarzenia (od tych kilku miesięcy) znów czuję ją wciąż gdzieś blisko...
Deep into that darkness peering, long I stood there, wondering, fearing, doubting, dreaming dreams no mortal ever dared to dream before /Edgar Allan Poe/

Powrót do INNE

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość





Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.160s | 13 Queries | GZIP : Off