czas snu, czas apokalipsy


Przeróżne doświadczenia duchowe, które was poruszyły, zaskoczyły, lub którymi chcecie się po prostu podzielić z kimś.

Moderator: Kapelusznik

Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post Pt sty 15, 2010 12:02 am

czas snu, czas apokalipsy

sen
snila mi sie M. Bylysmy nad jeziorem, jakies pomosty. cos wpadlo do wody i ona chciala to wylowic. poźniej siedzialysmy na plazy z didge. byl z nami jakis czlowiek tez z rurą. nie wiem kto. oddzielilam sie od nich i siedzialam troche dalej grajac na didge. M. do mnie przyszla i tez grała. morze zaczelo sie wzburzac za moja sprawą. podniosl sie poziom wody. tam gdzie zostal czlowiek z rura zaczelo zalewac. leżały tam nasze rzeczy. poszlysmy tam i zaczelismy sie szybko pakowac. nie moglam znalezc pokrowca do rury wiec wzielam ten ktory leżał. nie był mój. chyba M. wziela moj pokrowiec a ja jej. obok plazy byl jakis budynek. długi i pusty. tam bylismy troche bezpieczniejsi. bylam głodna i oni tez. chcieli isc cos zjesc, najlepiej gdzies w poblizu. ja chcialam jechac do domu.

co do pomostow i jeziora, to przypomina mi scene z innego mojego snu, kilka lat wczesniej, w ktorym na jeziorze jest łódź a w niej kobieta z niemowlęciem na rękach. jezioro jest wzburzone. obawiam sie ze dziecko wypadnie za burte, ale kobieta mowi zeby sie nie martwic.

real
ostatnio doswiadczam walki z M., ktora kradnie moje wizje. sroka. kradnie moje doswiadczenia. kradnie mi zycie. przychodzi do mnie z symbolami ktorych nie rozumie a ktore ja swietnie znam bo naleza do mojej osobistej sciezki. kradnie mi ta piękniejsza, jasna strone mojego osobistego mitu. a mi pozostawia cień. to doswiadczenie doprowadzilo mnie na skraj. dalej przepasc. wzbiera we mnie fala gniewu. budzi sie dakini. ciemna strona. wzbiera jak fala tsunami, ktora zamierza zburzyc cala piekna i misterną kraine pozornej szczęśliwosci zbudowana na fałszu. niech ginie. jezeli chce mojego mitu, niech wezmie wszystko. slonce ale takze cien. wypuszczam je z rąk. niech bierze. nie potrzebuję juz niczego miec. wole skok w przepasc niz walke.

heh, ciekawe ze wlasnie jest najciemniejsza faza ksieżyca...
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 152

Dołączył(a): Wt lis 24, 2009 8:28 pm

Post Pt sty 15, 2010 11:50 pm

Kiedyś miałam przyjaciółkę, miałyśmy wtedy po naście lat. Teraz nasze drogi się rozeszły.
Zawsze patrzyłam na nią z podziwem. Nie dlatego, że była ode mnie lepsza, ale dlatego, że była inna...zupełnie inna budowa ciała, podejście do życia, zapach jaki rozsiewała do okoła...koledzy ;)
Kiedy obcięłam włosy na 3 mm ona miała sięgające za pas...totalne przeciwieństwa, a jednak przyjaciółki.
Kiedy ja nie miałam chłopaka, ona była szczęśliwie zakochana. Kiedy ja nosiłam spodnie w punk'owe pasy, to ona zakładała sukienkę. Zastanawiam się czy zazdrość i poczucie walki towarzyszy każdej damskiej przyjaźni.
Na początku znajomości zawsze się spinam i obserwuję drugą kobietę, podziwiam, zazdroszczę, wzoruję się na niej, podgląduję. Ciekawi mnie ten czar jaki kobiety wokół siebie rozsiewają, czasem wprost nie mogę oderwać wzroku.
Choć kobiety lubią być podziwiane, to jednak zawsze czują się zagrożone, że rywalka jest lepsza, jaśniejsza, sprytniejsza, że jej ścieżka powinna być moja... że ta, którą ja idę jest nieciekawa, ciemna, brzydka i ponura
że ona ma to i tamto, jest samodzielna, że umie gotować...zabierze mi faceta na pewno...
Ciągłe porównywanie i rywalizacja.

Do mężczyzn mam większe zaufanie. Facet jest prosty.
Chcesz iść pierwsza? proszę! - nawet otworzy drzwi.
Nie chcesz? proszę! - sam sobie wejdzie i nawet się nie obejrzy czy te same drzwi nie rozpłaszczyły ci nosa.
Mężczyźni choć mniej uważni nie analizują wszystkiego, łatwo wybaczają błędy, napady histerii i ataki złości.
Choć są okrutnymi plotkarzami... nie muszę z nimi rywalizować.
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post So sty 16, 2010 7:46 pm

mnie zastanawia bardziej fakt ścieżki w tym momencie. chodzi o poszukiwanie ścieżki serca. ludzie często ulegają egoistycznym zachciankom. coś im sie podoba u kogoś i też chca to mieć. pojawia sie motyw zazdrości i kradzieży. ja nie zazdroszcze ludziom ich sciezek bo wiem ze one sa ich sciezkami a nie moimi. jezeli ide ścieżką ktora nie jest moja to nigdy nie znajde na niej siebie. dla mnie najważniejsza sprawa na ścieżce jest kwestia czy jest to moja scieżka i moje miejsce na świecie. aby wejsc na swoja sciezke trzeba odrzucic ego i wszystko co sie z nim wiąże a wiec wszelkie pragnienia, zazdrosc itd. trzeba posluchac swojego wewnetrznego mistrza, swojej nadswiadomosci, bo ona najlepiej wie co jest dla mnie dobre. dokladnie tak samo jest z magia. uzywanie jej w celu spelniania swoich egoistycznych zachcianek, to jakies nieporozumienie i prowadzi na manowce. dlatego uwazam ze najwazniejsza sprawa w magii jest czystosc intencji. aby ja uzyskac jedyne mozliwe dzialanie musi pochodzic z poziomu nadswiadomosci.
co do kwestii kobiet, bo to miedzy nimi najczesciej ma miejsce rywalizacja, to uwazam ja za brak rozpoznania swojej sciezki. ja nie mam w zwyczaju rywalizowac czy walczyc o sprawy ktore nie sa moje, nie manipuluje zyciem innych, bo kazdy ma prawo zyc po swojemu. zawsze beda osoby ktore sa madrzejsze, sprytniejsze, piekniejsze, nie zazdroszcze im tego bo kazdy ma w sobie cos. nie probuje tez nasladowac ich, bo to bez sensu, nigdy nimi nie bede. raczej staram sie dotrzec do wlasnych zrodel mocy. bardzo chetnie w kontakcie z innymi, ale na zasadzie przygladania sie innym aby odnalezc w sobie to co jest moje. najbardziej w kwestii ktora poruszam boli mnie fakt, ze kiedy ide swoja sciezka i robie na niej to co mam do zrobienia, pojawia sie osoba ktora probuje na niej zajac moje miejsce i zabrac narzędzia, albo zaczyna manipulowac bo w jej mniemaniu moje miejsce jest gdzies indziej. czesto takie osoby robia to nieswiadomie, kradzieze odbywaja sie na zasadzie uznania ze to nalezy do nich. a co jezeli nie nalezy? co jezeli taka osoba uwaza ze to jej sciezka, zabiera narzędzia, ale nie wie do czego służą wiec przychodzi do mnie z pytaniem. z jednej strony wkurw mnie bierze, przyznam. z drugiej boli mnie to bo zostaje zmuszona do walki o swoje. Potrafie walczyc, ale nie lubie tego robic, uwazam to za niepotrzebna utrate energii, nie mowiac juz o zadawaniu bólu i stratach po obu stronach. z trzeciej strony moge tylko wspolczuc braku rozpoznania swojej sciezki osobie ktora w ten sposob postepuje, bo tak naprawde sama na siebie sciąga nieszczęscie. nie tylko na siebie, ale tez na mnie. wlasnie to odczuwam. ja odczuwam to teraz. ta osoba odczuje po czasie, kiedy dotrze do niej jak daleko zabrnela. zastanawiam sie co z tym fantem zrobic. walczyc czy oddac - niech sie dziecko pobawi, moze znudzi sie i znajdzie sobie inna zabawke. tylko ze narzedzia ktorymi sie bawi to nie zabawki a moje zycie tez nie jest zabawką w cudzych rękach. oczywiscie moge oddac, tylko co dalej? przepasc? dodam ze mam pewnosc ze sciezka ktora podazam jest moja sciezka. i nie chcę isc cudza sciezka. bo nie jest moja.
pytanie czy to ksero czy kradziez? jezeli ksero, to ok, problem tej osoby. jezeli kradziez to obie mamy problem. coraz wiecej rzeczy wskazuje na to ze jednak ta druga wersja.

Post N sty 17, 2010 1:28 pm

belladonna napisał(a):nie potrzebuję juz niczego miec. wole skok w przepasc niz walke.


belladonna napisał(a):oczywiscie moge oddac, tylko co dalej? przepasc?


Może warto więc skoczyć...? Taki impas nie może, nie powinien trwać w nieskończoność, bo będzie blokował wszystko inne. Podjęcie decyzji rusza sprawy naprzód. Więc albo walka, albo skok w przepaść... Ale to jest tylko i wyłącznie twój wybór.
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post N sty 17, 2010 3:07 pm

Może warto więc skoczyć...? Taki impas nie może, nie powinien trwać w nieskończoność, bo będzie blokował wszystko inne. Podjęcie decyzji rusza sprawy naprzód. Więc albo walka, albo skok w przepaść... Ale to jest tylko i wyłącznie twój wybór.


zgadza sie, podjelam juz decyzje :)
trzeba wykorzystac energie gniewu do dzialania poki jest, tyle ze z chłodnym i racjonalnym umyslem. taki stan jest dobry aby walczyc i aby skoczyc :)
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post N sty 17, 2010 9:36 pm

tak sobie mysle jeszcze nad przyczyna tego wszystkiego i doszlam do wniosku, analizujac jedną z naszych wcześniejszych jazd, że kwestia leży w określaniu granic. o ile z facetami nie mam z tym wiekszych problemow, to z kobietami widac juz niekoniecznie. byc moze zbyt bezpiecznie sie czuje w ich towarzystwie i gdzies po drodze trace czujnosc. wtedy zaciera mi sie granica i maja miejsce tego typu akcje. moze tez dlatego ze mam taki problem, przyciagam osoby ktore mi go pokazuja. w sumie to ciekawy nauczyciel mi sie trafil. trudny i wymagający, nie powiem, ale to dobrze. lubie takich :)
heh, zobaczymy co sie teraz bedzie działo. lubie takie experymenty.
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 152

Dołączył(a): Wt lis 24, 2009 8:28 pm

Post Pn sty 18, 2010 4:10 am

belladonna napisał(a):trzeba wykorzystac energie gniewu

zawsze byłam przeciwna używania negatywnej energii w czasie konfliktu
pozytyw wystarcza, aby czuć się bezpiecznie i trzeźwo ocenić grunt pod nogami... albo jego brak ;)
z gniewem możesz ten grunt łatwiej stracić
tkliwy nihilizm
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post Pn sty 18, 2010 10:28 am

Happiness napisał(a):zawsze byłam przeciwna używania negatywnej energii w czasie konfliktu
pozytyw wystarcza, aby czuć się bezpiecznie i trzeźwo ocenić grunt pod nogami... albo jego brak
z gniewem możesz ten grunt łatwiej stracić


ok, jasne, tylko ze jest jeden problem, nie wiem jak ty, ale ja nie spotkalam sie jeszcze nigdy z pozytywna energia w czasie konfliktu. energia w czasie konfliktu ma niestety ładunek negatywny. ale jezeli ta energia już jest, to dlaczego mam ja wypierac, spychac czy udawac ze jej nie ma? udawać ze wszystko jest w porządku? uwazam ze takie podejscie jest najgorszym z mozliwych. jak ktos kiedys mi fajnie poradził, taką energie mozna skanałować ;). dla mnie oznacza to: wywalić z niej ładunek negatywny (jest to mozliwe kiedy racjonalność przejmuje kontrole) i wykorzystać energie jako napęd do działania. oczywiście konstruktywnie, np w intencji rozwiązania problemu (jest to forma walki). jezeli tego nie zrobie, energia gniewu uderzy we mnie, np skumuluje mi sie gdzies w ciele i wywali w innym miejscu, albo pojdzie mi piecyk w łazience :tongue:=+;P . uważam że szkoda ją marnotrawić, skoro moge ja wykorzystać w inny sposób. do tej pory radzilam sobie z konfliktami inaczej, czekalam az emocje mi opadna zanim zabieralam sie do dzialania. ale wydaje mi sie ze ten sposob z kanałowaniem jest lepszy. choc trudniejszy, bo trzeba najpierw ujarzmić wielką fale.
co do oceny to mam nie jedno, lecz kilka potwierdzen z reala. być może pochopnie oceniłam intencje tej osoby, możliwe że nie zrobiła tego świadomie. kleptomania też przecież istnieje. nie zmienia to jednak faktu który zaistniał.
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 152

Dołączył(a): Wt lis 24, 2009 8:28 pm

Post Pn sty 18, 2010 12:33 pm

belladonna napisał(a): ale jezeli ta energia już jest, to dlaczego mam ja wypierac, spychac czy udawac ze jej nie ma?

tego nie powiedziałam
ale gniew jest mieczem obusiecznym i nigdy nic dobrego nie przyniósł
jeśli interesuje cię zemsta to ok
jeśli zawsze wyjściem z konfliktu jest dla Ciebie negatyw, to coś tu nie gra
belladonna napisał(a):ale ja nie spotkalam sie jeszcze nigdy z pozytywna energia w czasie konfliktu

ja się spotkałam
negatyw zawsze ściąga kolejne negatywy, taką lawinę potem ciężko zatrzymać
sama napędzasz ten mechanizm

belladonna napisał(a): taką energie mozna skanałować

jeśli chcesz być kanałem dla gniewu to Twój wybór... ja nie chcę


belladonna napisał(a): kleptomania też przecież istnieje. nie zmienia to jednak faktu który zaistniał.


jesteś 100% pewna, że ktoś Ci coś ukradł?
może stopień podobieństwa Cię zdumiał, mi się wydaje zawsze, że ktoś mówi moimi słowami
jakby kradł mi myśli
albo właził mi do głowy i brał te poglądy, które mu pasują
jak słucham ludzi, zwłaszcza, tych z którymi długo przebywam, wydaje się mi że mnie małpują
czy to oznacza, że ktoś mi ukradł moje zwierzę mocy? małpę?
jestem daleka od takich oskarżeń
ale pojęcie kradzieży może być bardzo elastyczne i można je przykleić w zasadzie do wszystkiego, co ci się podoba
tkliwy nihilizm
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 228

Dołączył(a): N wrz 06, 2009 10:47 pm

Post Pn sty 18, 2010 7:29 pm

Energię gniewu także można skanałować bezpiecznie. Nie widzę w tym nic złego - jeśli ktoś mnie atakuje, mam prawo się bronić.
Z tym że ja jestem z natury introwertykiem, mam naturalną skłonność do kontrolowania emocji- tkwią we mnie dopóki sam ich nie uwolnię i nie wyceluję tam gdzie chcę.
Problem mają ekstrawertycy, bo u nich energia np gniewu zbiera się nie wewnątrz, tylko na zewnątrz i to ona przejmuje kontrolę - tak ja to u nich odbieram.
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post Pn sty 18, 2010 7:42 pm

Happiness, wydaje mi sie ze nie przeczytalas uwaznie tego co napisalam. moze stad to niezrozumienie. wcale nie chodzi mi o zemste. nie mam nic do tej osoby personalnie i na poziomie reala całkiem ją lubie. nie zamierzam jej krzywdzic w zaden sposob, ani na poziomie reala ani na zadnym z innych poziomow. dlaczego mialabym to robic? ta osoba pokazuje mi ze jest problem braku wyraznej granicy na poziomie snow i mitow. i na tym poziomie nalezy go naprawic. kwestia walki i ucieczki. ucieczką w tym momencie byloby powiedziec ok, nie jest mi fajnie, ale nie bede w to wchodzic bo nie chce konfliktu, dac sobie z tym spokoj i nic z tym nie robic. a sprawa bedzie wracac bo widze ze ta znajomosc mocno zahacza o nią. wiec predzej czy pozniej urosnie do takiego poziomu ze trzeba bedzie zakonczyc znajomosc. bez sensu bo to jest fajna znajomosc i fajny czlowiek. walka to wejscie w temat i rozpracowanie go w sposob pozytywny dla obu stron tak, aby problem wiecej sie nie powtarzal. i mozna uzyc energii pozyskanej z gniewu, skoro jest to miecz obusieczny to jego druga strona bedzie przeciwienstwem gniewu. w momencie obrocenia gniewu na pozytyw lub wygaszenia jego negatywnego aspektu uzyskuje fajna energie ktorej moge uzyc do pozytywnego rozwiazania sprawy. wlasnie o to mi chodzi. i to wlasnie sie u mnie teraz dzieje. nie ma juz we mnie gniewu ale jest duzy potencjal energetyczny ktory zamierzam wykorzystac do tego. nie zabierajac nic tej drugiej stronie. nie mam problemu z dzieleniem sie tym co mam. ale dzielenie nie oznacza oddawania wszystkiego po to zeby pozostac z pustymi rekami. dla mnie oznacza pomnażanie. x2 akurat tutaj. widze to tak, ze trzeba zrobic ksero, kwestie granicy i sprawa bedzie zalatwiona. nie mam nic przeciwko lustrom, o ile lustro jest szczelne i nic nie wycieka na drugą strone.
często śnią mi się węże. gonią mnie i kąsają. czy to oznacza coś negatywnego? zależy jak na to spojrzec. jezeli wąż jest symbolem transformacji i jezeli trucizna czy jad jest jednocześnie lekiem (a tak jest - trucizny są uzywane w medycynie) to takie ukąszenia mogą oznaczac coś bardzo pozytywnego. uzdrawianie poprzez transformację trucizny w lekarstwo. do tej pory robiłam to na poziomie reala. przyjmuje to co negatywne i zamieniam na pozytyw. dla mnie ta sprawa tez jest fajnym wyzwaniem zeby przeniesc to co robie na inne poziomy. uzdrawiając siebie uzdrawiam tez innych. na tym to polega. czarna magia i szkodzenie innym mnie nie interesuje. bo to co robie innym robie tez sobie. mam tego świadomość. moja pierwsza reakcja była negatywna. ok, może dlatego że pierwszy raz spotkałam sie z czymś takim na poziomie innym niż real. może tez dlatego ze sprawa jest dla mnie bardzo istotna. nie odrzucam tego i mysle ze jest to idealny moment zeby obrócić sprawe na pozytyw, zwłaszcza że gniew uległ już transformacji i czeka żeby go wpuścić w jakiś pozytywny kanalik :)

Happiness napisał(a):jesteś 100% pewna, że ktoś Ci coś ukradł?


na ten moment tak. moze nie jest to kradziez ale przeciek niekontrolowany. tak bym to nazwala. byc moze kradziez to zbyt mocne słowo wzbudzajace negatywne skojarzenia. podobienstwo a przeciek to 2 rozne rzeczy. łatwo je pomylić. mam potwierdzenia z reala ze jest to przeciek. ten zestaw narzędzi jest jak odcisk palca. łatwo zidentyfikować właściciela.

Energię gniewu także można skanałować bezpiecznie. Nie widzę w tym nic złego - jeśli ktoś mnie atakuje, mam prawo się bronić.


ja nie zamierzam sie bronic. obrona jest formą walki w której ktoś obrywa, zazwyczaj obie strony. nie zamierzam też nalepiać plasterków żeby nie bolało. zamierzam dotrzeć do źródła problemu i je naprawić.

Paye napisał(a):Z tym że ja jestem z natury introwertykiem, mam naturalną skłonność do kontrolowania emocji- tkwią we mnie dopóki sam ich nie uwolnię i nie wyceluję tam gdzie chcę.
Problem mają ekstrawertycy, bo u nich energia np gniewu zbiera się nie wewnątrz, tylko na zewnątrz i to ona przejmuje kontrolę - tak ja to u nich odbieram.


heh, u mnie to trudne do określenia czy jestem intro- czy ekstrawertykiem. może tak, mam w sobie 2 natury, ktore objawiają sie w różnych cechach. jezeli mam jedną cechę, to mam też drugą - przeciwną. a więc jestem intro- i ekstrawertykiem jednocześnie. z tym że w różnych sytuacjach reaguję różnie. nie ma reguł. ludzie w kontakcie ze mną często mają z tym problem bo nigdy nie wiadomo co wyskoczy z pudełka. w tej sytuacji akurat zareagowałam bardziej intro. może też dlatego że problem jeszcze nie nawarstwił sie do takiego poziomu że musiał wyleźć na zewnątrz w postaci kłótni. chyba mam tak że negatyw bardziej kumuluję w sobie a pozytyw wysyłam na zewnątrz. może to kwestia też że do pewnego stopnia potrafie panowac nad wywalaniem swoich emocji na zewnątrz.

Post Pn sty 18, 2010 9:36 pm

Energię gniewu także można skanałować bezpiecznie. Nie widzę w tym nic złego - jeśli ktoś mnie atakuje, mam prawo się bronić.
Z tym że ja jestem z natury introwertykiem, mam naturalną skłonność do kontrolowania emocji- tkwią we mnie dopóki sam ich nie uwolnię i nie wyceluję tam gdzie chcę.
Problem mają ekstrawertycy, bo u nich energia np gniewu zbiera się nie wewnątrz, tylko na zewnątrz i to ona przejmuje kontrolę - tak ja to u nich odbieram.


Jeżeli to kontrolujesz i potrafisz 'wycelować energię tam, gdzie chcesz' to jest ok. Ale z takim czymś trzeba uważać. Ja swego czasu miałam naprawdę nieprzyjemne problemy. Emocje, które trzymamy w sobie zbyt długo (mówię zwłaszcza o negatywnych) niejako 'wrastają' w naszą naturę. Potem cholernie ciężko się tego pozbyć.
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 152

Dołączył(a): Wt lis 24, 2009 8:28 pm

Post Pn sty 18, 2010 9:52 pm

belladonna napisał(a):na ten moment tak. moze nie jest to kradziez ale przeciek niekontrolowany. tak bym to nazwala.

kontrola jest przyjemna, ale bycie na szczycie wymaga niezłej samokontroli
kontrolujesz innych, kontrolujesz siebie...managing pełną gębą
mało spontaniczności

belladonna napisał(a):ok, może dlatego że pierwszy raz spotkałam sie z czymś takim na poziomie innym niż real.


belladonna napisał(a): może to kwestia też że do pewnego stopnia potrafie panowac nad wywalaniem swoich emocji na zewnątrz.


jednym słowem przeniosłaś sprawę na innym poziom? :)
nie na zewnątrz, a wyżej
bardzo ciekawa sprawa

nawiązując do tego, że przez chwilę były dwie dyskusje
nauczyciel jest uczniem
życie jest snem
można mnożyć dalej...
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post Wt sty 19, 2010 12:27 am

Wilczyca napisał(a):Jeżeli to kontrolujesz i potrafisz 'wycelować energię tam, gdzie chcesz' to jest ok. Ale z takim czymś trzeba uważać. Ja swego czasu miałam naprawdę nieprzyjemne problemy. Emocje, które trzymamy w sobie zbyt długo (mówię zwłaszcza o negatywnych) niejako 'wrastają' w naszą naturę. Potem cholernie ciężko się tego pozbyć.


tak, kiedy trzymasz je i nic z nimi nie robisz. wtedy jakby zatrzymujesz proces i zamrażasz go na tym etapie a to nie o to chodzi. chodzi o wciągnięcie ich do wewnątrz i przeprowadzenie tam transformacji.

Happiness napisał(a):kontrola jest przyjemna, ale bycie na szczycie wymaga niezłej samokontroli
kontrolujesz innych, kontrolujesz siebie...managing pełną gębą
mało spontaniczności


co rozumiesz przez bycie na szczycie? nie jestem w stanie kontrolowac innych ale jestem w stanie zrobic to w stosunku do siebie. jak widac nie zawsze mi sie udaje. gdyby tak bylo to nie mialabym tego typu problemow. cóż ideałem nie jestem. ale potrafie sobie z tym poradzić. po prostu kolejne doświadczenie. bardzo interesujące zresztą. a co do kontroli i spotaniczności to dobrze jest znaleźć środek między nimi. może zbyt dużo spontaniczności było u mnie ostatnio i kontrola nie dała rady :D

Happiness napisał(a):jednym słowem przeniosłaś sprawę na innym poziom? Smile
nie na zewnątrz, a wyżej
bardzo ciekawa sprawa


raczej nie. caly czas pracuje na poziomach na ktorych zaistniała sprawa. staram sie nie wrzucac tej energii w real i w relacje kiedy spotykam tą osobe. na razie mi sie to udaje.

Happiness napisał(a):nawiązując do tego, że przez chwilę były dwie dyskusje
nauczyciel jest uczniem
życie jest snem
można mnożyć dalej...


w relacji nauczyciel-uczen często role sie zmieniają :). a życie i sen też wpływają na siebie nawzajem.
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 152

Dołączył(a): Wt lis 24, 2009 8:28 pm

Post Śr sty 20, 2010 4:54 pm

belladonna napisał(a):staram sie nie wrzucac tej energii w real i w relacje kiedy spotykam tą osobe. na razie mi sie to udaje.

jeśli brać pod uwagę, to że wszystko co robimy, dzieje się w każdym wymiarze, to mam wrażenie że się mylisz i to mocno...
mało jest rzeczy, które są takimi, jakie nam się wydają
u mnie wszystko zawsze znajduje swoje odbicie w realu

belladonna napisał(a):co rozumiesz przez bycie na szczycie?

kontrola kojarzy mi się z marionetkami, lalkarz trzyma krzyżak ze sznurkami nad marionetką, stąd skojarzenie z górą, ze szczytem, ale nie mające nic wspólnego z pojęciem "górowania"

moim zdaniem lepsze jest podejście: niech płynie...
wtedy dopiero może zacząć się prawdziwy spontan :P


belladonna napisał(a):tak, kiedy trzymasz je i nic z nimi nie robisz. wtedy jakby zatrzymujesz proces i zamrażasz go na tym etapie a to nie o to chodzi. chodzi o wciągnięcie ich do wewnątrz i przeprowadzenie tam transformacji.

... i właśnie tu zastosowałabym metodę: niech płynie...
nie jest to zamrażanie procesu, ale pozwolenie na to, aby ewoluował sam (choć pod uważną obserwacją, która w razie czego umożliwia interwencję)
stąd moje nawiązanie do kontroli, jeśli nie pozwolisz na swobodną ewolucję, nie przeniesiesz tego na wyższe poziomy, ale postrzymasz na tym jednym, tam przerobisz jak ci się wydaje najlepiej i tyle...
do końca nie jestem pewna czy cokolwiek co nas spotyka jest złe
uważam, że wszystko jest dobre, ale nie powstaje po to, żeby zaraz zmieniać, ale po to, aby czasem zmierzyć się z problemem inaczej niż zazwyczaj
rozumiem też, że każdy ma inną metodę
moja jest taka, aby czasem pochylić głowę, aby złamać swoją dumę i upór
chociaż ostatnio mam wrażenie, że już za często ją pochylam :P
tkliwy nihilizm
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Śr sty 20, 2010 6:57 pm

Często gniew nazywa się negatywnym uczuciem lub reakcją. Powiedziałbym, że to mocne uproszczenie. Sam gniew nie jest ani negatywny ani pozytywny, to oczywiste. Energia jak każda inna, wszak energie można zamieniać jedne w drugie. Ważne czy ten gniew przynosi korzystne czy niekorzystne efekty. Sądzę, że filozofie które mienią się duchowymi zbyt pochopnie odrzucają gniew stawiając go po tej ciemnej stronie. Nic dziwnego, że ten gniew kumuluje się w społeczeństwach, skoro jest spychany do cienia. I co jakiś czas wybucha owocując ekscesami jak obozy koncentracyjne, eksterminacje, masowe gwałty, etc. Gandhi ze swoją filozofią biernego oporu napisał nawet kiedyś list do Churchilla, by oddał Panu Hitlerowi Anglię. Niech sobie Pan Hitler weźmie co chce i sobie pójdzie. Wiadomo, że Hitler nie poszedłby sobie i zapewne otworzył by kolejną fabrykę śmierci. Tak się dzieje jak popadniemy w skrajność całkowitego odrzucenia gniewu. Gniew skoncentrowany, świadomy, kiedy wiemy z czego wynika, niszczy ograniczenia drogą siłową. Nie wiem dlaczego siła jest gorsza. Doświadczenie ze szkolnych lat pokazuje mi, że czasem trzeba dać komuś w nos by się odczepił. Nie jesteśmy krowami na pastwisku. Nie jesteśmy też wilkami. Trzeba wiedzieć kiedy sprawę można rozwiązać pokojowo, a kiedy skopać komuś d...ę.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 152

Dołączył(a): Wt lis 24, 2009 8:28 pm

Post Śr sty 20, 2010 7:41 pm

Dream napisał(a): Trzeba wiedzieć kiedy sprawę można rozwiązać pokojowo, a kiedy skopać komuś d...ę.


obecnie jestem w rywalizacji z pewną dziewczyną
od początku ta rywalizacja był jasna, chociaż raczej starałam się nie wchodzić z nią w otwartą walkę
kiedy miała "wsparcie mężczyzny" wydawała mi się bardziej agresywna, ale nie gniewna
teraz raczej mam wrażenie, że jest bardziej gniewna niż agresywna
moje interesy nie cierpią na jej rozwoju, ale jej "łagodne" podejście budzi we mnie czujność i napięcie mięśni
teraz ludzie przyzwyczajeni do wcześniejszej sytuacji, próbują podjudzać nas do otwartej walki
nie podoba mi się to i powoduje podwójne spięcie

wolę oczyszczającą burzę od głaskania po głowie
i w końcu pewnie machnę ręką i pójdę dalej swoją ścieżką, albo nabiorę dystansu na tyle dużego, żeby nie wchodzić w interakcje
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post Cz sty 21, 2010 3:44 am

nie wiem jak jest u was ale ja to traktuje jako pewien program, wkręt w umyśle ktory odbija sie tak a nie inaczej w moim obrazie swiata. i na tym poziomie nad nim pracuje. nie musze toczyc walk z otoczeniem. wystarczy mi zobaczenie tego programu, czym jest i jak dziala. u mnie okazalo sie ze jest to program destrukcji mojego mitu. mysle ze dzisiaj udalo mi sie go zalatwic. dodam ze kopa nalezy wymierzyc w program, nie w ludzi. oni sa tylko aktorami. wszyscy snimy sen. kazdy widzi go ze swojego punktu widzenia. ja nie chce snic destrukcji tylko konstrukcje. jezeli mam soczewke zabrudzona negatywnym programem to czyszcze swoja soczewke a nie cudzą. aktorzy zostaja. teraz widze ich w innych rolach. to jest metoda mojej pracy.
na soczewki innych nie mam wplywu i nie chce miec, bo uwazam ze to jest ich prywatna sprawa. jezeli ktos ma swoja brudna to sam musi sobie wyczyscic. jezeli jest brudna to dla takiej osoby tez jestem aktorem ktory gra jakas role ktora mi przypisuje. przynajmniej dopoki jej nie wyczysci. wszyscy pokazujemy sobie cos nawzajem. brudy na soczewkach. moim celem jest wyjsc z roli. grac muzyke a nie teatr. nic wiecej.

dodam jeszcze ze gniew u mnie trwal kilka dni w czasie ktorych nie ładowałam go w real. posłużył mi jako motor do zmobilizowania sie w pracy nad sprawą. ciekawe ze nie czuje sie zmeczona i wyladowana jak po bitwie czy burzy ale mam w sobie fajna pozytywna energie ktora przejelam od wrogiego programu. zastanawiam sie czy takie wrogie programy nie sa jak pasozyty ktore zywia sie energia. jestesmy przez nich oslabiani a kiedy przychodzi wielka fala dostajemy jakby zastrzyk negatywnej energii od pasozyta, ktory po przetworzeniu daje sile do walki z programem.
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post Cz sty 21, 2010 12:26 pm

Happiness napisał(a):obecnie jestem w rywalizacji z pewną dziewczyną


rywalizacja to dosc czesty film miedzy ludzmi. z moich doswiadczen w tej kwestii wynika ze ma ona miejsce kiedy 1 lub 2 osoby maja sklonnosc do dominacji lub bycia number 1. lub gdy jedna lub obie strony czuja sie number ostatni. + wszelkie mozliwe kombinacje obu tych opcji. wtedy jedna z nich lub obie zaczynaja sie rozpychac łokciami i włazić drugiej osobie na teren. rozwiazaniem jest wyczuwanie i szanowanie granic, nie tylko swoich ale i cudzych. zwykle gdy jest jakas kwestia miedzy 2 osobami to nikt nie jest bez winy. ludzie czesto lubia zwalac wine na kogos. ja sie zastanawiam nad postepowaniem swoim i innych. :tongue:=+;P wychodze od kwestii ze ktos mi dziala na nerwy, czasem zwalam wine na niego, ale pozniej gdy zaczynam zastanawiac sie gdzie tkwi problem dochodze do wniosku ze najczesciej po obu stronach. ale nie zawsze. ja kiedys mialam taka sytuacje ze ktos mocno spinal sie do mnie, a ja wogole nie mialam z tym problemu. pozniej jak rozmawialam z innymi osobami to okazalo sie ze ta osoba ma tendencje do takiego postepowania. ze traktuje innych jako rywali.

skoro masz taki problem z ta osoba i sama nie potrafisz go rozwiazac w sobie to moze pogadaj z nia. ja mam tak ze swoje kwestie najczesciej rozwiazuje sama, ale wiem ze ludzie najczesciej wchodza w dialog zeby rozwiazac konflikt. to jest bardzo dobre podejscie o ile obie strony potrafia rozmawiac bez agresji.
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 152

Dołączył(a): Wt lis 24, 2009 8:28 pm

Post Cz sty 21, 2010 2:29 pm

...nie da się uniknąć spotkania na dłuższą metę
ale biorąc pod uwagę Twoje podejście (że wszyscy odgrywamy jakąś rolę) może ona właśnie coś mi pokazuje, bez sensu jest zawracać jej głowę moim filmem i może faktycznie popracować nad sobą

tymczasem mam duże szczęście, że trafiają do mnie pewne materiały, wręcz szkoleniowe opracowania mojego problemu
zatapiam się wtedy w lekturę i zapoznaję z mechanizmem
dziś wpadło mi coś a propo's zła i jego powstawania (odnośnie ludzkich zachowań) oraz to jak nasza ocena (dobre czy złe) zmienia się w zależności od otoczenia i roli w jaką wchodzimy
podzielę się tym, bo to bardzo ciekawe zagadnienie:
http://www.ted.com/talks/lang/eng/phili ... _evil.html

niestety filmik jest bez polskich napisów, ale są napisy angielskie (Zimbardo ma zadyszkę z emocji ;) )
szczególnie zainteresował mnie wątek: jak to się dzieje, że dobrzy ludzie czynią zło?
Zimbardo zrobił w latach '70 bardzo ciekawy eksperyment http://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_wi%C4%99zienny
na tej podstawie nakręcono film "Experiment" ( w filmie ludzie ginęli, w rzeczywistości nie...)

Co mnie zaciekawiło... gdyby sam Philip Zimbardo nie otrzymał opinii z zewnątrz, że eksperyment może spowodować uszczerbek na zdrowiu wśród badanych, pewnie kontynuowałby badania - do tego stopnia wczuł się w rolę "naukowca" (wspomina o tym w filmiku powyżej)

jeśli chodzi o wchodzenie w role oraz pojęcie dobro/zło wszystko zależy od punktu widzenia, więc jeśli dla Ciebie gniew jest dobry, a przerabianie tego gniewu wewnątrz to jest oczyszczenie, to dla mnie równie dobrze gniew może być zły, powinnam go się pozbyć, a nie nad nim pracować
to w jaki sposób potraktujemy swoją rolę w całej sytuacji wyznacza otoczenie, w którym się znajdujemy (rzadko my sami)
jest to mechanizm bardzo trudny do przełamania
pomagają w tym opiniotwórcze informacje spoza układu

coś dla Dream: w prezentacji Zimbardo wspomina dlaczego np. Ghandi, Kant etc. nie mogą być brani pod uwagę jako wyznaczniki w ocenie :P


P.S. dla chętnych mam w swoich zbiorach ebook P.Zimbardo p.t. The Lucifer Effect: Understanding How Good People Turn Evil (w orginale)
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post Pt sty 22, 2010 1:00 am

Happiness napisał(a):ale biorąc pod uwagę Twoje podejście (że wszyscy odgrywamy jakąś rolę) może ona właśnie coś mi pokazuje, bez sensu jest zawracać jej głowę moim filmem i może faktycznie popracować nad sobą
Happiness napisał(a):
mysle ze tak, chociaz opcja kiedy obie osoby wiedza o problemie i pracuja nad tym jest chyba lepsza ale nie zawsze mozliwa. moze sprobuj sama a jak stwierdzisz ze nie da rady to sprobuj z tą osobą.
zazwyczaj jest tak ze kiedy wyłapujesz co jest źródłem takiego a nie innego zachowania i zmieniasz swoje zachowanie w stosunku do otoczenia, to całość sytuacji również ulega zmianie. oczywiście w zaleznosci od tego na ile skostniałe w schemacie pozostają inne osoby. czasem trzeba przegiąć na maxa w drugą strone żeby to ruszyć. ale wydaje mi sie ze warto. jezeli sie nie uda to zawsze pozostaje opcja wyjscia z gry i wejscia w inna w nowym otoczeniu. ale tą opcje zawsze uważam za ostateczność. ja tak mialam ostatnio po zmianie pracy. w pierwszej zobaczylam sporo ale nie dalam rady pociagnac tego dalej ze wzgledu na agresje w moim kierunku. w nowej pracy weszlam w role drugiej strony. w role osoby z ktora poprzednio mialam ostre starcie. teraz jakby widze w innej osobie tamtą siebie z drugiej strony lustra. to jest dla mnie bardzo ciekawe doswiadczenie. zwlaszcza ze teraz nie mam starcia bo nie wywalam agresji, mam tez wiecej akceptacji dla cudzych niedoskonałości ktore wczesniej byly moimi zanim się ich wyzbyłam. uwazam ze taka sytuacja jest sprzyjająca kazdej pracy.

Happiness napisał(a):jeśli chodzi o wchodzenie w role oraz pojęcie dobro/zło wszystko zależy od punktu widzenia, więc jeśli dla Ciebie gniew jest dobry, a przerabianie tego gniewu wewnątrz to jest oczyszczenie, to dla mnie równie dobrze gniew może być zły, powinnam go się pozbyć, a nie nad nim pracować


no wlasnie ja nie chcialabym oceniac emocji w takich kategoriach dobro/zło. dla mnie gniew nie jest ani dobry ani zły. po prostu jest i skoro sie pojawia to mozna cos z nim zrobic. a co z nim zrobisz to zalezy od ciebie. nie wiem co jest dobre dla ciebie, tylko ty mozesz to wiedziec i nikt ci tego nie powie. ja mialam tak ze aby dowiedziec sie co jest dla mnie dobre próbowałam różnych opcji. i nie zamykam sie na zadnej z nich, bo kazda sytuacja jest inna i byc moze wymaga innego potraktowania. a gniewu tez mozna sie pozbywac na rozne sposoby. tylko pytanie ktory z nich jest w stanie rozwiazac sytuacje? do kazdej sytuacji jest klucz i ten klucz nalezy znalezc. jezeli tak sie nie stanie to niczego nie rozwiazesz, ale na pewno otrzymasz kolejną szansę :D

to w jaki sposób potraktujemy swoją rolę w całej sytuacji wyznacza otoczenie, w którym się znajdujemy (rzadko my sami)
jest to mechanizm bardzo trudny do przełamania
pomagają w tym opiniotwórcze informacje spoza układu


dokladnie. czasem trzeba kilka razy spotkac na drodze tą opcje zanim sie zobaczy gdzie tkwi przyczyna. informacje spoza układu można uzyskać również po nabraniu do niej dystansu. nie zawsze jest to możliwe. ale spojrzenie na sprawe z lotu ptaka to naprawde jest coś. polecam.
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Pt sty 22, 2010 4:39 pm

Happiness napisał(a):tymczasem mam duże szczęście, że trafiają do mnie pewne materiały, wręcz szkoleniowe opracowania mojego problemu

Jeśli wierzysz że rzeczywistośc jest snem to nie szczęście, tylko twój sen mówi coś do ciebie poprzez te zdarzenia i informacje, które ci się trafiają.

coś dla Dream: w prezentacji Zimbardo wspomina dlaczego np. Ghandi, Kant etc. nie mogą być brani pod uwagę jako wyznaczniki w ocenie

Nie znam ang na tyle by oglądać. Więc dlaczego nie mogą być brani?

Happiness napisał(a):The Lucifer Effect: Understanding How Good People Turn Evil (w orginale)

Tytuł niezbyt fortunnie dobrany.


belladonna napisał(a):w pierwszej zobaczylam sporo ale nie dalam rady pociagnac tego dalej ze wzgledu na agresje w moim kierunku. w nowej pracy weszlam w role drugiej strony. w role osoby z ktora poprzednio mialam ostre starcie. teraz jakby widze w innej osobie tamtą siebie z drugiej strony lustra. to jest dla mnie bardzo ciekawe doswiadczenie. zwlaszcza ze teraz nie mam starcia bo nie wywalam agresji, mam tez wiecej akceptacji dla cudzych niedoskonałości ktore wczesniej byly moimi zanim się ich wyzbyłam. uwazam ze taka sytuacja jest sprzyjająca kazdej pracy.

To jest coś na zasadzie przeskoków świadomości w snach, kiedy jesteśmy raz jedną, raz drugą osobą. Kiedyś byłem krytycznie nastawiony w stosunku do osób, które wykazywały pewną postawę. Kiedy mnie się to przytrafiło, mogłem zobaczyć ten mechanizm od środka i przestałem odgrywać rolę sędziego.
Psychodramy, np. Gestalt pomagają zrozumieć postawy innych ludzi. Zresztą każdy przeżywa to co noc we własnych snach.

belladonna napisał(a):no wlasnie ja nie chcialabym oceniac emocji w takich kategoriach dobro/zło.

Problem z moralnością której uczy się nas jest taki, że unifikuje i ocenia konkretne postawy i sytuacje, daje nam konkretne instrukcje według których mamy się poruszać. Te moralności nie dają nam samemu zweryfikować na ile słuszne są zasady o których mówią. Gniew jest zły, ale gniew boży jest dobry. Miłość do pieniądza jest zła, ale miłość do boga jest dobra.
Agresja, która niszczy związek, nie jest dobra. Agresja w spotkaniu z drapieżnikiem może uratować życie. Nie trzeba łączyć agresji z gniewem.

a gniewu tez mozna sie pozbywac na rozne sposoby. tylko pytanie ktory z nich jest w stanie rozwiazac sytuacje? do kazdej sytuacji jest klucz i ten klucz nalezy znalezc. jezeli tak sie nie stanie to niczego nie rozwiazesz, ale na pewno otrzymasz kolejną szansę

Człowiek inteligentny uczy się, które reakcje pomagają, a które nie. Osobowość nierozwinięta charakteryzuje się schematycznym zachowaniem.
Sam uczestniczyłem w konflikcie, który skończył się na zasadzie "Nie lubię cię. Oddaj zabawki i idź sobie stąd". Tak robią dzieci, które nie nauczyły się jeszcze rozwiązywać konfliktów inaczej jak
- przyjęciem postawy napastnika, agresją, czyli przywaleniem łopatką po głowie
- przyjęciem postawy ofiary - płaczem
- odcięciem się od problemu, czyli obrażeniem się.
To ostatnie nie jest rozwiązaniem, bo problem powraca, choć w innych formach. Miałem kiedyś sytuację, gdy jedna osoba chciała uniknąć konfrontacji i zareagowała odcięciem się, nazywając mnie do tego kłamcą. By uniknąć konfrontacji odcięła mnie od środowiska przyklejając etykietkę niezrównoważonego i kłamcy. Po pół roku trafił mi się podobny przypadek, w którym rzeczywiście stałem się kłamcą a osoba z konfliktu zaczęła nieświadomie zachowywać się, mówić a nawet ubierać jak ta wcześniejsza. Ba, wciąż pojawiały się wokół mnie osoby w relacjach opartych na kłamstwie. Udało mi się to przerwać dopiero gdy usunąłem na jakiś czas zupełnie kłamstwo ze swojego języka. Tak więc nauczyłem się, że sprawy nierozwiązane powracają.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post Pt sty 22, 2010 6:52 pm

To jest coś na zasadzie przeskoków świadomości w snach, kiedy jesteśmy raz jedną, raz drugą osobą. Kiedyś byłem krytycznie nastawiony w stosunku do osób, które wykazywały pewną postawę. Kiedy mnie się to przytrafiło, mogłem zobaczyć ten mechanizm od środka i przestałem odgrywać rolę sędziego.
Psychodramy, np. Gestalt pomagają zrozumieć postawy innych ludzi. Zresztą każdy przeżywa to co noc we własnych snach.


tak, mam wrazenie ze jestesmy w stanie zagrac każdą role która nam przypadnie do zagrania. dlatego staram sie nie oceniac zachowan innych ludzi bo tak na prawde nie znam przyczyny ich postepowania. nie zawsze mi to dobrze wychodzi. czasem w pierwszym momencie sie wkurzam ale potem mysle sobie ze nie mam zadnego prawa ich oceniac. wydaje mi sie tez ze po prostu przyciagamy do siebie takie sytuacje i takich ludzi ktorzy pomagaja nam zintegrowac 2 strony i wyjsc z filmu ktory mamy w glowie. i czasem ktos kto mi doloży jest potrzebny. czasem ktos sie prosi zeby jemu dolozyc i kiedy widze, ze jest mu to potrzebne - robie to ze słodko diabelskim usmiechem :rozga: nie mowie tu o agresji w stylu wyżywania sie na kimś czy wywalania na niego swoich emocji ale raczej o takim dołożeniu raz, zeby sie obudził. od kiedy zaczelam to praktykowac na moich klientach maja do mnie i mojej pracy wiekszy szacun i lepiej mi sie z nimi rozmawia, bo zaczeli słuchac co do nich mowie.

Dream napisał(a):Tak robią dzieci, które nie nauczyły się jeszcze rozwiązywać konfliktów inaczej jak
- przyjęciem postawy napastnika, agresją, czyli przywaleniem łopatką po głowie
- przyjęciem postawy ofiary - płaczem
- odcięciem się od problemu, czyli obrażeniem się.


najbardziej zadziwiajace jest to jak wiele osob, zwlaszcza uwazających sie za dorosłe postepuje dokładnie w taki sposób. mam wrazenie ze wynika to czesto z postawy ego "ja mam racje, ty jej nie masz" ludzie zamiast wysluchac drugiej strony lub zwyczajnie postawic sie w jej sytuacji robia sobie zalozenie ze ich punkt widzenia jest jedynym wlasciwym. albo tez robia to kiedy wiedza ze nie maja racji a chca wymusic cos co im sie nie nalezy.

niestety filmik jest bez polskich napisów, ale są napisy angielskie (Zimbardo ma zadyszkę z emocji Wink )


ja nie dalam rady. moze i bym zrozumiala o co chodzi ale gosc za szybko nawija jak na moja znajomosc jezyka. te slajdy tez za szybko przewija. rozumiem tylko część a to nie ma sensu. moze po prostu stresc o co chodzi albo wyciągnij puente i przekaż nam, lingwistycznym barbarzyńcom :razz:
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 152

Dołączył(a): Wt lis 24, 2009 8:28 pm

Post Pt sty 22, 2010 10:22 pm

Dream napisał(a):Jeśli wierzysz że rzeczywistośc jest snem to nie szczęście, tylko twój sen mówi coś do ciebie poprzez te zdarzenia i informacje, które ci się trafiają.

najpierw mowisz o elastyczności pojęć a potem łapiesz mnie za słówka
mam szczęście, że rzeczywistość jest snem i do mnie mówi, bo lubię myśleć :P

Dream napisał(a):Więc dlaczego nie mogą być brani?

dlatego, że to kapłani poświęceni pewnej sprawie, ich postawa musi być wzorem obrońcy, zahaczającym o poświęcenie własnych poglądów na rzecz idei- to z pamięci
osoba, która poświęca wszystko nie jest wyznacznikiem, ale biegunem

Dream napisał(a):Tytuł niezbyt fortunnie dobrany

właśnie, że dobrze
historia Lucyfera jest nam znana
znaczenie imienia też
...domyślamy się, że Bóg sam stworzył piekło m.in. po to, aby pojawił się kontrast dla światła, dzięki czemu światło jest jeszcze wyraźniejsze. Nie wiemy czy Lucyfer pecjalnie poszedł na układ, czy zaparł się w swojej ciemności...
idąc za tym, czasem zachowujemy się w kontraście do otoczenia nie zdając sobie sprawy jak mocno podkreśla to inność obydwu stron, sposób interpretacji tej inności (dobra/zła) jest często zafałszowana przez pryzmat postrzegania samego siebie przeciwko grupie ...odnośnie powyższego/poniższego ;) :
Dream napisał(a):- przyjęciem postawy napastnika, agresją, czyli przywaleniem łopatką po głowie

wróg

Dream napisał(a):- przyjęciem postawy ofiary - płaczem

ofiara

Dream napisał(a):- odcięciem się od problemu, czyli obrażeniem się.

autsajder

...
jest jeszcze bohater, który wykazuje się odwagą, bo potrafi się sprzeciwić
lub buntownik - bo tak! :D

belladonna napisał(a):lingwistycznym barbarzyńcom

zaraz barbarzyńcom - lekkoduchom raczej ;)
postaram się przetłumaczyć całość, ale potrzebuję czasu, którego teraz nie mam...postaram się jednak dotrzymać słowa

***
pojawił się ciąg dalszy mojej opowieści
moja rywalka raptem zaczęła doceniać moją osobę
nawiązała bliższy kontakt i widać, że chce go utrzymać
pozostał mi do niej niesmak po wcześniejszych wydarzeniach
dlatego moje podejście jest bardziej niż ostrożne
zanim nabiorę zaufania minie trochę czasu
na razie nie mam powodów aby pozwolić jej na nawiązanie jakiejś większej relacji niż tylko odległa znajomość :P
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Pt sty 22, 2010 10:57 pm

najpierw mowisz o elastyczności pojęć a potem łapiesz mnie za słówka

Słowa kreują naszą rzeczywistość. Czasem się czepiam słówek, wiem. Nie uważam, by było to coś złego. ;)


dlatego, że to kapłani poświęceni pewnej sprawie, ich postawa musi być wzorem obrońcy, zahaczającym o poświęcenie własnych poglądów na rzecz idei- to z pamięci
osoba, która poświęca wszystko nie jest wyznacznikiem, ale biegunem

Czy ci ludzie na pewno poświęcają wszystko? Wydawało mi się, że paradoksalnie są oni obrońcami idei przez siebie głoszonych. Gandhi w końcu nie poświęcił idei ahimsy i trzymał się jej swoimi łapkami. Ta właśnie unifikacja kazała mu poradzić oddanie UK Hitlerowi.
Jak dla mnie niektórzy ludzie po prostu mają gadane i trafiają w potrzeby tłumu.

Happiness napisał(a):historia Lucyfera jest nam znana

Czyżby?
...domyślamy się, że Bóg sam stworzył piekło m.in. po to, aby pojawił się kontrast dla światła, dzięki czemu światło jest jeszcze wyraźniejsze. Nie wiemy czy Lucyfer pecjalnie poszedł na układ, czy zaparł się w swojej ciemności...

Lucyfer, Happi, to nie ciemność, a światło właśnie. Późniejsza propaganda zrobiła z niego diabła. Ale Zimbardo mógł operować potocznymi wyobrażeniami. Nie żebym znowu czepiał się jakiegoś słówka. ;)
Chodziło mi zwyczajnie o mieszanie pojęć Lucyfer i Szatan.

Lucyfera nie rozpatruje się w kategoriach dobra-zła.

belladonna napisał(a):lingwistycznym barbarzyńcom

Mów za siebie. Całkiem dobrze operuję językiem polskim. O, proszę - :tongue:=+;P

Dodano 42 sekund temu:

Happiness napisał(a):domyślamy się, że Bóg sam stworzył piekło

Domyślam się, że ludzie sami stworzyli Boga, a potem piekło.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze
Następna strona

Powrót do INNE

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


cron



Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.282s | 15 Queries | GZIP : Off