Trzej Bracia


Dział o utopcach, strzygach, upiorach i dziwożonach. Opowieści ludowe, wyczytane lub zasłyszane od babci.

Moderator: Kapelusznik

Post Wt lut 05, 2008 4:18 pm

Trzej Bracia

Basn jaka znalazlem gdzies w starej ksiazce (bez okladki i kilkunastu pierwszych kartek, wiec nie potrafie podac zrodla). Niemniej basn jest ciekawa. Z tego co mi sie udalo wydedukowac z ksiazki autorem, a moze opowiadaczem w tym przypadku jest Roman Zamorski. Tekst ejst XIX wieczny. Mysle, ze warto przypatrzyc sie obecnym tu symbolom i przekazowi mitycznemu. Jak bed emial chwile, to przepisze moze jeszcze jakas basn z tej ksiazki.
Jesli ktos zna zrodlo, to mile widziane bedzie podanie go


Trzej Bracia
Czarownica w postaci wielkiego sokoła ustawnie wybijała w kościele okna. W tejże wsi samej, gdzie stał kościół, było trzech braci, którzy się uwzięli, by zabić szkodnego sokoła. Ale na próżno dwaj starsi ze strzelbami czatowali; ile razy ptak nadlatywał, sen kleił im powieki i budzili się dopiero brzękiem szyb potłuczonych domu bożego.
Poszedł i najmłodszy na czaty; lecz żeby nie usnął, pod brodą położył sobie cierni, by jak głowę pochyli, snem zmorzony, z ukłuciem się ocknął.
Już miesiąc zszedł, rozwidnił wieczór, słyszy szum wielki. Czarownica go dojrzała i spuściła nań drzymotę. Skleiły się powieki, ale zalewo głowa spadła mu na ramię, aż do krwi cierniem ukłuty rozbudził się zaraz. Widzie, że sokół już blisko kościoła, porywa strzelbę, mierzy, a z odgłosem wystrzału upada pod wielki kamień sokół ze zgruchotanym skrzydłem. Przybiega w to miejsce i dostrzega, że pod tym kamieniem roztwarła się niezmierzona przepaść. Daje znać braciom, ci przynieśli sznur długi i łuczywa dość; uwiązali go i z zapalonymi drzazgami spuścili aż na dno. Ciemno było z początku, a smolne łuczywo oświecało tylko ściany wilgotne i brudne. Aż nagle ukazała się piękna kraina; kwiaty tam kwitły ciągle bez zmiany i zawsze zielone drzewa.
Wśród tej krainy stał wielki zamek, cały z marmuru i kamieni, żelazna brama stała otworem. Śmiały młodzieniec na zamek wchodzi, a pierwsza izba miedziana, W niej siedzi panna, złoty włos czesze, co włos upadnie, zabrzęczy. Widzi, że gładka, białego ciała, oczu sokolich, złotego włosa; rozmiłowany klęka i prosi, czy go nie przyjmie za męża. Piękna dziewczyna oddaje rękę, ale zarazem ostrzega, że nie wpierw wnijść może na ziemię, dopóki matkę jej czarownicę, nie zabije. Lecz niczym więcej zabić nie zdoła, jak tylko mieczem, co wisiał w zamku; a miecz tak ciężki, że go nie dźwignie!
I poszedł dalej. W srebrnej komnacie siedziała siostra rodzona, srebrny włos czesze, co włos upadnie, to brzęczy jakoby struna. Ta miecz podała, ale nie dźwignął, na próżno wytężał siły, aż trzecia siostra dała mu kropli, co mocniejszym człeka robią. Wypił jednę, lecz nie dźwignął; wypił drugą, podniósł trochę; za trzecią dopiero kroplą zaczął ciężkim mieczem władać.
Wtedy. Utajony w zamku, czekał matki-czarownicy; ciemnym zmrokiem nadlatuje, na jabłoni dłużej siada, poskubała złotych jabłek upadła pod jabłonią. Wnet przybrała postać człeka i z sokoła jest niewiasta. Czekał na to młody junak, machnął silnie ostrym mieczem, spadła głowa, krew trysnęła.
Wonczas wolny od obawy, skarby w skrzynię upakował, które bracia wyciągnęli. Za skarbami trzy dziewice wydostały się na ziemię. Wszystko wybrał, sam się został, począł głośno wołać na nich, by i jego wydobyli. Z początku ciągnąć poczęli, zaledwie w połowie drogi puścili nagle, a kamień twardy w drobne rozleciał się kawałki.
- Tak by moje kości skruszyły! - rzekł zasmucony młodzieniec, zapłakał rzewnie, ale nie skarbów. Lecz płakał gładkiej dziewicy z łabędzim ciałem, ze złotym włosem.
I błądził długo, zasępiony, osowiały, po tej krainie wiosennej. A że spotkał czarownika, ten go pyta o łez powód. Gdy mu wszystko opowiedział:
- Bądź spokojny, młody człecze! Jeśli dzieci mi obronisz, na złotej skryte jabłoni, wyniosę cię wnet na ziemię. Bo czarownik, co tu drugi tę krainę zamieszkuje, zawsze dzieci mi wyjada. Próżno kryłem je pod ziemią, próżno w zamku murowanym! Teraz trzymam je na drzewie; skryj się z mieczem w tej jabłoni, o północy przyjdzie zbrodzień.
Młodzieniec wdarł się na drzewo, złotych jabłek narwał sobie i miał sytą z nich wieczerzę.
O północy wiatr zaszumiał i pod drzewem szmer usłyszał; spojrzał na dół, aż tu robak, wielki, długi, sunie prosto, okręca się na pniu wokoło i podsuwa coraz bliżej. Ogromną głowę z gałęzi z iskrzącym okiem wychyla, aby dojrzeć gniazdo dzieci, co stulone, drżące z strachu, pochowały się pod liście.
Wtedy ciężkim mieczem machnął i odciął głowę od razu, kadłub w drobny mak posiekał i rzucił na cztery wiatry.
Ojciec dzieci, ucieszony ze śmierci swojego wroga, wziął młodzieńca na swe barki, wyniósł z pieczary na ziemię.
Z jakąż leciał on radością do białego dworu; wbiegł do izby, nikt nie poznał, tylko jego ulubiona za kucharkę u sióstr służąc zaraz lubego poznała.
Bracia strwożeni przybyciem, co go zmarłym ogłosili, skarby wszystkie mu oddali, a sami uciekli w lasy. Lecz on kazał ich wyszukać, równo się z nimi podzielił, wielki zamek wybudował ze złotymi oknami, miedzianymi drzwiami i tam z żoną złotowłosą szczęśliwie do śmierci mieszkał.
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post Wt cze 17, 2008 12:53 am

Strzygon napisał(a):Z tego co mi sie udalo wydedukowac z ksiazki autorem, a moze opowiadaczem w tym przypadku jest Roman Zamorski.

Tę samą baśń znalazłem w książce "Baśnie Polskie" Tomasza Jodełki-Burzeckiego, który zredagował zbiór baśni i podań zbieraczy głównie XIX-wiecznych. Ta konkretna baśń, jak podaje autor opracowania pochodzi z książki Kazimierza Władysława Wójcickiego "Klechdy, starożytne podania i powieści ludu polskiego..." Warszawa 1837, II wyd. W-wa 1851.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post Wt cze 17, 2008 2:16 pm

No niemniej ktos ja spisac peirwszy musial. ;)
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 272

Dołączył(a): N mar 02, 2008 8:34 pm

Lokalizacja: Podlasie

Post Wt cze 17, 2008 6:46 pm

To jest zdaje sie baśń pochodząca z Małopolski ;)

Powrót do FOLKLOR POLSKI

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość





Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.082s | 11 Queries | GZIP : Off