Samhain


Zwyczaje ludowe i opowieści z całego świata.

Moderator: Kapelusznik

Avatar użytkownika

Marcowy Zając
Marcowy Zając

Posty: 421

Dołączył(a): So gru 15, 2007 3:08 am

Lokalizacja: z Pogranicza

Post So paź 25, 2008 1:29 am

Samhain

Samhain
Źródło: mojairlandia.pl

Samhain (czyli koniec lata, albo święto gasnącego słońca) było starym irlandzkim świętem, a zarazem nazwą pierwszego miesiąca celtyckiego roku. Był miesiącem, ogłaszającym nadejście czasów chłodu i ciemności. Samo święto trwało aż dziewięć dni jak żadne inne nie rozpalało tak wyobraźni Celtów, i tak już pełnej nadnaturalnych sił życia i śmierci. Jak wszystkie celtyckie święta, i to było obchodzona na trzech płaszczyznach. Na poziomie materialnym był to czas na przygotowywanie zapasów na nadchodzącą zimę, gromadzenie ludzi i bydła rozproszonego po wzgórzach i dolinach, czas powrotu do zimowych osad a także najlepszy okres na wzmocnienie nadszarpniętych więzów rodzinnych i towarzyskich. Ten aspekt święta był bardzo praktyczny i potrzebny, nawiązywał do celtyckiej filozofii religijnej, mówiącej o tym, że wszyscy są częścią wielkiego ducha klanowego, przywoływanego właśnie w tej porze roku.

Bycie samotnym lub opuszczonym w tym dniu oznaczało wystawienie duszy na zagubienie w bezładnych Zaświatach. Dzisiaj istota tej części święta zatraciła swe znaczenie dla większości potomków starożytnych Celtów. Na ten aspekt należy spojrzeć z punktu widzenia członków szczepu dla których zły sezon znaczył długi okres głodu, ciężką zimę, której wielu z nich może nie przetrwać.

Z drugiej strony był to czas wewnętrznego skupienia dla ludzi. Dla tej wojowniczej rasy śmierć nigdy nie oddalała się zanadto, nie była takim tragicznym wydarzeniem, jakim jest dzisiaj. To co było bardzo ważne dla tych ludzi to śmierć z honorem i życie w pamięci klanu i bycie wspominanym na wielkim święcie Fleadh nan Mairbh (święto zmarłych), które odbywało się w wigilię Samhain.

Był to najbardziej magiczny dzień w roku, w tym dniu śmierć nie istniała. Podczas nocy, wielka tarcza Skathach ochraniająca świat żywych zostawała opuszczana, pozwalając aby zanikła bariera pomiędzy dwoma światami i żeby siły chaosu wtargnęły do naszej rzeczywistości. Nawet dzisiaj słyszy się opowieści o tym jak nagle rzeczy, bydło i inwentarz domowy przemieszczają się z pola na pole czy też jak „coś” próbuje rozbić okna w domach.

Wtedy duchy zmarłych i tych członków klanu, którzy się jeszcze nie urodzili spacerowali swobodnie pomiędzy żyjącymi. Na ich cześć były przygotowywane jedzenie i rozrywka. W ten sposób klan był jednocześnie przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Ten aspekt święta nigdy nie został całkowicie wykorzeniony przez chrześcijaństwo i przetrwał do dzisiaj w postaci święta Halloween. Dla większości ludzi został przyjęty jako istotę święta Samhain.

I na końcu, trzeci poziom kosmicznego święta, wschód Plejad, zimowych gwiazd, ogłaszał przewagę nocy nad dniem, ciemnej połowy natury rządzonej przez rzeczywistości księżyca. W ciągu trzech dni poprzedzających miesiąc Samhain, Lug - Bóg Słońce, okaleczony w Lughnassadh (inne z ważnych celtyckich świąt) umiera z rąk Księżyca, swojego drugiego wcielenia, które jest Panem Anarchii. Lugh przechodzi przez granice światów pierwszego dnia Samhain. Nowy bóg jest skąpym władcą, pomimo, że świeci jasno na zimowym niebie, nie daje ziemi ani trochę swego ciepła. Nie potrafi ocieplić północnego wiatru, który jest oddechem Staruchy, Cailleach Bheare. Widzimy w tym odwieczną walkę pomiędzy światłem i ciemnością, siłami wzrostu i zagłady, życia i śmierci, ale nigdy dobra i zła. Pomiędzy tymi dwoma istotami, Słońcem i Księżycem leży porządek wszechrzeczy, który stanowi oparcie dla całego życia w naszym świecie. Cykliczna harmonia dominacji każdej ze stron oznacza, że ani życie ani śmierć nie może dzierżyć trwałej władzy nad światem.

Tradycje

Jedno z tych celtyckich „świąt ognia” jest dzisiaj obchodzone w Burghead w Szkocji, 11 stycznia każdego roku (Nowy Rok według starego, juliańskiego, kalendarza). Znany jest pod nazwą „burning of the clavie”, posiada wiele wspólnego ze świętem Samhain.
Mianem „clavie” określane były niegdyś beczki po śledziach, wypełnione smołą i suchym drewnem. Dzisiaj są to metalowe beczki po whisky, impregnowane kreozotem. Beczka jest przybita do pojedynczego pala - co roku używane są te same gwoździe. Clavie jest zapalana od torfu z paleniska jednego z domów w Burghead przez wybranego wcześniej Króla Clavie. Następnie dziesięciu ludzi (najczęściej rybaków) robi z płonącą beczką rundę wokół ulic miasteczka, od czasu do czasu zatrzymując się przy domach w których mieszkali zasłużeni dla osady ludzi aby ofiarować ich mieszkańcom część tlącej się zawartości beczki, mającej przynieść szczęście na cały nadchodzący rok.
Ludzie przechodzą do kamiennego ołtarza w starym forcie na wzgórzach Doorie, clavie zostaje ustawiona na ziemi i dodaje się doń więcej smoły i drewna, tak że wkrótce całe zbocze pokrywa się blaskiem płomieni, po czym wszyscy rozchodzą się do domów.

W Irlandii i Brytanii ludzie do dziś wierzą, że tego dnia dusze zmarłych wracają na ziemię do wszystkich miejsc jakie znali za życia. Pokój w którym mieszkała zmarła osoba nie może tego dnia być zamiatany ani wycierany z kurzu, bo można przy okazji wymieść i duszę; należy też zostawić dla niej jedzenie. Należy też przykryć wszystkie naczynia z wodą, żeby dusza przypadkiem się w nich nie utopiła. Nie można do niej mówić ani w żaden inny sposób przeszkadzać; poza tym nie można zamykać żadnych drzwi w domu, przez które zmarła osoba często przechodziła. Wszystkie te warunki muszą byc spełnione, inaczej... można poczuć na sobie gniew zmarłych.

Innym zwyczajem, jest tradycja robienia „tumpshie”, czyli latarni z... rzepy. Czubek dużej rzepy jest odcinany a środek wydrążany; następnie wycina się w ściance „czaszkopodobną” twarz. Na końcu zapalana jest w środku świeca. Dzisiaj wszyscy chyba znają ten zwyczaj, tylko z użyciem dyni. Symbolika twarzy śmierci, dusz które odeszły na tamten świat pozostaje ciągle silna.

Ciemność która nadchodzi rozjaśnić może światło i ogień, stąd mamy ognie Halloween, rozpalane na szczytach wzgórz we wszystkich celtyckich krajach. Fizyczne granice świata porządku mogą być przywrócone przez obnoszenie zapalonych pochodni wzdłuż granic posiadłości. W Perthshire świąteczny ogień rozpalany jest z wrzosów i janowca przybranych lnianym płótnem, zatykany na wysokim palu i obnoszony potem po ulicach.

Jak wspominałem, w Samhain krążą po świecie duchy zmarłych a także mieszkańcy sidhe, sluagh. Na Hebrydach, mary na których było wynoszone ciało zmarłego pali się, aby sluagh nie mogli użyć ich ponownie do wykradzenia duszy. Także wyprawienie się tego dnia poza obręb osady grozi porwaniem przez groźnych mieszkańców Zaświatów. Stąd pewnie bierze się zwyczaj „zmiany oblicza”. Młodzi ludzie zakładają dziwaczne maski lub malują na czarno twarze zanim tego dnia wyruszą w podróż, wszystko po to aby nie zostać rozpoznanym i „zabranym” przez duchy.

W Irlandii wierzono, że wszelka nie zebrana do tej daty żywność nie nadawała się już do spożycia - wiszące jeszcze na gałązkach jagody i inne owoce miły być opluwane i niszczone przez fearies. Żeby zapobiec dalszym zniszczeniom, zostawiano im w miseczkach wodę i jedzenie, a drzwi, dzieci i domowe zwierzęta spryskiwano wodą święconą.

Samhain Night
Deep into that darkness peering, long I stood there, wondering, fearing, doubting, dreaming dreams no mortal ever dared to dream before /Edgar Allan Poe/

Post So paź 25, 2008 3:08 pm

Tradycja lampionu z rzepy wywodzi się rzekomo z legendy o pijaku Jacku.
Jack przepił w gospodzie wszystkie swoje pieniądze i wtedy zjawił się Diabeł i zawarł z Jackiem układ, że w zamian za duszę Jacka zapłaci za trunki. Daibeł zamienił się w monetę, ale Jack nie chciał dotrzymać danego słowa i oddać duszy diabłu. Schował Diabła-monetę do portfela i nie chciał wypuścić. Zawarł z Diabłem układ, że ten nigdy nie weźmie go do piekła.
Minęło parę lat i Jack umarł. Jednak nie przyjęto go w Niebie, a Diabeł dotrzymał danego słowa i nie wpuścił Jacka do Piekła. Jack musiał odtąd bładzić po świecie, wobec czego Diabeł, by oświetlać mu ciemności wykonał pierwszą rzepową latarnię.

BTW, słyszałam o jeszcze innej tradycji święta Samhain. Celtowie wierzyli, że dusze zmarłych wracają na ziemię w poszukiwaniu żywych, w któryh mogliby "zamieszkać" przez następny rok. Dlatego gaszono paleniska, kaganki i pochodnie, aby siedziby ludzkie były niezamieszkane i niepgościnne, ale wystawiało się poza domem jedzenie dla duchów. Sami ludzie przebierali się za brudnych włóczęgów, by żaden duch nie zechciał objąć ich ciał w posiadanie.
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 272

Dołączył(a): N mar 02, 2008 8:34 pm

Lokalizacja: Podlasie

Post N paź 26, 2008 9:58 am

BlacKBlooDeDRoSe napisał(a):BTW, słyszałam o jeszcze innej tradycji święta Samhain. Celtowie wierzyli, że dusze zmarłych wracają na ziemię w poszukiwaniu żywych, w któryh mogliby "zamieszkać" przez następny rok. Dlatego gaszono paleniska, kaganki i pochodnie, aby siedziby ludzkie były niezamieszkane i niepgościnne, ale wystawiało się poza domem jedzenie dla duchów. Sami ludzie przebierali się za brudnych włóczęgów, by żaden duch nie zechciał objąć ich ciał w posiadanie.


Nie tylko Celtowie w to wierzą. W Polsce w niektórych rejonach też gasi się światła w pierwszych dniach listopada.

Post Pt paź 31, 2008 7:46 pm

BlacKBlooDeDRoSe napisał(a):Daibeł zamienił się w monetę,

W innej wersji legendy diabeł wszedł na drzewo, a Jack nakreślił na pniu znak krzyża, przez co diabeł nie mógł zejść.

Powrót do FOLKLOR OBCY

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


cron



Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.144s | 11 Queries | GZIP : Off