zjawa realna napisał(a):Chciałabym Cię Wyjcu uprzejmie poinformować, że konwersacja werbalna polega na możliwie logicznym wyrażaniu swoich przemyśleń, oraz odczuć, spostrzeżeń i wrażeń po przetransformowaniu ich poprzez rozum w taki sposób, aby były intersubiektywnie komunikowalne. Wyrażanie emocji bez użycia rozumu jest możliwe tylko i wyłącznie drogą niewerbalną, drogą twórczej ekspresji - uśmiech, płacz, krzyk, obraz, dźwięk.
Aby zrozumieć powyższe zdanie również musisz użyć rozumu - wybacz, że Cię na to narażam.
Twoja postawa jest więc pełna sprzeczności i świadczy o wysokim poziomie ignorancji jeśli chodzi o skuteczną komunikację. W efekcie ani nie piszesz specjalnie zrozumiale, ani nie bardzo rozumiesz co piszą inni. Rzucasz niespójne zdania, mam wrażenie że nie bardzo sam rozumiesz co piszesz.
No bo co to jest np. "racjonalizm jungowski" ?
Co do "prawdziwych argumentów" to poważnie się obawiam, że są to tylko te wszystkie argumenty które ci "pasują" - jak to sam ująłeś. To akurat dokładnie wynika z Twojej emocjonalnej postawy.
Fakt, że mam problem z tym co określiłaś jako "intersubiektywną komunikowalność" (podoba mi się to, muszę dodać do słownika) przynajmniej jeśli chodzi o społeczność tak zaawansowaną cywilizacyjnie jak Polska (ktoś jednak gdzieś powiedział, że im społeczeństwo jest bardziej zaawansowane cywilizacyjnie tym dalej jest od własnej kultury - korzeni moralnych ludzkości). Jednak staram się coś z tym zrobić, a moje wypowiedzi przynajmniej staram się trzymać w temacie a nie osobistych wycieczek.
Runy odbieram gdzieś tam po swojemu, w sposób który trudno wyrazić mi w słowach po przez rozum. Runy były pierwotnie jak mi wiadomo śpiewane, później ryte. Tak jak Strzygon i Dreamcatcher nie mam nic do pracy z kartami runicznymi które się samemu maluje, ale w papierze który pomalował ktoś dla pieniędzy brakuje mi głębi. Powiedział bym, że za dużo w tym cywilizacji i pędu za własnym ogonem a za mało korzeni, źródła z którego się to wszystko wywodzi. Tradycji, poświęcania, pracy...
Wydaje mi sie, że jesteśmy odciągani od prawdziwego postrzegania run przez to co "ładne i wygodne", przez karty runiczne których dodatkowo interpretacja jest serwowana w tym samym daniu, w książeczce załączonej do zakupionych karteczek.
Dlatego mogę się wydawać dogmatycznym wrogiem kart runicznych, który traci zdolności ludzkiego komunikowania się gdy tylko pojawią się w jego polu widzenia. Reaguje agresywnie na wszelkie przejawy płytkiej, plastikowej duchowości. Jednak skądś się te reakcje wywodzą.


Duża wodka dla Ciebie za to

