Leszy


Spotkania i opisy osobistych kontaktów z lokalnymi duchami.

Moderator: Kapelusznik

Post Pt lip 04, 2008 8:17 pm

Leszy

Zawsze, gdy przychodziłem do lasu, raczej odbierałem jego ducha bardzo na zasadzie zbiorczej świadomości wszystkich drzew i raczej sądziłem, że jest to jedyny strażnik tego lasu.
Cóż, jak widać, mylnie jest ujmować rzeczy tylko w jedne schematy. Pozwolę sobie tutaj wlepić kawałek z mojego dziennika:

Dziennik napisał(a):Po pierwsze, leszy. Tak chyba nazywa się typ ducha, którego spotkałem swojego czasu w lesie. [...]
Wygląda na to, że jest jakoś powiązany z tym lasem i pełni poniekąd funkcję strażnika. Ma w sobie jakąś energię trixera. Wygląda dość dziwnie: Jak duża, owłosiona zieloną sierścią małpa ze złośliwie roześmianym ryjem i płonącymi oczyma. Mimo tego ma długie, szponiaste ręce i nogi. Ciekawe, nie zawsze był w miejscu, do którego przychodziłem medytować.


...etc, etc. Jestem ciekaw, czy mieliście już doświadczenia z takimi istotami?[/quote]
Avatar użytkownika

Dżabersmok
Dżabersmok

Posty: 1291

Dołączył(a): Śr gru 05, 2007 5:31 pm

Lokalizacja: Bory Tucholskie

Post N lip 06, 2008 11:35 pm

Leśnika spotkałem po raz pierwszy bodajże 12-13 lat temu. Widziałem go wówczas jako starca, który dbał o równowagę w lesie. Miał też pomocników, którzy wyglądali jak małe chochliki. Znał każdą szyszkę i każda igłę w lesie.
Robiłem wówczas pewien rytuał i przy okazji trafiłem na "szefa" lasu.
...............Obrazek.................
„Wszystkie rzeczy pojawiają się w określonej kolejności czy też, inaczej mówiąc, płyną strumieniem. Zdając sobie z tego sprawę, wiemy, w jaki sposób przerwać procesy negatywne, a inicjować i wspierać pozytywne.” Tenzin Wangyal Rinpocze

Post Wt sie 26, 2008 6:22 pm

W czerwcu tego roku miałam kontakt z Zielonym Człowiekiem.

Spotkanie to miało miejsce nie w lesie lecz w miejskim parku. Po odbyciu medytacji związanych z naturą ujrzałam w pewnym momencie na terenie tegoż parku Zielonego Człowieka. Nie stał on przede mną w typowej ludzkiej postaci, zobaczyłam tylko jego twarz, jakby to powiedzieć, wyłonioną z korony drzewa i jednocześnie stanowiącą z nią jedność. Oprócz tego dosłownie czułam jego obecność wszędzie wokoło, tam gdzie były drzewa i inna roślinność. Green Man nie nawiązywał ze mną dialogu, myślę, ze chciał tylko abym go zobaczyła. Było to niesamowite przeżycie spotkanie boskiego bytu i jedności z naturą, uczucie bycia jej częścią.

Mam nadzieję, że jeszcze go spotkam oraz że będzie chciał nauczyć mnie czegoś. Od jakiegoś czasu, ale wcześniej niż czerwiec, Zielony Człowiek jest mi bardzo bliski.


Opisałam swoje przeżycie w tym temacie bo chyba Green Man i Leszy mają ze sobą wiele wspólnego? Jeśli uważacie że nie to można założyć inny temat.

Post Wt sie 26, 2008 6:32 pm

No ja sadze, ze to chyba ten sam duch. Tylko wlasnie chcialem zapytac, czmeu go anzywasz po angielsku? ;)
Ja preferuje rodzima nazwe.
No chyba ze to spotkanie mialo miejsce gdzies za granica. ;)

Post Wt sie 26, 2008 6:48 pm

Nazwałam go po angielsku Green Man ale także po polsku Zielony Człowiek. Imiona zamienne. Spotkałam go w Polsce, a nazwałam powyższymi imionami bo lepiej do mnie trafiają. Wiesz, Strzygon ,sama nie wiem dlaczego, ale jakoś tak mam że celtyckie aspekty duchów lepiej na mnie działaja niż słowiańskie. Szukanie analogii może być ciekawe i odkrywcze.

Post Wt sie 26, 2008 7:16 pm

Nie no neopoganizm polski tez do mnie nie trafia. Tylko ze ja nie biore paradygmatu od jakis przebierancow z ciezka wbita w Dlugosza - a raczej z folkloru. Tzn Leszy to jest duch ktorego znala moja babcia, jej babcia etc. Ktorego znali i rozpoznawali ludzie na wsiach i ktory sie po rpsotu wpisal w nasz system. Mozna poweidziec, ze nawet sama anzwa Leszy, ma u nas pelneisjze pole morfogenetyczne niz jakis Green Man. ;)
Tzn jak zauwazylem, duchy reaguja na podejscie po prostu. Na niektorych ziemiach trzeba znac tradycje i miec z naiz wiazek, co ejst dla duchow sygnalem, ze szanujesz je i wpisujesz sie w ten sam system mityczny. Znam duchy, ktore bez takeigo podejscia, po prostu nie ebda chcialy z kims rozmawiac.
To tez zalezy od miejsca. Np u mnie w jednym lesie jest Leszy a w drugim inny duch - i trzeba wiedziec, jak ludzie na niego mowia i jak on wyglada, aby sie z nim porozumiec. Choc zwykle slowo Leszy jak sadze okresla genius loci kazdego lasu. Niemniej sa wyjatki.
Wierzenia i folklor sa wazne, bowiem ksztaltuja strukture swiata mitycznego, rpzez ktory wlasnie komunikujemy sie z duchami. Wiec jak dla mnie przeszczepianie obcych wzorow miaj sie z celem w tym momencie troche. I raczej chyba swiadczy o oderwaniu od wlasnych korzeni.
Podstawa ejst poznanie mitow i opowiesci ze swojej ziemi i z okolicy w ktorej sie mieszka. Te opowiesci sa czesto czyms jak brama do duchowego swiata. Bez tego, owszem, jakistma kontakt mozna zalapac, ale naprawde nie z kazdym. A juz z pewnoscia nie ma sie dojscia do calosci seci duchow z naszej ziemi.

Post Wt sie 26, 2008 8:19 pm

Nazwałam go po angielsku Green Man ale także po polsku Zielony Człowiek. Imiona zamienne. Spotkałam go w Polsce, a nazwałam powyższymi imionami bo lepiej do mnie trafiają. Wiesz, Strzygon ,sama nie wiem dlaczego, ale jakoś tak mam że celtyckie aspekty duchów lepiej na mnie działaja niż słowiańskie. Szukanie analogii może być ciekawe i odkrywcze.


btw, jeśli o nomenklaturę chodzi, to pozwolę sobie wtrącić, że polskie "Leszy" bardziej wyraża naturę ducha lasu(polskiego, notabene) niż angielskie Green Man.
O co mi chodzi. Spróbujcie pójść do lasu, wpaść w trans, a kiedy duch przyjdzie, powiedzieć: "Cześć, Green Man" ;p
Mam nadzieję, że wiadomo, o co mi chodzi. Green Man z Anglii to może być coś innego niż leszy z Polski.

Post Wt sie 26, 2008 9:24 pm

Nwet ejsli energia tworzaca ducha jest ta sama to poel morfognetyczne jest rozne. To weirzenia nadaja duchowi dany ksztalt. I Green Man po rpsotu ma w Pol kiepskei szanse powodzenia. ;)

Post Cz sie 28, 2008 7:59 pm

Zgoda, z pewnością pole morfogenetyczne kreuje wierzenia mieszkańców danego obszaru, ich mentalność oraz mówiąc ogólnie zbiorową świadomość i pamięć miejsca. Język polski najlepiej oddaje naturę polskich duchów, fakt. Lecz jeśli chodzi o ducha natury, to jego aspektem w ogólnym ujęciu jest w Polsce Leszy, na terenach zamieszkałych przez potomków Celtów Green Man, Herne, Cernunnos (zależnie od kontekstu), można też dorzucić Sylwana z Italii. Przykłady można mnożyć ale nie chcę zatracić wątku. Generalnie archetyp w swej najgłębszej istocie jest ten sam a jego lokalne aspekty ukształtowało wspomniane pole morfogenetyczne.

Tylko że ja opisałam swój przypadek, moje osobiste przeżycie spotkania z duchem natury które przecież nie musi podlegać zasadniczym prawom i wcale nie uważam że im podlegało. Mogło być nawet wyjątkiem i wcale by mnie to nie zdziwiło gdyż prawie we wszystkim jestem odmieńcem, więc dlaczego nie w kontaktach z innym światem? Nie zamierzam także importować do Polski duchów z innych terenów. Jednakże mnie ukazał się z całą pewnością nie Leszy lecz Green Man! Po prostu wiedziałam wtedy że to właśnie on. Od czasu tego spotkania odczuwam jeszcze silniejszą więź z Green Manem (no dobra Zielonym Człowiekiem w mowie ojczystej) i innymi celtyckimi bytami.

Szanuję rodzime wierzenia i duchy, ale one nie bardzo pragną się ze mną skontaktować natomiast celtyckie to i owszem. Wcześniej też miałam coś w rodzaju kontaktów z niektórymi a spotkanie z Zielonym Człowiekiem było najwyraźniejsze.

Przypuszczam, że podłożem tego zjawiska może być pamięć genetyczna, spuścizna po celtyckich pra, pra, praprzodkach która akurat u mnie się ujawniła (nie można tego potwierdzić ale zaprzeczyć też nie). W takim przypadku moje kontakty z celtyckimi duchami nie byłyby oderwaniem od korzeni.

Kiedyś rozważałam nawet możliwość iż z tymi celtyckimi bóstwami to mam jakieś wkręty lecz chyba jednak nie o to chodzi. W każdym razie powinowactwo do nich jest u mnie silniejsze niż do słowiańskich. Pomimo to chętnie poznam bliżej mitologię Słowian.
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 556

Dołączył(a): Pt cze 20, 2008 1:35 pm

Lokalizacja: Kraków

Post Pt sie 29, 2008 9:18 am

Sidhe napisał(a):na terenach zamieszkałych przez potomków Celtów


W pewnym sensie jesteśmy też potomkami Celtów. Mam na myśli to że mieszkali na ziemiach polskich

"W IV wieku p.n.e. Celtowie dotarli także na ziemie polskie. Pozostałości ich osadnictwa potwierdzają wykopaliska archeologiczne na terenie Śląska: w rejonie Góry Ślęży oraz na Płaskowyżu Głubczyckim i Małopolski, w okolicach Krakowa (Anartowie, Anarfracti - sprzymierzeńcy Anartów, górskie plemiona celtyckie pozostające w znacznej niezależności od Imperium rzymskiego). Odkryto też ślady ich bytności na terenach Kujaw."
"Ten, który walczy z potworami powinien zadbać, by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas." F.Nietzsche

Gdy uczeń jest gotowy nauczyciel sam się znajdzie

Post So sie 30, 2008 1:02 am

No właśnie. Także w bodaj XVIIw. osiedlali się na terenie dzisiejszej Polski przybysze ze Szkocji (na pewno w Chełmnie, może gdzieś jeszcze, tego nie wiem). Tradycji pogańskich chyba nie przeszczepili ale jako nośnik pamięci genetycznej mogli coś "zdziałać".

Post Pn wrz 15, 2008 10:40 am

btw, formy duchów, w tym wypadku leszego, mogą się zmieniać, że dodam.Ten leszy, z którym teraz pracuję, nierzadko przybiera formę wilka.
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 556

Dołączył(a): Pt cze 20, 2008 1:35 pm

Lokalizacja: Kraków

Post Pn wrz 15, 2008 11:47 am

saliva napisał(a):btw, formy duchów, w tym wypadku leszego, mogą się zmieniać,


Z różnymi formami jednego leszego się jeszcze nie spotkałem ale za to opiekunowie różnych "lasów" mają zupełnie różny wygląd i co ciekawe charakter. Ale spotkania z nimi zwykle miło wspominam :)
"Ten, który walczy z potworami powinien zadbać, by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas." F.Nietzsche

Gdy uczeń jest gotowy nauczyciel sam się znajdzie
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 331

Dołączył(a): Pn paź 25, 2010 10:19 pm

Lokalizacja: Zielone płuca Polski

Post So paź 30, 2010 12:29 am

Re: Leszy

Ja miałem "spotkanie" z pewną istotą w lesie 2 razy, i rozkminiałem z przyjaciółmi rózne scenariusze, ale moja wersja leśnika wydaje mi sie najbardziej przekonująca. Tak więc pewnego dnia poszedłem do lasku blisko mojego domu w którym często bywam, usiadłem na kamieniu, zamknąłem oczy (medytacja to nie była, bardziej coś jak dostrojenie sie do lasu) poprosiłem o energie kamienie, ziemie, powietrze, wode, a także rośliny i zwierzęta ( a zwierzyny jest tam mnóstwo: sarny, zające dziki, czasem podchodzą nawet pod sam dom). Po jakimś czasie usłyszalem kroki, potem kilka kroków jak ten ktoś nie wiedział czy podejśc czy nie, a potem kroki zaczęły sie zbliżac zwykłym tempem, gdy były już praktycznie przy mnie to spanikowałem, otworzyłem oczy i odeszłem z tamtąd. Tydzień później znowu tam przyszedłem, tym razem pojawiły sie szybciej, starałem sie jakoś zakomunikowac, ze jestem przyjacielem i że chce go poznac. Słyszałem jak ta istota krążyła wokół mnie, tak jakby by była zainteresowana. 2 razy zaczęła podchodzic do mnie od tyłu ale zaczynałem sie strasznie denerwowac, myśle ze to wyczuwała bo wtedy zaczynała sie oddalac. Po jakichś 20 min ta istota odeszła, i ja też.
Stare Bóstwa podobno śpią...
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 331

Dołączył(a): Pn paź 25, 2010 10:19 pm

Lokalizacja: Zielone płuca Polski

Post So sty 08, 2011 7:13 pm

Re: Leszy

W sumie ciekawi mnie jedna rzecz.. Co sie dzieje z leszym danego lasu jeśli dany las został wycięty..? Szuka se innego lasu czy pozbawiony go traci może siły i zanika?
Stare Bóstwa podobno śpią...
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 556

Dołączył(a): Pt cze 20, 2008 1:35 pm

Lokalizacja: Kraków

Post So maja 07, 2011 3:08 pm

Re: Leszy

Wydaje mi się, że kiedy znika źródło energii to albo umiera, albo przekształca się w jakąś formę pasożyta(|i to nieźle wkurzonego)
"Ten, który walczy z potworami powinien zadbać, by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas." F.Nietzsche

Gdy uczeń jest gotowy nauczyciel sam się znajdzie
Avatar użytkownika

Szalony Kapelusznik
Szalony Kapelusznik

Posty: 754

Dołączył(a): So gru 05, 2009 11:17 am

Pochwały: 1

Post N maja 08, 2011 8:29 am

Re: Leszy

Niketóre zostają na danym miejscu i faktycznie są nieźle wkurzone, karmią się energią ziemii, na której byl las. Ale moga fakt być nieźle wnerwione, a my mamy scenariusze na filmy grozy o nawiedzonych miejscach.

Jest też teoria, że wracają do Źródła, bo w końcu to istoty duchowe, a dusza to cząstka Źródła i jest nieśmiertelna. Toteż ta część wraca i łaczy sie ze Źródłem w calosć.
Gdziekolwiek bym nie dotarła, będę zawsze we właściwym miejscu i czasie przeznaczonym.

http://www.ezodar.blogspot.com/
http://www.ezodar.pl
Avatar użytkownika

Pan Gąsienica
Pan Gąsienica

Posty: 272

Dołączył(a): N mar 02, 2008 8:34 pm

Lokalizacja: Podlasie

Post Śr maja 11, 2011 10:23 am

Re: Leszy

Wydaje mi się, że kiedy znika źródło energii to albo umiera, albo przekształca się w jakąś formę pasożyta(|i to nieźle wkurzonego)


Umiera.
Z drugiej strony - słyszałem o meblach przynoszących nieszczęście, które wiązano z leszym.
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 331

Dołączył(a): Pn paź 25, 2010 10:19 pm

Lokalizacja: Zielone płuca Polski

Post Pn maja 23, 2011 10:01 am

Re: Leszy

Wczoraj w lesie widziałem chłopaka który zniknął po kilku sekundach. Tego dnia widziałem też 4-5 innych ludzi w różnych miejsach którzy znikali po sekundzie ale jego widziałem na tyle długo by zapamiętać jego wygląd. Na pewno nie wyglądał tak jak zawsze sobie wyobrażałem leszego. Był młody około dwudziestu kilku lat, ciemne włosy, i był też całkiem przystojny. A ubrany był bardzo współcześnie, dżinsy i czarna bluza/kurtka. Stał zamyślony i patrzył sie w ziemie po czym ruszył sie jakby miał sie odwrócić w inną strone i zniknął.

I nie, normalnie nie mam takich schizów tylko wczoraj.

edit: przypomniało mi sie ze całkiem niedawno karty powiedziały mi że niewidzialne stanie sie widzialne, ciekawe

(mimo to jestem amatorem jeśli chodzi o tarota, za dużo z nim nie pracowałem w przeciwieństwie do run którym poświęcam czas codziennie)
Stare Bóstwa podobno śpią...
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 556

Dołączył(a): Pt cze 20, 2008 1:35 pm

Lokalizacja: Kraków

Post Pn maja 23, 2011 5:26 pm

Re: Leszy

Kenneth a może widziałeś w lesie mnie ;)
"Ten, który walczy z potworami powinien zadbać, by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas." F.Nietzsche

Gdy uczeń jest gotowy nauczyciel sam się znajdzie
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 331

Dołączył(a): Pn paź 25, 2010 10:19 pm

Lokalizacja: Zielone płuca Polski

Post Pn maja 23, 2011 6:06 pm

Re: Leszy

To czego żeś mi znikał :D?
Stare Bóstwa podobno śpią...
Avatar użytkownika

Muchomorzysko
Muchomorzysko

Posty: 344

Dołączył(a): N paź 25, 2009 3:58 pm

Lokalizacja: Trójmiasto

Post Wt maja 24, 2011 5:21 am

Re: Leszy

ostatnio miałam ciekawe leśne spotkanie. noc, ognisko, poszliśmy z kumplem w las po więcej drewna, żeby dorzucić. jakoś zniknął mi z pola widzenia. zbieram drewno i nagle widze jak kumpel lezie prosto na mnie. jak już był blisko coś w krzakach kawałek dalej zaszeleściło i zobaczyłam znajomego z drewnem. spojrzałam spowrotem na to co szło prosto na mnie z pełnym rozpędem i w tym momencie postać zatrzymała się tuż przed moją twarzą. wszystko trwało kilka sekund i nawet nie zdążyłam się przestraszyć, nie mówiąc już o myśleniu. to, że nie zdążyłam się przestraszyć miało bardzo pozytywny wydźwięk gdyż zatrzymało moją uwagę na braku strachu i tym że jego brak połączony z moja wolą, która nie życzy sobie przekraczania granicy na jakiej zatrzymała się postać są potężną bronią. no więc skoro już tak staliśmy, to powiedziałam dzień dobry jak zwykle przy takich spotkaniach i zaprosiłam gospodarza do ogniska na jedzonko i muzyczke. kumpel, który jak się później okazało widział tą akcję, trochę zaniepokojony, podążał w moim kierunku. Okazało się że gości przyszło trochę więcej i tak sobie siedzieliśmy przy ognichu do rana.
spotkania bywają różne. to było jednym z mocniejszych jak do tej pory i było fajnym sprawdzianem tego co wyniosłam z wszystkich poprzednich. zero lęku i skupienie na tym co nazywam wolą to podstawa przy nocnych eskapadach bez latarki ;)
ciekawe jest to, zwyczajowo reagujemy lękiem na takie sytuacje. powodem strachu przy pierwszych spotkaniach jest to że nie wiemy czego się spodziewać, albo wiemy bo nasłuchaliśmy się historyjek które ludzie chętnie sobie opowiadają. w momencie kiedy przełamujemy ten schemat i wychodzimy z punktu, że nie może mi się stać nic, czego sobie nie życzę, pojawia się chęć poznania i zaczyna się dialog z nieznanym/nieznajomym.
ciekawe jest to, że śledząc tego typu akcje widzę, że przy każdym kolejnym spotkaniu tego lęku pojawiającego się na samym początku kontaktu było coraz mniej aż do ostatniego razu, kiedy pojawił się tylko impuls który nie zdążył się rozwinąć a na jego miejscu pojawiło się coś mocnego.

Powrót do DOŚWIADCZENIA Z LOKALNYMI DUCHAMI

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


cron



Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.159s | 11 Queries | GZIP : Off