Wszyscy jesteśmy snem


Sny, które was zainspirowały, których nie rozumiecie, które zmieniły wasze życie.

Moderator: Kapelusznik

Post Śr wrz 03, 2008 12:59 am

Wszyscy jesteśmy snem

Sen był jeden, albo też trzy, zależy jak na to spojrzeć. W w dwóch miejscach wybudziłam się i wróciłam do tego samego snu. Powrót był całkowity, tzn normalnie spałam i śniłam świadomie.

Byłam w pomieszczeniu, które wyglądało jak schronisko. Ze mną była grupka osób, starych znajomych i przyjaciół. Wszyscy spali oprócz mnie. Spojrzałam przez okno. W oddali zobaczyłam góre, ani dużą, ani małą, porośniętą lasami. Na szczycie góry stał wiatrak drewniany, ciemnobrązowy. Były tam jeszcze jakieś budynki. Pomyslałam, że ta góra to całkiem malutka jest w porównaniu do tych, która pamiętam. Nałożyłam na ten obraz widok innej góry, która była większa od tej, która była za oknem. A potem jeszcze większą tak, że były trzy góry - mała (ziemska), większa i największa. Dopiero ta największa przywołała wspomnienia innego miejsca i innego czasu.
Przeniknęłam przez okno jak przez dym i stanęłam na trawie. Po lewej była grupa mężczyzn w średnim wieku. Rozmawiali po niemiecku. Wyglądali jak Bawarczycy albo Austriacy. O coś ich spytałam i odpowiedzieli, żebym poszła dalej. Zaczęłam biec po trawie i uniosłam się nad ziemię. Jak zwykle poczułam radość z latania i uczucia wolności w snach. Rozłożyłam ręce i leciałam w stronę góry. Zaczęłam mówić jakieś zdania po angielsku, o lataniu, o snach.
Potem nagle coś mnie wyrwało w górę i poza sen. Poza sen, w górę.
Znalazłam się w sali, w której nie było widać nic poza mleczno-białym światłem. Na pewno leżałam na czymś. Wyglądało to tak, jakbym przebudziła się ze snu, tylko na innym poziomie, a nie na poziomie materii. Wokół czułam mnóstwo istot uśpionych tak jak ja. Czułam się strasznie uwięziona, jak gdyby ktoś celowo nas uśpił. Było to bardzo ciężkie doznanie. Chciałam się z tego uwolnić i czułam że mogę, gdyby tylko skupić dość energii i determinacji. Wiecie, to było jak w tym filmie "Matrix" - klimat trochę inny ale sens ten sam. Energii zebrało się dość sporo przez co wyrzuciło mnie z tamtego miejsca i ze snu i się obudziłam. Jednak skupiłam się na tej determinacji i szybko znowu zasnęłam.
Znowu znalazłam się w pokoju z przyjaciółmi. Tym razem chciałam wyjść przez ścianę, ale nie mogłam. Udeżyłam w nią, ale okazało się, że uderzyłam w lustro, które zaczęło pękać. Wiedziałam że to sen i że materia ściany zachowuje się dziwnie. Zdecydowałam się wyjść innym wyjściem. Tu chyba też się przebudziłam i zapadłam z powrotem w ten sam sen czując, że muszę to rozwiązać. Ktoś zapalił światło (może ja?). Większość się pobudziła. Chciałam im powiedzieć, że to jest sen i że są więzieni w tej rzeczywistości i że mogą się uwolnić, ale zobaczyłam, że nie zrozumieliby mnie. Już pojawiły się reakcje "co ona wyrabia, odbiło jej???". Więc dałam spokój i powiedziałam, że kto chce może ze mną wyjść. Wyszły tylko dwie osoby - Flame i Misiek. Zaczęłam z nimi rozmawiać, ale nie pamiętam o czym. Misiek później mi gdzieś zniknął, za to Flame poszedł ze mną.
Wskazałam stronę przeciwną do góry którą zobaczyłam wcześniej przez okno. Była noc. Na wschodzie gwiazdy lśniły kolorami. Wskazałam Flameowi konstelacje, które były narysowane jak to zwykle bywa w atlasach, tzn gwiazdy połączone były liniami. Powiedziałam mu, że musimy iść w tym kierunku.
Doszliśmy do wesołego miasteczka. Była tu budka, w której robi się zdjęcia 5-minutówki. Właśnie wyszedł z niej jakiś facet. Weszłam do środka z Flamem, ale facet, który właśnie wyszedł otworzył drzwi, jakby był jakiś przepis, że drzwi muszą pozostawać otwarte w trakcie robienia zdjęć. Ok, to zrobiliśmy fotki, za które o dziwo nie musieliśmy płacić. Spojrzałam na swój wizerunek. Byłam obcięta na łyso. na głowie miałam tatuaże, podobnie na twarzy. Wyglądało to tak, jakby całe moje ciało pokryte było dziwnymi wzorami, takimi wężowymi w kształcie płomieni i zawijasów. Poszliśmy dalej.
Przed nami pojawiła się wielka tablica reklamowa z sigilami. Starałam się zapamiętać sigile, choć nic z tego nie wyszło. Powiedziałam Flameowi, by zapamiętał sigile. Dalej doszliśmy no stoku góry który pokryty był małymi pagórkami. Ładnie tu było - tak sielsko i zielono. Dalej był las, ludzie spacerowali jak w parku w słoneczną niedzielę. Szukałam odpowiedniego pagórka. Znalazłam taki z wielkim pniem po ściętym drzewie. Tu dałam Flamowi swoją fotkę mówiąc mu, żeby w innym czasie mi ją oddał ze słowami "kocham cię". Jakbym chciała coś zakodować i uwolnić to poprzez ten gest. Stanęłam na ściętym pniu o średnicy mniej więcej 1,5 m. Rozłożyłam ramiona i krzyknęłam. Głos który wydobył się z mojego gardła uderzył falą w ludzi. Chciałam coś zrobić, by się zatrzymali i zwrócili na mnie uwagę czując, że mam mało czasu, bo zaczynałam się już budzić. ten głos był jak uderzenia w dzwon. Wręcz widziałam falę dźwiękową. Ludzię się zatrzymali, niestety w rzeczywistości też krzyknęłam przez sen, który mnie wybudził.

Już nie wróciłam do tego snu.
Po przebudzeniu nie miałam już siły zasnąć. Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć.
Może mi coś na to poradzicie, bo nie bardzo zrozumiałam ten sen. Dodam, że śnił mi się zaraz po moich urodzinach, gdy rozmyślałam sobie o swoim życiu, jak to w urodziny bywa. ;)
Avatar użytkownika

Marcowy Zając
Marcowy Zając

Posty: 421

Dołączył(a): So gru 15, 2007 3:08 am

Lokalizacja: z Pogranicza

Post Pt wrz 05, 2008 1:02 pm

Niesamowity sen Nirjann... Skojarzenia i mysli, ktore pojawiaja mi sie w glowie sa jednak zbyt ulotne, zebym mogla je jakos logicznie tu przedstawic. Poza tym, wydaje mi sie ten sen bardzo specyficzna wedrowka po wlasnej podswiadomosci, szczegolnie ze poprzedzaly go te rozmyslania o ktorych pisalas (towarzyszace urodzinom), dlatego nikt z zewnatrz raczej nie da rady, lepiej niz Ty sama, przyblizyc Ci tego, co sie w Tobie zadzialo.

Jesli chodzi o mnie, najistotniejszymi punktami wydaly mi sie trzy gory, wizerunek Ciebie na zdjeciu, pekajace lustro, konstelacje na niebie i fala krzyku, ktora ostatecznie wybudzila Cie z tamtej rzeczywistosci... a przynajmniej ja sie przy tych "punktach" zatrzymalam na dluzej.

Jestem strasznie ciekawa innych Twoich sennych wedrowek ;)
Deep into that darkness peering, long I stood there, wondering, fearing, doubting, dreaming dreams no mortal ever dared to dream before /Edgar Allan Poe/

Post Pt wrz 05, 2008 1:14 pm

Jeśli chodzi o warstwę merytoryczną snu, adekwatnie do prawdy ;) Wszyscy jesteśmy snem.

Post Pt wrz 05, 2008 4:47 pm

Lilith napisał(a):dlatego nikt z zewnatrz raczej nie da rady, lepiej niz Ty sama, przyblizyc Ci tego, co sie w Tobie zadzialo.

Tak wiem, ale wiesz, w snach innych można dostrzec odbicie własnych, dlatego nawet jeśli ktoś nie trafi z interpretacją, to i tak praktycznie może dać mi wskazówki, jeśli założyć, że wszyscy śnimy ten sam sen, albo w jakiś sposób nasze sny są połączone w całość. Jak na razie sprawdzało mi się to. :)

Lilith napisał(a):Jesli chodzi o mnie, najistotniejszymi punktami wydaly mi sie trzy gory, wizerunek Ciebie na zdjeciu, pekajace lustro, konstelacje na niebie i fala krzyku, ktora ostatecznie wybudzila Cie z tamtej rzeczywistosci... a przynajmniej ja sie przy tych "punktach" zatrzymalam na dluzej.

No, te trzy góry też jakoś odczułam bardziej emocjonalnie. Jakbym zobaczyła pocztówkę z rodzinnego miasta, którego nie widziałam od lat. A lustro pękło, ale przestraszyłam się, że pęknie bardziej. Dlatego już go nie ruszałam tylko uderzałam w mur. Właściwie to od początku uderzałam w mur, który okazał się lustrem.
Co do fali krzyku to dziś też miałam podobne zakończenie snu. Opiszę go w temacie "Zaślubiny", skoro kogoś zainteresował mój sen, to może i w tym dzisiejszym ktoś znajdzie coś ciekawego. :)


saliva napisał(a):Jeśli chodzi o warstwę merytoryczną snu, adekwatnie do prawdy Wink Wszyscy jesteśmy snem.

Tytuł wzięłam z książeczki Ursuli K. Le Guin. ;)

Post Pt wrz 19, 2008 3:36 pm

W wielu systemach szamanskich rzeczywistosc interpretuje sie rpzeciez jako wspolny sen, ktory snia istoty znajdujace sie w nim... To zaklada ze mozemy ja zmieniac - takie dosc pozytywne widzenie sprawy. ;)

Druga strone medalu mysle ze swietnie przedstawia fragment tekstu Current 93:
you are caught in your own dreaming
where there is no space
and a hell forever where there is no time
you cant do nothing you aren't told to do
there is no hope for escape from this dream
that was never yours
the very words you speak are only its very words
and you talk like a traitor
under its incessant torture


Lustro jest jak dla mnie wlasnie symbolem pewnej bariery - krainy "Po drugiej stronie lustra". Niemniej - jesli ty snisz, to czy juz nie jestes "Po drugiej stronie"? A ta druga strona - czy nie jest ta wlasciwa strona rzeczywistosci?
Moze wiec dlatego zaczelo pekac, gdy probowalas sie wydostac... Lustra tworza iluzje. Mysle, ze dobrze bylo jednak je strzaskac. ;)
Avatar użytkownika

Marcowy Zając
Marcowy Zając

Posty: 421

Dołączył(a): So gru 15, 2007 3:08 am

Lokalizacja: z Pogranicza

Post Pt wrz 19, 2008 5:44 pm

Strzygon napisał(a):Lustro jest jak dla mnie wlasnie symbolem pewnej bariery - krainy "Po drugiej stronie lustra". Niemniej - jesli ty snisz, to czy juz nie jestes "Po drugiej stronie"? A ta druga strona - czy nie jest ta wlasciwa strona rzeczywistosci?
Moze wiec dlatego zaczelo pekac, gdy probowalas sie wydostac... Lustra tworza iluzje. Mysle, ze dobrze bylo jednak je strzaskac. ;)

Z drugiej jeszcze strony, czasem lustro we snie jest pewnym przejsciem na druga strone, tak jakby sam sen byl jedynie etapem przejsciowym, granica miedzy jedna strona a druga. Moze to tez zalezy od snu. Ale pisze o tym, bo przypomniala mi sie pewna ciekawa metoda, ktora wrzucalam tutaj jakis czas temu i ktora opisuje wlasnie wykorzystanie lustra w LD jako przejscia na druga strone:
Dalsza część praktyki jest możliwa tylko wtedy, jeśli podczas snu zachowamy świadomość tego, że właśnie śnimy. Należy wówczas poszukać swego odbicia w lustrze. Mówimy do siebie rozkazującym tonem: "Spójrz na swe odbicie. Muszę zobaczyć swe odbicie". Jeśli to się uda, trzeba następnie przenieść swą świadomość w odbicie lustrzane i stamtąd spojrzeć na swoje śniące ja. W ten sposób wchodząc w lustro, wchodzimy w lustrzany sen, wchodzimy w świat szamański.
Indiański szaman powiada, że w takim stanie nasz fizyczny sobowtór pojawia się jakby w tamtym świecie. Odbieramy wszystkie wrażenia zmysłowe, dźwięki, zapachy, dotyk itp. Jest to faza całkowicie kontrolowanego snu. W tym stanie szaman dokonuje cudów, ma zdolność telepatii, telekinezy, jasnowidzenia. Jest w stanie materializować się w dowolnym miejscu i fruwać w powietrzu. Może także wejść w bezpośredni kontakt z oświeconymi istotami i duchowymi nauczycielami. Jeśli poprosi o spotkanie z Nauczycielem Snów, ten z pewnością pojawi się, gdy czas odpowiedni dojrzeje. Kiedy ktoś nauczy się przechodzić płynnie z naszej trójwymiarowej rzeczywistości do świata wizji i z powrotem, zachowując pamięć tamtych doświadczeń, te dwa światy staną się w końcu czymś jednym. On sam stanie się Tęczowym Wojownikiem.

Opis metody pochodzi z książeczki M.Hasa pt "Medytacje szamańskie".


Cala metoda opisana tutaj.

Mysle, ze lustro faktycznie moze byc tak samo bariera jak i przejsciem na druga strone, w zaleznosci od snu i miejsca, w ktorym akurat sie w nim znajdziemy ;)
Deep into that darkness peering, long I stood there, wondering, fearing, doubting, dreaming dreams no mortal ever dared to dream before /Edgar Allan Poe/

Post Pt wrz 19, 2008 8:09 pm

Wiecie, z tym lustrem to było tak, że ja się bałam je zbić. Bo najpierw chciałam zburzyć mur, który okazał się lustrem, a gdy już zorientowałam się, że to lustro, to poczułam się tak, jakby, no nie wiem, to było nie w porządku zbijać lustro, jakby nie powinno się tego robić, bo takie są normy, zasady itp.

Post Pt wrz 19, 2008 9:45 pm

No wlasnie wiem - dlatego stwierdzilem ze chyba lepiej ejdnak bylo zniszczyc te normy. Bo one jak dla mnie trzymaja w uspieniu.

Post So wrz 20, 2008 5:04 pm

Strzygon napisał(a):dlatego stwierdzilem ze chyba lepiej ejdnak bylo zniszczyc te normy. Bo one jak dla mnie trzymaja w uspieniu.


Właśnie zaczęłam to robić, i konsekwencje bywają ciężkie, zwłascza, gdy próbuję wyjść z tego małego ciasnego pokoiku, który nazywamy obrazem samego siebie. Myślę, że w takim sennym lustrze można czasem zobaczyć swoją prawdziwą twarz, co bywa szokujące. A przynajmniej dla mnie jest i jak mówią mi co niektórzy przyjaciele, dla nich też. Jeden z nich nawet zaczął się mnie bać, przez to niszczenie norm. :)
Avatar użytkownika

Marcowy Zając
Marcowy Zając

Posty: 421

Dołączył(a): So gru 15, 2007 3:08 am

Lokalizacja: z Pogranicza

Post N wrz 21, 2008 6:45 pm

Jedno jest pewne Nirjann, po coś to lustro tam jest ;)
Deep into that darkness peering, long I stood there, wondering, fearing, doubting, dreaming dreams no mortal ever dared to dream before /Edgar Allan Poe/

Powrót do CIEKAWE SNY

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


cron



Śnienie - rozwój - warsztaty

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Time : 0.149s | 13 Queries | GZIP : Off